Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Miszmasz i konfuzja z wojskami USA w Polsce. Czy Trump naprawdę je przyśle? A jeśli się rozmyśli?

Prezydent USA Donald Trump Prezydent USA Donald Trump Evelyn Hockstein / Reuters / Forum
Trump zdaje się podejmować decyzje pod wpływem kaprysów, impulsów nakręcanych często chęcią odegrania się na tych, którzy wejdą mu w drogę w kraju, a czasem za granicą. Nie dba o skalę dezorientacji i niepewności.

Donald Trump oznajmił w czwartek, że wyśle do Polski „dodatkowych 5 tys. żołnierzy”. Trudno się nie cieszyć na taką wiadomość, ale trudno też nie drapać się w głowę, zastanawiając się, czego właściwie możemy oczekiwać od administracji prezydenta USA w kluczowej dla nas kwestii wzmocnienia NATO, a zwłaszcza jego wschodniej flanki. I dzień po jego komunikacie wciąż nie ma odpowiedzi na tuzin pojawiających się pytań.

Czytaj też: Chaos i ulga. Tak rządzi i dzieli Trump. Jednym wpisem przywraca Polsce żołnierzy USA

Osobiste sympatie Trumpa

Niepokoi kuriozalne, humorystyczne wręcz uzasadnienie decyzji o wysłaniu wojsk. Trump pisze, że podjął ją, „bazując na udanej elekcji prezydenta Karola Nawrockiego”, którego popierał, i z powodu „naszych z nim relacji”. Czy oznacza to, że gdyby wygrał – rok temu! – Rafał Trzaskowski, żadnych wojsk by do Polski nie wysłał? Czyżby o rozmieszczaniu wojsk USA na świecie miały decydować osobiste sympatie i preferencje amerykańskiego prezydenta?

Zastanawia sformułowanie o „dodatkowych” wojskach. Tydzień wcześniej Pentagon ogłosił, że wstrzymuje wysłanie brygady 4 tys. żołnierzy, która miała zastąpić wycofaną już z Polski taką samą liczbę wojsk. Niemal wszystkie wojska USA stacjonują u nas rotacyjnie, nie ma większych stałych baz, jak w Niemczech, chociaż rotacja zapewnia, że przebywa tu zawsze ok. 10 tys. Zapowiadane przez Trumpa 5 tys. uzupełniłoby więc po prostu ubytek wskutek decyzji amerykańskiego Departamentu Wojny, która zmniejszałaby liczbę wojsk do ok. 6 tys.

Ale kiedy Pentagon ją ogłosił, wywołała ona szok nie tylko w Polsce. Na przesłuchaniach jego przedstawicieli przed komisjami sił zbrojnych Senatu i Izby Reprezentantów ich republikańscy przewodniczący oświadczyli, że nie rozumieją tego posunięcia – przypominali, że Polska jest wzorowym sojusznikiem USA i wydaje na zbrojenia prawie 5 proc. PKB, a redukcja wojsk na wschodniej rubieży NATO to prezent dla Putina. I podkreślili, że Polska została kompletnie zaskoczona. Republikański kongresmen Don Bacon powiedział, że decyzja o wstrzymaniu rotacji „jest karygodna”. „To, co zrobiliśmy Polsce, jest kompromitujące”, oświadczył. Demokraci w Kongresie też krytykowali posunięcie administracji.

Czytaj też: Dostaliśmy po łapach. Politykę w relacjach wojskowych z USA trzeba przemyśleć. A może zmienić

Pentagon o nas zapomniał

Telefony z Polski, wizyty w Waszyngtonie wiceministrów obrony Cezarego Tomczyka i Pawła Zalewskiego oraz chór krytyki w USA najwidoczniej skłoniły ekipę Trumpa do starań, by jakoś zrehabilitować się w oczach sojusznika. Zaczęto od wyjaśnień próbujących inaczej interpretować komunikat Pentagonu. We wtorek, odpowiadając na pytanie korespondenta Polskiego Radia, wiceprezydent J.D. Vance oświadczył, że nie chodzi o wycofanie wojsk albo odwołanie rotacji, lecz tylko „odłożenie jej w czasie”. A później Trump zamieścił w sieci TruthSocial sensacyjną wiadomość o wysłaniu do Polski 5 tys. wojsk.

Sensacyjną, bo retoryka i konkretne kroki administracji USA w ostatnich miesiącach sugerowały dotąd, że Trump będzie raczej zmniejszał, a nie zwiększał amerykańską obecność militarną w Europie, i to nawet na wschodniej flance NATO. Pod koniec zeszłego roku wstrzymał wysłanie brygady do Rumunii, na początku maja oznajmił, że wycofuje z Niemiec 5 tys. wojsk, a w zeszłym tygodniu Pentagon ogłosił wspomniane zastopowanie rotacji 4 tys. żołnierzy do Polski. Departament Wojny odwołał również planowane wysłanie do Niemiec personelu obsługi rakiet dalekiego zasięgu.

Zapowiadaną redukcję wojsk w Niemczech Trump przedstawił jako sankcję wobec kanclerza Friedricha Merza za jego oświadczenie, że Iran „upokorzył” USA w toczącej się między nimi wojnie. Amerykański prezydent od dłuższego czasu narzeka na Niemcy i inne kraje zachodnioeuropejskie, że odmówiły mu pomocy w kampanii przeciw Iranowi. Ich przywódcy tłumaczą, że nie będą uczestniczyć w wojnie rozpoczętej bez planu i żadnej widocznej strategii.

Rząd Polski jednak nigdy nie skrytykował Trumpa za inwazję Iranu. Można więc podejrzewać, że Pentagon, otrzymawszy od prezydenta wytyczne, że trzeba ukarać „nielojalnych sojuszników z NATO”, wstrzymał wysłanie do Polski 4 tys. rotacyjnych wojsk, nie bardzo orientując się, że nasz kraj zachowuje się wobec USA inaczej niż nasz zachodni sąsiad. A może nawet zapomniano, że prezydentem RP jest ideowy krewniak i gorący zwolennik Trumpa.

„Polska i jej przyjaciele amerykańscy skutecznie przeciwstawili się Trumpowi, ale niestabilność jego administracji jest nadal problemem”, skomentował najnowsze decyzje prezydenta w sprawie wojsk były ambasador w Warszawie Daniel Fried.

Czytaj też: Bać się czy zachować spokój? USA nie owijają w bawełnę. Zamówione uzbrojenie się spóźni

A jeśli Trump się rozmyśli?

„Niestabilność” to oczywiście eufemizm wytrawnego dyplomaty. Decyzyjne zawijasy w Waszyngtonie, gdzie Pentagon dowiaduje się o zamiarze wysłania 5 tys. wojsk do Polski z wpisu Trumpa na TruthSocial, to typowy przykład skrajnego chaosu w obecnej administracji supermocarstwa. Jego prezydent zdaje się podejmować decyzje pod wpływem kaprysów, emocjonalnych impulsów, nakręcanych często chęcią odegrania się na tych, którzy wejdą mu w drogę w kraju, a czasem za granicą. I nie przejmuje się tym, jak odbierają to kraje, których jego decyzje dotyczą, nie dba o skalę dezorientacji i niepewności. Czy Trump naprawdę przyśle te wojska? Czy się nie rozmyśli?

Nazajutrz po ogłoszeniu decyzji o wysłaniu 5 tys. wojsk do Polski wciąż nic nie wiemy, nie znamy żadnych istotnych szczegółów. Nie wiemy, kiedy przybędą do naszego kraju, czy zastąpią brygadę 4 tys., której rotację wstrzymano, czy odwrotnie – powiększą liczbę wojsk USA w Polsce. I czy przyjadą też na zasadzie rotacyjnej, czy na stałe.

Bo opcja rozmieszczenia w Polsce wojsk na stałe jest – jak sugeruje Pentagon – wciąż rozpatrywana. Na stałe – czyli w bazach podobnych jak w Niemczech, gdzie żołnierze amerykańscy przebywają z rodzinami. To opcja nie tylko kosztowna – także politycznie niezmiernie poważna. Jak zareaguje Rosja na taki rozwój wydarzeń?

Być może za daleko sięgamy, ale pytania tego rodzaju na pewno zadaje sobie administracja Trumpa.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Świat

Gen. Dan Caine ma najtrudniejsze zadanie na świecie. Kim jest naczelny doradca wojskowy Trumpa?

Generał Dan Caine musi przekładać strumień świadomości prezydenta USA na precyzyjne działania zbrojne.

Marek Świerczyński
15.05.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną