Świat

Czy Bibi straci władzę?

Benjamin Netanjahu Benjamin Netanjahu Maja Hitij / Forum
Premier Izraela jeszcze nigdy nie był tak blisko utraty władzy.

Postawienie Benjaminowi Netanjahu zarzutów korupcyjnych i złamania zaufania może poskutkować nie tylko latami więzienia, ale przede wszystkim utratą tego, co kocha najbardziej: władzy.

Czytaj także: Czy Miri Regev zastąpi Benjamina Netanjahu?

Niezatapialny Netanjahu może pójść na dno

Na razie pozornie nic się nie zmienia. Netanjahu nie musi podawać się do dymisji, nie ma też przeciwwskazań, by ponownie objął urząd, nawet jeśli formalnie będzie oskarżony. Ale decyzja prokuratura generalnego kosztować może Likud utratę nawet czterech mandatów i zniechęcić co trzeciego wyborcę tej partii do oddania na nią głosu. Na razie. To na pewno wiatr w żagle Niebiesko-Białych, czyli sojuszu Gantza i Lapida. Do wyborów ponad miesiąc, sporo może się zdarzyć.

Po raz pierwszy niezatapialny Netanjahu może pójść na dno. Nie jest to przesądzone na 100 proc., bo wielokrotnie Netanjahu przekonywał Izraelczyków, że to on i tylko on jest w stanie ich obronić. Jeśli tym razem zechce zastosować podobne chwyty, na Bliskim Wschodzie znów może być bardzo gorąco. Wojna z Iranem? Tego scenariusza lepiej nie podpowiadać, ale czy naprawdę jest tak bardzo nieprawdopodobny?

Czytaj także: Czy Bibi odda koronę?

W jakie sprawy uwikłany jest Netanjahu

O co chodzi w sprawach przeciwko Benjaminowi Netanjahu? Przypomnijmy. Tzw. sprawa 1000 dotyczy prezentów i innych korzyści przyjmowanych od miliarderów Jamesa Packera i Arnona Milchana w zamian za przysługi. Wartość prezentów, w tym drogich cygar, szampana, pokoi hotelowych i biżuterii, oszacowano na milion szekli.

Sprawa 2000 dotyczy Arnona Mozesa, naczelnego gazety „Jedijot Aharonot”. Zależało mu na wprowadzeniu przepisów, które miały zmniejszyć nakład konkurencyjnego „Israel Hajom”. W zamian za decyzję Mozes miał obiecać Netanjahu pochlebne publikacje.

Sprawa 4000 dotyczy wydawania korzystnych dla telekomunikacyjnego giganta Bezeq decyzji w zamian za – znów – pozytywne artykuły ukazujące się na łamach portalu Wall, który należy do udziałowca firmy Shaula Elwiczowa.

Czytaj także: Jeśli izraelski premier przetrwa obecny kryzys, to przetrwa wszystko

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Nauki mistrza Kongfuzi

Chiński komunizm chciał odesłać nauki mistrza Kongfuzi na śmietnik historii, ale sam schodzi ze sceny. Za to autorzy azjatyckiego cudu gospodarczego chętnie kłaniają się duchowi Konfucjusza.

Adam Szostkiewicz
05.11.2019
Reklama