Boże, chroń Rosję przed jej asami!
Właśnie zidentyfikowano drugiego rosyjskiego „turystę” z Salisbury. Okazało się, że wielbicielem „szykarnych” wież zegarowych jest Aleksander Myszkin, oficer medyczny GRU.
Podejrzani o otrucie Skripalów: od lewej Aleksander Myszkin vel Pietrow oraz pułkownik Anatolij Czepiga vel Boszyrow.
Metropolitan Police UK/mat. pr.

Podejrzani o otrucie Skripalów: od lewej Aleksander Myszkin vel Pietrow oraz pułkownik Anatolij Czepiga vel Boszyrow.

„Wszystkie państwa mają swoje służby, jedna służba ma jednak swoje państwo”. Hasło to zawsze było powodem do dumy Rosjan, zdecydowanie jednak nie jest nim dziś. Oficerowie wywiadu wojskowego GRU, crème de la crème, legendarni z „Akwarium” Wiktora Suworowa, zaliczają dziś spektakularną wpadkę bijącą w prestiż samej Rosji.

Bo przecież nie mówimy o wywiadzie republiki bananowej. Nie mówimy też o służbach, których władze wykonują pracę za wrogów, publikując raport ze szczegółami, także personalnymi, tajnych operacji poza granicami państwa. Nie jest to także wywiad, który nie ma ciągłości lub podlega stałym przekształceniom. Mówimy natomiast o tych profesjonalistach, którzy – nie sięgając głęboko w przeszłość zimnowojenną – przeprowadzili operację aneksji Krymu w 2014 r., wsparli „dobrych ludzi” w Donbasie i Ługańsku, natomiast w USA tak skutecznie wpłynęli na preferencje wyborcze Amerykanów, że to nie Hilary Clinton, a Donald Trump objął urząd prezydenta USA w 2017 r.

Najlepsi z najlepszych

Wywiad rosyjski cieszy się niezmiennie wysoką oceną w świecie. Samo GRU, a obecnie właściwie GU (Gławnoje Uprawlienie), uważane jest za najbardziej skuteczną i niewyeksponowaną służbę wywiadowczą Rosji. Z kolei służących w niej postrzega się jako najwyższej klasy, doskonale wyszkolonych profesjonalistów. Do GRU rekrutowani są nie tyle najzdolniejsi absolwenci rosyjskich uniwersytetów, co doświadczeni, zaprawieni operacyjnie najlepsi z najlepszych armii rosyjskiej. I znamienne, że o ile funkcjonuje wiele historii o radzieckiej KGB lub rosyjskiej FSB, to znacznie mniej jest ich o GRU. Niemniej to właśnie wojskowi udowodnili swój prymat w systemie służb wywiadowczych jeszcze w czasach ZSRR. Przetrwali, choć nie bezboleśnie, smutę czasów jelcynowskich, a wywodzący się z cywilnej KGB/FSB prezydent Putin w swojej polityce wzmacniania resortów siłowych nie uległ starej rywalizacji obu służb.

W takim razie, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Dlaczego pułkownik Anatolij Czepiga vel Boszyrow oraz Aleksander Myszkin vel Pietrow paradowali po Salisbury, niespecjalnie starając się utrudnić swoją identyfikację? Należałoby o to zapytać choćby Vincenta Severskyego, byłego oficera polskiego wywiadu i autora bestsellerów szpiegowskich. I o ile sam Seversky w swoich książkach nigdy nie deprecjonował rosyjskich partnerów w grze, to złośliwi wytknęliby, że było to Jasieniewo, czyli wywiad cywilny.

Zapobiegliwi „zwykli turyści”

Największym błędem, czymś, co spowodowało efekt domina w blamażu GRU i samego Kremla, był wywiad w RT (Russia Today), jakiego udzielili obaj bohaterowie. Pułkownik wywiadu wojskowego, odznaczony za wybitne zasługi dla Rosji, doświadczony w operacjach w Czeczenii i w 2014 r. na Ukrainie, oraz jego kolega oficer medyczny GRU siedzieli naprzeciw szefowej RT Margarity Simonian, starając się przekonać Rosjan i resztę świata, że są ofiarami kolosalnego zbiegu okoliczności, zwykłymi turystami, a zawodowo trenerami fitness, którzy na Zachód jeżdżą po zakup odżywek dla swoich klientów. A że ich koledzy – zakładamy, że z siłowni – polecili im koniecznie obejrzeć wyjątkową na skalę świata wieżę zegarową w Salisbury, to obaj panowie zrobili wszystko, żeby tam trafić. A jak już trafili, to z powodu trudnych warunków atmosferycznych zarezerwowali powrotne bilety lotnicze na dwa dni z rzędu. Tak na wszelki wypadek.

Czytaj także: Putin i nowiczok – nowy rosyjski serial w sprawie Skripalów

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj