Recenzja wystawy: „Daniel Rycharski. Strachy”
W swych pracach Rycharski nie przyjmuje roli obserwatora, analityka czy badacza, ale pozostaje emocjonalnie zaangażowanym uczestnikiem zdarzeń.
W swych pracach Rycharski nie przyjmuje roli obserwatora, analityka czy badacza, ale pozostaje emocjonalnie zaangażowanym uczestnikiem zdarzeń.
Warszawska ekspozycja jest bardzo skromna; wystawiono na niej zaledwie siedem dzieł.
Perspektywa wrażliwego uchodźcy szukającego (raczej bezskutecznie) swego miejsca w zachodniej cywilizacji oraz konfrontująca ową cywilizację z własną kulturą okazuje się wciągająca i niebanalna.
Jednym z ulubionych zajęć twórców międzywojnia było łączenie się w artystyczne grupy, wspólne organizowanie wystaw i wydawanie manifestów poświęconych temu, jak wyglądać ma przyszłość sztuki.
„»Niepodległe« podważają męskocentryczną wizję świata i historii”.
Gdy impreza startowała przed dziesięciu laty, była niczym więcej niż środowiskowym pokazem dokonań najzdolniejszych absolwentów ASP w Warszawie.
Bardzo rzadko zdarzają się wystawy będące tak bezpośrednią i szybką reakcją na wydarzenia dnia codziennego.
Artystyczny salon zwierciadeł, bynajmniej nie krzywych.
W często wyrażanej i raczej nieprzesadzonej opinii Galeria Krzysztofory stanowiła centrum artystycznego ducha awangardy w drugiej połowie XX w., nie tylko w Krakowie, ale i w Polsce.
Amerykanie stworzyli w sztuce nową wiarę – w ekspresjonizm abstrakcyjny, a jej papieżem obwołali Jacksona Pollocka.
Skarb średzki był już pokazywany w wielu krajach świata, czas na jego najpełniejszą krajową odsłonę.
Dotykająca kwestii zasadniczych, poważna i głęboka sztuka Abakanowicz zawsze warta jest uwagi, a tu mamy jeszcze wystawę przygotowaną z rozmachem.
Widz na tej wystawie staje przed potrójnym estetycznym wyzwaniem.
Na wystawie postanowiono przypomnieć, jak przenikały się i wzajemnie inspirowały wszystkie formy aktywności artystki – stąd rzeźby, kostiumy teatralne, szkicowniki, a nawet osobiste przybory malarskie.
Duże przekrojowe wystawy sztuki zawsze budzą największe emocje pytaniem: kogo wybrano, a kogo pominięto? Tym razem kurator użył zgrabnego fortelu, który zdjął z niego odpowiedzialność za owe wybory.
Autorowi udało się stworzyć własny, intrygujący, niepowtarzalny, ale i łatwo rozpoznawalny styl.
Przygotowano ekspozycję, która na pewno nie znudzi, choć uważnego widza może prawdziwie zmęczyć.
Nieograniczona przestrzeń, a równocześnie klaustrofobiczne zniewolenie. Symboliczne i symptomatyczne.
Młodzi chętnie pochylają się nad rozterkami duchowymi, estetycznymi aspektami otaczającej nas rzeczywistości.
Wystawa w MSN w oryginalny sposób, wymagający od widzów niemałej gimnastyki intelektualnej, pomaga zrozumieć problemy Wschodu i skraca dystans.