„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Społeczeństwo

Niech protest w Michałowie nie będzie dla nas wymówką

Demonstracja przeciw nieludzkiemu traktowaniu uchodźców w Michałowie. 23 października 2021 r. Demonstracja przeciw nieludzkiemu traktowaniu uchodźców w Michałowie. 23 października 2021 r. Michał Kość / Forum
Obywatelska uczciwość nie pozwala stać bezczynnie, gdy władze Rzeczypospolitej łamią prawo, odczłowieczają tysiące przedzierające się przez granicę, część skazują na śmierć. Polski rząd bawi się z Łukaszenką w upiornego ping-ponga.

Niech protest w Michałowie nie będzie wymówką dla reszty społeczeństwa. Nie traktujmy jak alibi wystąpienia tych kilkuset osób, które przez kilkadziesiąt minut protestowały pod płotem placówki Straży Granicznej, skąd kilka tygodni temu wywieziono w nieznane grupę Kurdów z dziećmi. Nie, jedna pikieta to stanowczo za mało, nawet z tak wzruszająco-alarmującym przesłaniem, z udziałem działaczy organizacji pozarządowych ratujących błąkających się po pograniczu, burmistrza miasta, dwóch byłych pierwszych dam i z asystą kamer największych stacji telewizyjnych.

Z Michałowa nie widać granicy

Obywatelska uczciwość nie pozwala stać bezczynnie, gdy władze Rzeczypospolitej łamią prawo, odczłowieczają tysiące przedzierające się przez granicę, część skazują na śmierć. Polski rząd bawi się z Łukaszenką w upiornego ping-ponga, w którym siatka jest z drutu kolczastego, a piłeczka z żywych ludzi, chorych i zdrowych, kobiet w połogu, dzieci, mężczyzn w pełni sił i na skraju śmiertelnego wyczerpania.

Protestujący chcą, by władze przestrzegały prawa, czyli rozpatrywały wnioski o azyl i natychmiast otworzyły strefę stanu wyjątkowego dla wszystkich służb ratunkowych oraz dziennikarzy, by sprawdzić, co się tam naprawdę dzieje. Na razie na pograniczu protezą praworządnego państwa są działacze i lokalni mieszkańcy, ci funkcjonujący także w obszarze zamkniętym. Przy czym wielu z nich jest na misji ponad swoje siły, wielu nie było szkolonych do niesienia pomocy humanitarnej.

Ze skrzyżowania ulicy Sosnowej z Wierzbową w Michałowie, spod płotu komendy, nie widać granicy. Strażnica też nie robi jakiegoś szczególnego wrażenia, takich placówek jest w regionie sporo, wszystkie obłożono podobnie żółtą klinkierową cegłą, wrosły w podlaski pejzaż. Przypominają inne lokalne urzędy, skrzyżowanie posterunku policji z kojarzącym się ze spacerami po lasach nadleśnictwem. Nie czuć też w Michałowie dramatu rozgrywającego się w pobliżu. Nie czuć go też w reszcie kraju, swoje robi przepędzenie mediów spod granicy.

Czytaj też: „Ciemne dni dla Europy”. Świat o kryzysie na polskiej granicy

Dramat na granicy. Wspólna odpowiedzialność

Opozycja – z chlubnymi wyjątkami – zdezerterowała. Woli taktycznie ukrywać się za gardą geopolitycznych rozważań o źródłach migracji, celach Łukaszenki, sponsorującego go i chroniącego Putina oraz frazesami o tym, że granica musi być bezpieczna. Nie potępiła w czambuł muru na granicy, więcej – niektórzy jej przedstawiciele uznali pewne fragmenty za warte fortyfikacji, choć wiadomo, że takie płoty nie rozwiązują żadnego problemu. Raczej tworzą nowe, skazując zdeterminowanych migrantów na trudniejsze, bardziej niebezpieczne trasy.

Funkcjonariusze Straży Granicznej są w szczególnie skomplikowanej sytuacji, ale mimo wszystko trzeba im przypominać, że wykonują niemoralne rozkazy i ponoszą za to osobistą odpowiedzialność. Tak jak odpowiedzialność ponoszą ci, którzy te rozkazy wydali. Odpowiedzialni jesteśmy też my, skoro przyglądamy się temu wszystkiemu z przeważnie założonymi rękami.

Owszem, po skończonym proteście z samochodów zaparkowanych w Michałowie do organizatorów popłynęły torby, m.in. z odzieżą dla potrzebujących. Owszem, trwają zbiórki, także pieniężne, a sami działacze mówią, że mają tyle zdalnego wsparcia, że problemem są nie tyle zasoby, ile brak zgody na wejście do strefy. Owszem, znaczna część mediów robi, co może, by nagłośnić skalę kryzysu, i stara się przedstawić jego naturę, ale nadal zdarza się im publikować komunikaty Straży Granicznej np. o liczbie dziennych przekroczeń. Pozwalają tym samym niemoralnie działającej służbie narzucać styl opowieści o zdarzeniach na granicy.

Czytaj też: Dlaczego taki mur nie powinien w ogóle powstać

Presja ma sens, obywatele

Od nas zależy, czy wyjdziemy z tego kryzysu z poczuciem, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by zachować się przyzwoicie. Czy z niesmakiem, który towarzyszy wspominaniu najbardziej haniebnych czynów i zaniechań polskiej historii. Dziś można pomagać tym, którzy już pomagają, lub – kto się czuje na siłach – do nich dołączyć. Całej reszcie zostaje w dalszej perspektywie kartka wyborcza, a dziś presja, wywierana przede wszystkim na rząd.

O tym, że nacisk ma sens, słychać było podczas wtorkowej debaty w Strasburgu o stanie praworządności w Polsce. Kilkudziesięciu posłów z całej Europy w swoich wypowiedziach przypominało raz za razem polskiemu premierowi o manifestacjach ulicznych m.in. w obronie niezawisłości sądów. Choćby z tego powodu rządzący widzą protesty i muszą się z nimi liczyć. Uczciwi obywatele mogą mieć poczucie bezradności, ale wcale nie są bezsilni.

Ewa Siedlecka: Państwo zorganizowanego okrucieństwa

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Zaszczepieni też chorują. Dlaczego trzecia dawka jest niezbędna?

Coraz więcej osób wątpi w szczepionki przeciwko covid, skoro nawet po trzech dawkach przytrafia im się zakażenie. Czy zatem decyzję o szczepieniu przypominającym lepiej odłożyć do czasu, aż pojawią się skuteczniejsze preparaty?

Paweł Walewski
04.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną