Włoska prawica wskrzesza pamięć o Mussolinim
Figura przywódcy włoskich faszystów odegrała znaczącą rolę w kończącej się właśnie kampanii wyborczej we Włoszech.
Plakat z napisem „Salvini, jesteś oczekiwany” i zdjęciem Benito Mussoliniego na wiecu zorganizowanym przez lidera Ligi Północnej Matteo Salviniego w Rzymie.
Max Rossi/Reuters/Forum

Plakat z napisem „Salvini, jesteś oczekiwany” i zdjęciem Benito Mussoliniego na wiecu zorganizowanym przez lidera Ligi Północnej Matteo Salviniego w Rzymie.

W niedzielę Włosi pójdą do urn, by oddać głos w być może najważniejszych wyborach parlamentarnych w ostatnich dekadach historii swojego kraju. Ostatnie sondaże wskazują, że walka o zwycięstwo rozegra się między eklektyczną koalicją lidera Ligi Północnej, prawicowego radykała Matteo Salviniego, idącego do wyborów razem z wracającym triumfalnie do polityki Silvio Berlusconim, a populistycznym Ruchem Pięciu Gwiazd, między wierszami zapowiadającym wyprowadzenie Włoch z Unii Europejskiej i niebezpiecznie blisko związanym z Kremlem.

Włoska prawica sięga po Mussoliniego

Bliżej ostatecznej wygranej są w tej chwili Salvini z Berlusconim, a jednym z ich największych sukcesów kampanijnych było niemal całkowite zdominowanie debaty na włoskiej prawicy i zbicie kapitału na rosnącej niechęci do imigrantów i uchodźców. A możliwe było to również dlatego, że Liga Północna wskrzesiła pamięć o największym włoskim demonie współczesnej historii – Benito Mussolinim.

Najdobitniej odczuli to mieszkańcy Predappio – niespełna siedmiotysięcznego, z reguły spokojnego miasteczka w regionie Emilia-Romagna, z pozoru nieróżniącego się niczym od tysięcy podobnych lokalizacji w północnych Włoszech. Predappio jest jednak dla włoskiej prawicy miejscem szczególnym, bo to tutaj w 1883 roku urodził się Mussolini. Z tego względu co roku w okolicach jego urodzin, 29 lipca, zwolennicy włoskiego dyktatora od lat pielgrzymują do miasta, szukając śladów obecności Il Duce i oddając hołd jego dokonaniom i poglądom.

I choć bywały lata, w których prawicowe pielgrzymki liczyły tysiące członków, do tej pory nie wzbudzały one zaniepokojenia ze strony władz lokalnych. Predappio to w końcu naprawdę małe miasteczko, którego populacja składa się w dodatku niemal z samych etnicznych Włochów, radykałowie nie mieli więc specjalnie dużego pola do popisu, jeśli chodzi o rasistowskie ekscesy. Sprawy przybrały jednak zgoła odmienny obrót przy okazji ostatniej kampanii, gdy kwestie rasowe stały się motywem przewodnim debaty, a postać Mussoliniego punktem odniesienia dla wielu na prawicy.

Czytaj także: Jak Mussolini sztukę dotował

Salvini nie ukrywa swojej nienawiści do uchodźców

W ostatnich latach Włosi przyjęli do kraju blisko 700 tys. uchodźców z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Wielu z nich nie udało się relokować do innych krajów Unii Europejskiej. Dla prawicy to jednoznaczna porażka rządzącej krajem centrolewicy oraz (przede wszystkim) zagrożenie dla włoskiej kultury i czystości etnicznej.

Salvini zresztą nie ukrywa swojej nienawiści do uchodźców. Wielokrotnie publicznie deklarował, że Włochom potrzebna jest masowa czystka, „ulica po ulicy, miasto po mieście, dom po domu”. Choć odżegnuje się od fascynacji faszyzmem, przyznając, że woli ustrój demokratyczny od jakiejkolwiek dyktatury, to o Mussolinim wypowiada się bardzo ciepło. W jednym z wywiadów dla włoskiej agencji informacyjnej ANSA przypomniał, że za rządów dyktatora Włochy przeżyły niesamowity boom inwestycyjny w budownictwie i infrastrukturze, co powinno stanowić punkt odniesienia dla przyszłych rządów.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj