Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Yoon Suk-yeol skazany na dożywocie. Ten wyrok jest jak memento dla polityków

Yoon Suk-yeol Yoon Suk-yeol James Lee / Xinhua News / East News
Według około jednej trzeciej rodaków skazany prezydent wcale nie wylądował na śmietniku historii. Przeciwnie, odnalazł się w roli gwiazdy populistycznej prawicy spod znaku MKGA, Make Korea Great Again.

Ten wyrok brzmi jak memento dla tych polityków, którzy próbują ciąć demokratyczny gorset. W grudniu 2024 r. konserwatywny prezydent demokratycznej Korei Południowej sięgnął po pełną pulę. Yoon Suk-yeol zawiesił prawa i wolności obywatelskie. Wprowadził rządy wojskowych. Wysłał żołnierzy, by aresztowali lidera opozycji i z karabinami spacyfikowali parlament.

Korea Południowa: głęboki kryzys

Z początku sytuacja wyglądała poważnie, w pierwszym odruchu wzięto ją za reakcję na egzystencjalne zagrożenie ze strony wrogiej Korei Północnej. Ale zamach stanu spalił na panewce. Parlament obronili deputowani, pracujący na miejscu personel i demonstranci. Zdezorientowani żołnierze nie strzelali. Tej samej nocy Zgromadzenie Narodowe, także głosami dotychczasowych stronników Yoona, skorzystało z przysługującego mu prawa i zniosło decyzję prezydenta.

Nieudolny puczysta został aresztowany, zdjęty z urzędu i właśnie w pierwszej instancji skazany na dożywocie. Jego minister obrony, który podpisywał rozkazy, dostał 30 lat. Do tego: byłego szefa wywiadu skazano na lat 18, byłego szefa policji krajowej na 12 lat, byłego komendanta policji w Seulu na 10 lat i dawnego szefa straży parlamentarnej na 3 lata.

Korea Południowa ma za sobą kilkanaście miesięcy najgłębszego od dekad kryzysu politycznego. W kłopoty wpędził ją Yoon, były prokurator generalny, który nie podołał trudom wymagającej kohabitacji. W południowokoreańskim systemie prezydent stoi na czele władzy wykonawczej i do sprawnego rządzenia potrzebuje większości w parlamencie. Yoon ją stracił i tak wszedł na kurs kolizyjny z opozycją. Oskarżał ją o sprzyjanie komunistom z Północy. W odpowiedzi słyszał zarzuty o dążenie do autorytaryzmu.

Równolegle pozycję Yoona osłabiało jego najbliższe otoczenie i pasmo skandali korupcyjnych. Bohaterką części z nich była skompromitowana na wielu odcinkach pierwsza dama, skazana w styczniu na 20 miesięcy pozbawienia wolności.

Czytaj też: Lee Jae-myung nowym prezydentem Korei Płd. Wyjścia z bałaganu ma dwa

Yoon pogrążył swój kraj

65-letniemu Yoonowi groziła kara śmierci, co w związku z jej niewykonywaniem równałoby się w praktyce dożywociu. Nadzieję na odzyskanie wolności może pokładać w apelacji, ewentualnej kasacji wniesionej do Sądu Najwyższego i później w prezydenckim ułaskawieniu. Korea Południowa ma bogatą tradycję takich ułaskawień. Były dyktator wojskowy z lat 80. Chun Doo-hwan dostąpił ułaskawienia w 1997 r. w ramach „pojednania narodowego”. Ułaskawiony został też jego bezpośredni następca Roh Tae-woo. Obaj mieli krew na rękach i inne typowo dyktatorskie przewiny.

No i Yoon nie jest pierwszą głową państwa wyrzuconą z urzędu i skazaną. Park Geun-hye (prezydentka w latach 2013–17), córka dyktatora z lat 60. i 70., nie dokończyła kadencji. Pogrążyły ją m.in. zarzuty o korupcję i nadużycia. Nie odsiedziała całego 22-letniego wyroku, w 2021 r. ułaskawił ją jej następca i polityczny przeciwnik Mun Jea-in, argumentem był pogarszający się stan zdrowia osadzonej. Przy czym Yoon doskonale zna sprawę Park, bo to on oskarżał ją w sądzie. Co nie przeszkodziło mu w 2022 r. zaprosić dawnej prezydentki na swoją inaugurację. Zaproszenie dostarczył osobiście i przy okazji przeprosił za wyboistą wspólną przeszłość. Park zaproszenie przyjęła, na inaugurację przyszła.

Yoona czekają i inne potyczki na salach sądowych. W styczniu ten sam seulski sąd okręgowy skazał go na pięć lat za utrudnianie aresztowania. Będzie też odpowiadał w szeregu spraw w związku z zamachem stanu, krzywoprzysięstwem i rzekomym utrudnianiem śledztwa wyjaśniającego okoliczności śmierci żołnierza marynarki wojennej w 2022 r.

Czytaj też: Stan wojenny w Korei Południowej. Cieszą się Kreml i Pjongjang, martwi reszta świata

Make Korea Great Again

Według około jednej trzeciej rodaków skazany prezydent wcale nie wylądował na śmietniku historii. Przeciwnie, odnalazł się w roli gwiazdy populistycznej prawicy. Tu spod znaku MKGA, Make Korea Great Again. Obsadził się w roli męczennika i bohatera narodowego, prawdziwego patrioty i obrońcy przed zakusami komunistów z Chin i Korei Północnej, których macki wpychają go za kratki.

Mimo 14 miesięcy od próby zamachu stanu nadal regularnie zbierają się tysięczne wiece jego zwolenników. Nie przeszkadza im mało poważna linia obrony ich idola. Yoon objaśniał w procesie, że jego zachowanie było „niewinnym gestem”, chciał jedynie zwrócić uwagę na fatalną, antypaństwową postawę opozycji.

Nic też nie wskazuje, by kończyła się kariera samego Yoona. Już spolaryzowany kraj wychodzi z tego zamieszania jeszcze bardziej podzielony. Pod budynkiem sądu zebrał się tłum, by dodawać Yoonowi otuchy. Wyrok przyjęli okrzykami o Korei w ruinie. Uważają, że miał powody, by reagować. Mimo że nie natrafiono na ślad dowodów, które mogłyby wskazywać na związki ówczesnej opozycji z Koreą Północną, na co w nocy 3 grudnia 2024 r. powoływał się Yoon.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Świat

Akta Epsteina. Światowe elity na widelcu, skala jest oszałamiająca. Kogo jeszcze zatopi tsunami?

Tony dokumentów z archiwum Jeffreya Epsteina to materiał, jakiego jeszcze nie było. Potężna kompromitacja amerykańskich i globalnych elit. I służby specjalne w tle.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
11.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną