Recenzja płyty: Paul Simon, „In the Blue Light”
Jakość poszczególnych nagrań dodatkowo zapewniają nazwiska towarzyszących Simonowi w studiu muzyków, takie jak Wynton Marsalis, Bill Frisell, Jack DeJohnette czy Steve Gadd.
Jakość poszczególnych nagrań dodatkowo zapewniają nazwiska towarzyszących Simonowi w studiu muzyków, takie jak Wynton Marsalis, Bill Frisell, Jack DeJohnette czy Steve Gadd.
Posiadaczka tak wielu talentów nie za bardzo pasuje do dzisiejszej flash-mobowej popkultury.
Takie szalone przedsięwzięcie można było zrealizować z młodzieżową orkiestrą, a Michail Jurowski, wybitny dyrygent współpracujący z Sinfonią Iuventus, interesował się Rubinsteinem już od dawna.
Gdyby piosenkarki obsadzano w filmach, Chan Marshall grałaby dziewczynę z przeszłością, kobietę po przejściach.
Tematyka tekstów wskazuje na zainteresowania wykraczające daleko poza proste hasła kraszone czteroliterowymi wulgaryzmami.
Ta płyta to hołd złożony nie tylko Gershwinowi, ale też najszlachetniejszej odmianie muzyki zwanej trochę lekceważąco „rozrywkową”.
Bardzo ciekawa płyta, choć może odstręczyć mniej wymagających słuchaczy.
Chociaż Lenny Kravitz, rozpoznawalny artysta mający nieprzerwanie dużą publiczność, jest dziś bagatelizowany przez krytykę, jednego nie sposób mu odmówić. Od trzech dekad konsekwentnie proponuje stylistykę z pogranicza rocka, funku i soulu zmieszanych w podobnych proporcjach.
Gitarowa, rockowa konwencja rzadko dziś brzmi tak świeżo, a płyta, to jedna z tych, które emocjonalnie swojego słuchacza odmładzają.
Cała płyta, pełna blasku i pozytywnej energii, pozwala spojrzeć na nowo na wydawałoby się dobrze znane utwory.
Sir Paul McCartney jest artystą niestrudzonym. W wieku 76 lat wciąż czynny zawodowo: koncertuje, komponuje i nagrywa.
Symfonia powstała z inspiracji poematem W.H. Audena z zakończoną niedawno wojną w tle, choć przeżytą przez bohaterów bezpiecznie w Nowym Jorku.
Słychać na płycie, że Calvi bardzo pilnie przerabiała przez ostatnie lata schedę po Davidzie Bowiem.
Dobra, zróżnicowana płyta nie tylko dla zagorzałych fanów country.
Album daje słuchaczom możliwość zapoznania się z 12 bardziej i mniej znanymi kawałkami Stonesów w wykonaniu artystów stanowiących śmietankę chicagowskiego bluesa.
Nie jest to płyta dla wszystkich wielbicieli Schuberta – zapewne znajdą się tacy, którym do takiego eksperymentu ciężko będzie się przekonać.
Trio The Necks z Australii to rodzaj ćwiczenia w operowaniu czasem, trudnego do porównania z czymkolwiek innym.
Charakterystyczna, wyzywająca autorka „Queen” ma bardziej spójny wizerunek niż linię muzyczną.