Ciąg dalszy przesłuchania Zuckerberga. Trwają poszukiwania rozwiązań
Najważniejsze pytanie brzmi: czy USA zdecydują się regulować Facebooka, a jeśli tak, to w jaki sposób?
Mark Zuckerberg
Aaron P. Bernstein/Forum

Mark Zuckerberg

Środowe przesłuchanie Marka Zuckerberga przez Komisję energii i handlu Kongresu USA miało bardziej agresywny charakter niż spotkanie dzień wcześniej w Senacie. Członkowie Kongresu podnosili szereg trudnych dla Zuckerberga i jego firmy tematów, które wykraczały poza kwestię Cambridge Analytica i wpływu na wybory prezydenckie w 2016 roku.

Polityczny alfabet Facebooka

Zapis dziesięciu godzin rozmowy, podczas których kilkudziesięciu polityków przepytywało Zuckerberga, można traktować jako „polityczny alfabet Facebooka”. Choć politycy nie podjęli żadnych działań, to dobrze widać zmieniający się ton dyskusji o mediach społecznościowych. Wyraźnie też widać, jakie kwestie są dla polityków istotne. Kongresmeni dużo uwagi poświęcili sprawie możliwego antykonserwatywnego skrzywienia serwisu.

W zaskakującym zwrocie akcji bohaterkami przesłuchania okazały się Diamond and Silk, dwie czarnoskóre, konserwatywne wideoblogerki i zwolenniczki Trumpa, które Facebook niedawno ocenzurował. Zdaniem niektórych senatorów – z powodów ideologicznych. Inne kwestie z kolei były konsekwentnie pomijane – w tym pytania o rolę Rosji, które miały być sednem przesłuchania.

Czytaj także: Jak się uwolnić od swojego smartfona?

Nowe fakty na temat Zuckerberga i jego firmy

Podczas przesłuchań poznaliśmy kilka nowych faktów. Zuckerberg przynał na przykład, że Cambridge Analytica uzyskała dostęp także do danych z jego osobistego konta. Jednocześnie jak ognia unikał odpowiedzi na pytania o szczegóły zbierania i przechowywania danych o użytkownikach przez Facebooka. Kongresmeni nie otrzymali jasnych odpowiedzi w takich kwestiach jak usuwanie danych o użytkownikach, śledzenie zachowań ludzi na stronach innych niż Facebook czy też tworzenie „kont cieni”: zapisów w bazie danych dotyczących osób nieposiadających kont na Facebooku.

Znacząca była wypowiedź republikańskiego kongresmena Grega Waldena, zdaniem którego Facebook nie dojrzał jeszcze, działał zbyt szybko i zbyt wiele rzeczy uszkodził. To nawiązanie do dyskusji w Senacie, w czasie których Zuckerberg proponował myśleć o błędach swojej firmy w kategoriach „bólów szybkiego dojrzewania”. Żartował też na temat wyznawanej przez pierwsze dziesięć lat działania Facebooka maksymy „move fast and break things”.

Panie senatorze, wyświetlamy reklamy

Komentatorzy, także w Polsce, przedstawiają przesłuchania jako konfrontację młodego, znającego technologie biznesmena z grupą podstarzałych polityków, którzy nie rozumieją Facebooka i innych serwisów sieciowych. Faktycznie, senator Orrin Hatch spytał Zuckerberga o model biznesowy firmy – na co skonfundowany biznesmen odpowiedział: „Panie senatorze, wyświetlamy reklamy”.

Jednak jak słusznie podkreśla Noam Cohen w opinii dla „New York Timesa”, nie możemy wyciągnąć z tego wniosku, że należy kwestię regulacji oddać w ręce „facetów od komputerów”. Nasza demokracja wymaga dialogu między technologami i przedstawicielami społeczeństwa.

RODO na ratunek sieci?

Po raz kolejny pojawiły się wątki geopolityczne, a regulacyjnym bohaterem okazała się Unia Europejska i wchodzące właśnie w życie unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych RODO. Niektórzy kongresmeni postulowali konieczność przyjęcia „amerykańskiego RODO” – co byłoby rzadkim przykładem wprowadzenia europejskich standardów w Stanach Zjednoczonych, gdzie legislatorzy zazwyczaj opowiadają się za mniejszą regulacją. Zuckerberg także wspomina o RODO – ale zamiast przepisów kontrolujących jego serwis proponuje, że wdroży w swoim systemie odpowiednie funkcjonalności.

Najważniejsze pytanie więc brzmi: czy USA zdecydują się regulować Facebooka – a jeśli tak, to w jaki sposób? Senatorzy i kongresmeni wydają się zgodni, że państwo musi coś zrobić. Sam Zuckerberg przyznał, że jest zwolennikiem „jakiejś regulacji” – Facebook, razem z Twitterem, właśnie poparł Honest Ads Act, wymuszający informowanie o źródłach finansowania reklam politycznych. Poza tym dowolna regulacja jest dla firmy lepsza niż działania antymonopolowe.

Czytaj także: Jak działają algorytmy Facebooka?

Facebook naprawi się sam?

Ostatecznie jednak Zuckerberg – w czym nie różni się od innych internetowych gigantów – opowiada się za samoregulacją serwisu. Myślę, że to coś więcej niż kalkulacja biznesu, który zawsze chce mieć jak największą swobodę działania. To przejaw wiary, że problemy społeczne należy rozwiązywać, budując technologie, a nie tworząc prawo.

Co ciekawe, podczas wczorajszego przesłuchania Zuckerberg mówił też o sztucznej inteligencji. Zapowiedział, że za pięć do dziesięciu lat problem fake news będzie rozwiązywany przez algorytmy. Kilka dni temu pisałem, że często dziś deklarowana wiara w AI wiąże się z nadzieją, że uporządkuje ona problemy dzisiejszego internetu – opinia Zuckerberga jest tego świetnym przykładem. Jednak sztuczna inteligencja to potencjalnie regulacyjna skrzynka pandory: nieprzejrzyste algorytmy, zdolne dyskryminować i wprowadzać skrzywienia do globalnej komunikacji. Trudno się spodziewać, by regulatorzy dali systemom sztucznej inteligencji swobodę rozwoju, jaką miały przez ostatnie dwie dekady start-upy. Raczej należy się spodziewać, że w Kongresie w przeciągu pięciu lat odbędzie się też poważna debata regulacyjna o sztucznej inteligencji.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj