Wybory prezydenckie w Rosji zapewne wygra Putin

Wybory bez wyboru
Centralna Komisja Wyborcza zarejestrowała ośmiu kandydatów. Aktywną kampanię wyborczą prowadzi jedynie córka mentora Putina Ksenia Sobczak.
Prezydent Władimir Putin
DimitroSevastopol/Pixabay

Prezydent Władimir Putin

Artykuł ukazał się w internetowym wydaniu Nowej Europy Wschodniej

Już w niedzielę odbędą się w Rosji wybory prezydenckie. Spośród ósemki kandydatów aktywną kampanię wyborczą prowadzi jedynie córka mentora Putina Ksenia Sobczak. Putin zapewne wygra te wybory, pytanie jednak: co dalej? Wszak powinna to być jego ostatnia kadencja.

Centralna Komisja Wyborcza zarejestrowała ośmiu kandydatów. Oprócz Władimira Putina i Władimira Żyrinowskiego jest wśród nich dwóch komunistów (Paweł Grudinin i Maksim Surajkin), trzech liberałów (Ksenia Sobczak, Grigorij Jawliński oraz Boris Titow) oraz nacjonalista Sergiej Baburin. Aktywną kampanię wyborczą prowadzi jedynie Sobczak. Celebrytka z zapałem bryluje w różnych mediach – zarówno tych państwowych, jak i uważanych za opozycyjne. Spotyka się z wyborcami i zagranicznymi osobistościami. Stosunkowo prężnie działają też jej sztaby regionalne, młodzi ludzie roznoszą broszury, ulotki i gadżety. Sobczak – mimo wielu obiekcji, które budzi jej przynależność do elit państwowych, a także nie zawsze ciesząca się szacunkiem przeszłość zawodowa – jest jedyną „atrakcją” nadchodzących wyborów. To przyznają zarówno ci, którzy są skłonni na nią zagłosować, jak i jej przeciwnicy.

No muss, no fuss

Pozostali pretendenci na najwyższy urząd w państwie są w cieniu, pozostają bierni. Kampania Grigorija Jawlińskiego ogranicza się do kilku billboardów w Moskwie i Petersburgu. Szef Jabłoka zamknął się we własnej skorupie, a co bardziej sceptyczni uwierzyli, że liberał zupełnie zrezygnował z walki o władzę i postanowił dogadać się z obecnym prezydentem – pod koniec ubiegłego roku rosyjskie media pisały, że ma zostać nowym przedstawicielem Rosji na Ukrainie.

Spuścić z tonu zdecydował się również początkowo dobrze rokujący Paweł Grudinin. Badania przeprowadzone w styczniu wskazywały, że dzięki stosunkowo dużej charyzmie, majątkowi i atrakcyjności fizycznej (jego podobieństwo do Stalina jest dużym plusem) kandydata komunistów może poprzeć nawet 15 proc. obywateli. Pozycji polityka nie zaszkodziły nawet afery korupcyjne, które rozgorzały kilka tygodniu temu.

Komunista zaszkodził jednak samemu sobie, prezentując skrajnie niepopularny program ekonomiczny. W „Dwudziestu krokach” Grudinin wyjaśnia, jak widzi ekonomiczną przyszłość Rosji: postuluje nacjonalizację przemysłu i innych strategicznych gałęzi gospodarki, wyjście Rosji ze Światowej Organizacji Handlu, odgórną kontrolę cen na podstawowe produkty spożywcze. Nie trzeba wyjaśniać, że tak sformułowana i tak radykalna zapowiedź powrotu do ekonomicznych realiów Związku Radzieckiego skutecznie uszczupliła jego poparcie wyborcze – w wielu Rosjanach tkwi nostalgia za komunistyczną utopią, ale mało kto pozwoli, by powrót do przeszłości odbył się kosztem własności prywatnej i wolności ekonomicznej.

Czytaj także: Co może rosyjska opozycja?

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj