Niemcy otwierają się na zagranicznych pracowników
Wkrótce Niemcy ułatwią dostęp do swojego rynku pracy. W środę koalicjanci przedstawili projekt ustawy skierowanej do obywateli krajów pozaunijnych, m.in. Ukraińców.
W Niemczech brakuje pracowników we wszystkich branżach.
Sascha Kohlmann/Flickr CC by SA

W Niemczech brakuje pracowników we wszystkich branżach.

Cudzoziemiec będzie mógł legalnie i oficjalnie szukać w Niemczech pracy przez sześć miesięcy – na równi z Niemcami i obywatelami innych krajów unijnych. Ułatwione będą ponadto procedury uznawania kwalifikacji zdobytych za granicą. Cudzoziemiec na pewno powinien znać niemiecki w stopniu średnio zaawansowanym – a jednocześnie zostanie rozbudowana oferta subwencjonowanych kursów językowych.

Niemcy potrzebują pracowników

Związki pracodawców i organizacje gospodarcze domagały się tych zmian od lat. Bez napływu siły roboczej z zagranicy gospodarka stanie na krawędzi przepaści – słyszeli Niemcy. Zgadzali się z tym także politycy, ale mieli kłopot z dogadaniem szczegółów ustawy imigracyjnej.

Niemcy krajem łatwo dostępnym dla przybyszy z zagranicy – wbrew powszechnemu w Polsce przekonaniu – nie są. Przyjmują uchodźców, którzy spełniają wymogi prawa azylowego, i są otwarte na imigrantów unijnych – ale zarobkowym z krajów pozaunijnych niełatwo tu się osiedlić i pracować. Wymogiem jest zdolność do samodzielnego utrzymania się. Poza tym pozwolenie na pracę dostają ci, których pracodawcy udowodnią, że nie znaleźli na miejscu kandydata o równorzędnych kwalifikacjach. Wprawdzie w ciągu ostatnich 10 lat przepisy zostały nieco złagodzone, ale głównie wobec wysoko wykwalifikowanych specjalistów po studiach wyższych i z uznawanymi w Niemczech dyplomami zawodowymi.

Tymczasem brakuje pracowników we wszystkich branżach: informatyków, inżynierów, pielęgniarek, opiekunów osób starszych, wykwalifikowanych rzemieślników. Szacuje się, że potrzeba ok. 250 tys. tych ostatnich i 25 tys. pracowników z branży medycznej. Co trzecie miejsce pracy w średniej wielkości przedsiębiorstwie pozostaje nieobsadzone, bo nie ma kandydatów.

Ograniczony dostęp uchodźców do rynku pracy

Sytuacji nie poprawia ani masowy napływ obywateli tzw. nowych krajów unijnych (m.in. Polski, Bułgarii i Rumunii), ani przybycie licznej grupy uchodźców. Nie dlatego, że nie chcą pracować, i nie dlatego, że (choć to po części prawda) nie mają konkretnych kwalifikacji. Chodzi o ograniczony dostęp do rynku pracy. Z początku uchodźcom w ogóle nie wolno było podjąć pracy, zatrudniano ich w drugiej kolejności, i to tylko wówczas, gdy nie znalazł się kandydat z kraju UE. Ich kwalifikacje z kraju pochodzenia najczęściej nie są w Niemczech uznawane, nieliczni pracodawcy decydują się ich szkolić, zwłaszcza że mogą nie dostać zgody na azyl czy pobyt tolerowany (tzw. Duldung). Efekt? Traci niemiecka gospodarka i tracą azylanci, skazani na bezczynność albo pracę nielegalną.

Pierwsza wersja projektu ustawy uwzględniała właśnie ich: mieliby prawo do legalnego zatrudnienia, a po znalezieniu pracy – do co najmniej dwuletniego dalszego pobytu. Zapis ten skreślono na żądanie CSU i ministra Seehofera. Także wielu członków siostrzanej CDU obawiało się, że przepis okaże się „fałszywym komunikatem dla potencjalnych imigrantów”.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj