Świat

Trzecia płeć w Niemczech. W ściśle określonych przypadkach

Interseksualizm występuje częściej, niż się wydaje. Interseksualizm występuje częściej, niż się wydaje. mw238 / Flickr CC by SA
Niemcy chcą uznać płeć niekreśloną, „inną” – to założenia przedstawionej 14 grudnia ustawy Bundestagu, wychodzącej naprzeciw osobom nieidentyfikującym się z płcią męską czy żeńską.

To reakcja na zeszłoroczne orzeczenie Federalnego Sądu Konstytucyjnego, który stwierdził, że ustawodawca powinien dopuścić poza płcią męską i żeńską trzecią opcję. Sąd Konstytucyjny zażądał od Bundestagu uregulowania tej kwestii do końca 2018 r.

Czytaj także: Wojna sumienia z równością

Nawet 140 tys. osób interseksualnych w Niemczech

Interseksualizm występuje częściej, niż się powszechnie wydaje. Naukowcy szacują, że tylko w Niemczech żyje 80 do 140 tys. osób określających się w ten sposób. O interseksualizmie mówi się wówczas, gdy człowiek nie może siebie przypisać do jednej płci – układ chromosomów, pierwszorzędowe cechy płciowe czy poziom hormonów wykazują zarówno cechy żeńskie, jak i męskie.

Do takiej sytuacji dochodzi w okresie płodowym z różnych przyczyn. Może to być zespół niewrażliwości na androgeny (CAIS), kiedy u płodu z zestawem chromosomów XY nie rozwijają się jądra, rozwijają się za to żeńskie genitalia. Noworodka najczęściej uznaje się wtedy za dziewczynkę. Może to być też zespół androgenitalny – u płodu żeńskiego, wskutek nieprawidłowego działania nadnerczy, do krwi dostaje się zbyt wiele androgenów, co prowadzi do przerostu łechtaczki, mylnie branej za męskie genitalia.

Najczęściej krótko po urodzeniu noworodki te poddawane są operacjom, które mają ułatwić rozpoznanie płci. Jakiej płci – to arbitralna decyzja lekarzy, zdarza się, że nieodpowiadająca dalszemu rozwojowi psychiczno-płciowemu dziecka. Co roku w Niemczech operowanych jest w ten sposób 300 do 500 dzieci, choć od lat trwa walka o ich zakaz do wieku, w którym człowiek może sam zdecydować o przynależności do płci.

Czytaj także: Hidźrowie – ani mężczyźni, ani kobiety

Kogo wyklucza niemiecka ustawa

Projekt ustawy zakłada wprowadzenie opcji trzeciej: divers, czyli innej płci. Ma to dotyczyć osób, których cechy płciowe nie są jednoznaczne. Zarówno noworodków, jak i osób powyżej 14. roku życia, które przy narodzinach przypisano do niewłaściwej płci.

Ale to nie sami zainteresowani dokonają wyboru, lecz lekarze. Nowa ustawa dotyczy więc tylko osób z biologicznie uwarunkowanymi i potwierdzonymi dysfunkcjami płci, a wyklucza te, które nie odczuwają związku z przypisaną im formalnie płcią (lub żadną inną). Pomija się zatem np. transseksualistów, którzy w Niemczech mogą poddać się leczeniu hormonalnemu i operacji korekty płci na podstawie orzeczenia psychiatrycznego.

To powód do krytyki nowej ustawy. Sceptycy za dobre wzory w tej dziedzinie podają Kubę, Argentynę czy Maltę, gdzie już dziś można dobrowolnie wybrać trzecią opcję przy rejestracji w urzędzie stanu cywilnego.

Zobacz także: Nie tylko Niemcy. Oto siedem państw uznających trzecią płeć

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

Operacja „Hiacynt”. Jak to było naprawdę?

Na ekrany wszedł „Hiacynt”, film o akcji służb PRL skierowanych przez gen. Czesława Kiszczaka przeciwko homoseksualistom.

Andrzej Krajewski
17.10.2021
Reklama