Świat

Co w sprawie saudyjskiego dziennikarza wiemy, a czego się pewnie już nie dowiemy

Saudyjski dziennikarz Dżamal Chaszodżdżi zaginał 2 października. Ostatni raz był widziany, gdy wchodził do konsulatu Arabii Saudyjskiej w Stambule. Saudyjski dziennikarz Dżamal Chaszodżdżi zaginał 2 października. Ostatni raz był widziany, gdy wchodził do konsulatu Arabii Saudyjskiej w Stambule. Mohammed Al-Shaikh / EAST NEWS
Minęły dwa tygodnie od zaginięcia Dżamala Chaszodżdżiego. Arabia Saudyjska przyznała, że został zabity w jej konsulacie w Stambule. Ale wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.

Co wiemy na pewno

Dziennikarz nie żyje. Media na całym świecie rozpisywały się o śmierci Dżamala Chaszodżdżiego, w ostatni czwartek prezydent Donald Trump oświadczył, że „dziennikarz prawdopodobnie nie żyje”, a mimo to Arabia Saudyjska zaprzeczała, że ma ze sprawą coś wspólnego. Dopiero w nocy z piątku na sobotę saudyjska agencja Spa przyznała, że dziennikarz zginął na terenie konsulatu w wyniku kłótni i bójki. Zatrzymano 18 osób, a śledztwo jest w toku. „Królestwo wyraża ogromny żal z powodu zabójstwa dziennikarza” – czytamy w komunikacie ogłoszonym tuż po rozmowie prezydenta Turcji Erdoğana z królem Arabii Saudyjskiej Salmanem.

Wizyta w konsulacie. We wtorek 2 paźdzniernika saudyjski dziennikarz Dżamal Chaszodżdżi miał umówione spotkanie w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule o godz. 13:30. Była to jego kolejna wizyta w tej placówce. 28 września stawił się tam po dokumenty potwierdzające jego rozwód (planował kolejny ślub). Ale 2 października wszedł do konsulatu o godz. 13:14 i słuch po nim zaginął. Saudyjskie władze przez ponad dwa tygodnie utrzymywały, że dziennikarz opuścił budynek, ale żaden dowód na to nie wskazywał. Nie potwierdzały tego nagrania z kamer ani narzeczona dziennikarza Hatice Cengiz, która czekała na niego nieopodal przez 12 godzin. Dziennikarz nie miał telefonu komórkowego, ale miał smartwatcha, który zostawił u narzeczonej. Poprosił kobietę, by wszczęła alarm, jeśli nie wyjdzie z budynku w ciągu czterech godzin.

Kim był Chaszodżdżi. Dziennikarz był korespondentem zagranicznym i autorem licznych wywiadów (m.in. z Osamą bin Ladenem). Przez lata utrzymywał bliskie kontakty z saudyjskimi elitami, a ostatnio pisał krytyczne wobec władz teksty, wypowiadając się niepochlebnie m.in. na temat interwencji w Jemenie czy aresztu dla saudyjskich aktywistów zaangażowanych w walkę o prawa kobiet. W zeszłym roku następca tronu książę Muhammad Salman przeprowadził czystkę, aresztując biznesmenów, dziennikarzy, a także ludzi z rodziny królewskiej, w tym saudyjskiego miliardera Alwalida abu Talala, który zainwestował w uruchomiony przez Chaszodżdżiego kanał telewizji satelitarnej Al-Arab w Bahrajni. Telewizja działała niespełna 12 godzin. Chaszodżdżi wyjechał z Arabii Saudyjskiej – zamieszkał w Waszyngtonie, współpracował z „Washington Post”. Pojawiły się informacje, że władze próbowały ściągnąć go z powrotem, kusząc lukratywnymi posadami i odzyskaniem wpływów. Dziennikarz odmówił.

Śledztwo. Tureckie władze wszczęły je od razu. Policjanci przeszukali samolot odlatujący 2 października z lotniska w Stambule, szukali ciała. Władze najwyraźniej szybko się dowiedziały, co zaszło w konsulacie. Informacje przedostały się do mediów pięć dni później (źródło doniesień było anonimowe). Choć Arabia Saudyjska zgodziła się na przeszukanie konsulatu, doszło do niego dopiero 13 dni po zaginięciu dziennikarza. W inspekcji brali udział przedstawiciele tureckiej policji i Saudyjczycy. Przeszukanie trwało dziewięć godzin, objęło konsulat, oddaloną o 200 m rezydencję konsula i samochody należące do placówki. Prezydent Turcji ujawnił, że policja szukała materiałów toksycznych, badała też „obiekty, które zostały usunięte poprzez ich zamalowanie”. Agencja Associated Press, powołując się na anonimowego przedstawiciela tureckich władz, twierdzi, że znaleziono dowody wskazujące na to, że dziennikarz został zamordowany.

Czego nie wiemy

Jak zginął. Arabia Saudyjska wciąż nie wyjaśniła, co się tak naprawdę wydarzyło. Turecka gazeta „Yeni Safak” opublikowała treść nagrania audio, z którego wynika, że dziennikarz był bity i torturowany. Obcięto mu palce, głowę, a ciało rozczłonkowano. Wszystko to trwało zaledwie kilka minut. Na nagraniu słychać konsula Mohammeda al-Otaibi, który zwrócił się do morderców, by „zrobili to na zewnątrz, w przeciwnym wypadku wpakują go w kłopoty”. Jeden z oprawców kazał dziennikarzowi się zamknąć, „jeśli chce jakoś żyć po powrocie do Arabii Saudyjskiej”. Obecny na miejscu lekarz medycyny sądowej radził agentom, by w czasie rozczłonkowywania ciała słuchali muzyki – bo muzyka redukuje stres.

Gdzie jest ciało. Tureckie władze podejrzewały, że ciało przewieziono z konsulatu do rezydencji konsula, a następnie wywieziono z Turcji w poczcie dyplomatycznej. Policja przeszukuje las i pola poza Stambułem – miejsca, do których prowadzą nagrania z kamer miejskiego monitoringu. Efektów tych poszukiwań nie ujawniono. Anonimowe źródło saudyjskie, na które powołuje się agencja Reutera, twierdzi, że ciało zostało przekazane „lokalnemu współpracownikowi”. Ciało pomogłoby wyjaśnić, jak zginął dziennikarz. Stąd sugestie, że Saudyjczycy nie dopuszczą, by je odnaleziono.

Czytaj także: Do czego doprowadzi polityczne trzęsienie ziemi w Arabii Saudyjskiej

Kto zabił. Saudyjczycy mówią o 18 aresztowanych, media – o 15. W ostatnią środę dziennik „Sabah” ujawnił dane 15 Saudyjczyków – ich nazwiska i daty urodzenia. Przylecieli do Stambułu 2 października w nocy i wyjechać jeszcze tego dnia dwoma odrzutowcami (jeden leciał przez Kair, drugi przez Dubaj). Część tych osób miała powiązania z rodziną królewską, jedna z nich była ekspertem medycyny sądowej. Grupa zatrzymała się w dwóch hotelach w pobliżu saudyjskiej placówki w Stambule; miała rezerwacje na trzy noce. W konsulacie zjawili się przed Chaszodżdżim. Kamery uchwyciły m.in. Mahera Abdulaziz Mutreba, który kilka miesięcy wcześniej towarzyszył księciu Salmanowi podczas wizyty w USA. Przed przybyciem Chaszodżdżiego personel placówki został zwolniony na resztę dnia. W ostatni czwartek turecki dziennik „Yeni Safak” poinformował, że jeden z podejrzanych zginął w wypadku samochodowym. Nie wiadomo jednak, w jakich okolicznościach.

Czego się pewnie nie dowiemy

Na czyje zlecenie. Po co do Stambułu wysłano szwadron śmierci? Na czyje polecenie? Saudyjczycy zapewniają, że o sprawie nie wiedział ani król Salman, ani jego syn książę Muhammad, następca tronu. Odsuwają podejrzenia, że morderstwo zlecono na najwyższych szczeblach władzy. Król zdymisjonował dwie ważne osoby z otoczenia księcia: Sauda al-Qahtaniego, prominentnego członka Sądu Królewskiego i prawą rękę księcia, a także Ahmeda al-Asiriego, wiceszefa saudyjskiego wywiadu Al-Asiri, rzecznika saudyjskiej inwazji w Jemenie. Obaj zostali aresztowani. Teraz to książę ma zreformować saudyjskie służby. To sygnał, że Saudyjczycy próbują go za wszelką cenę chronić.

„New York Times” już wcześniej pisał, że władze kraju będą chciały zrzucić winę właśnie na al-Asiriego, by odwrócić uwagę od innej osoby, która zdaniem amerykańskich służb stała za zniknięciem dziennikarza – czyli od księcia Salmana.

Konsekwencje

Choć politycy Partii Demokratycznej i część republikanów podważa wiarygodność saudyjskich wyjaśnień, prezydent Donald Trump uznał je za takie. Z drugiej strony „ma kilka pytań” do księcia Salmana. Rośnie presja, by USA objęły Arabię Saudyjską sankcjami, ale Trump dwoi się i troi, by nie dopuścić do zablokowania zakupu amerykańskiej broni przez Saudyjczyków, co kosztowałoby amerykański przemysł zbrojeniowy setki tysięcy dolarów i setki tysięcy miejsc pracy. Trump przyznaje ponadto, że potrzebuje Arabii Saudyjskiej jako przeciwwagi dla Iranu. Wcześniej zagroził zaś „bardzo poważnymi konsekwencjami” dla reżimu Saudów, jeśli okaże się, że to oni odpowiadają za zabójstwo dziennikarza.

Na razie bolesną konsekwencją dla księcia Salmana będzie fiasko zwołanego przez niego forum ekonomicznego w Rijadzie w przyszłym tygodniu, gdzie miał przekonać świat do swoich reform. W związku z zabójstwem dziennikarza z reklamowanego wcześniej „jako Davos na pustyni” wydarzenia wycofało się sporo ważnych uczestników, m.in. amerykański sekretarz skarbu Steven Mnuchin, brytyjski minister handlu Liam Fox, francuski minister finansów Bruno Le Maire, jego holenderski odpowiednik Wopke Hoekstra, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde oraz przedstawiciele zachodnich banków i firm. Z udziału w forum wycofały się media, sponsorzy wydarzenia (CNBC, Bloomberg oraz Fox Business Network), CNN, „Financial Times”, „New York Times”, „Economist”, Google i Uber.

Czytaj także: Zabójstwo Dżamala Khashoggiego może zmienić Arabię Saudyjską

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama