Recenzja książki: Denis Johnson, „Syn Jezusa”
„Syn Jezusa” to najgłośniejsza książka Denisa Johnsona, amerykańskiego prozaika zmarłego przed trzema laty.
„Syn Jezusa” to najgłośniejsza książka Denisa Johnsona, amerykańskiego prozaika zmarłego przed trzema laty.
Miejscami sposób opowiadania przypomina pastisz powieści Twardocha.
Ile książek, tyle wizerunków Zuzanny Ginczanki, ale ta biografia zasługuje na szczególną uwagę.
W ciągu trzech dekad pracy reporterskiej Marcin Kołodziejczyk przejrzał na wylot współczesną Polskę, a przy okazji poznał dzisiejszą polszczyznę, zwłaszcza tę „prowincjonalną”.
O swoich bibliotekach mówią m.in. pisarze Sylwia Chutnik, Agata Tuszyńska, Jacek Dehnel, Krzysztof Varga oraz krytycy literaccy (Paweł Dunin-Wąsowicz, Justyna Sobolewska).
Wyjątkowość opowieści Marcinów polega na ostrości jej obserwacji, czarnym humorze, a także na wywrotowości języka i wyobraźni.
Choć Josef Škvorecký ma na swoim koncie wiele świetnych powieści, jego maestria w równym stopniu uwidacznia się w krótkich formach.
„Rozmowy o przyszłości” – przygotowywane jeszcze w czasie przed pandemią – są namysłem nad tym, jak będą wyglądały nasze uczucia i relacje, jakie są największe zagrożenia, przed którymi stoimy jako gatunek.
Debiut literacki Marcina Polaka, można czytać na wiele sposobów, bo są to opowiadania, które się skrzą. Przede wszystkim za sprawą języka i humoru.
Autor skonstruował swój tom opowiadań perfekcyjnie.
Nie ma w tej książce epatowania grozą, brutalnością.
To kawał mrocznej i krwiożerczej prozy.
Ward pięknie pisze o miłości dawanej przy niedostatku wszystkiego innego.
Fiedorczuk łączy elementy powieści historycznej i psychologicznej, ale jednocześnie podważa przyjętą wizję dziejów, inaczej opisuje miejsce człowieka w historii, rozszerza pole dyskusji.
Trzymająca w napięciu powieść przygodowa.
Ta historia o ludzkiej zapiekłości, którą łatwo można wykorzystać, by zniszczyć wspólne dzieło, to lekcja do zapamiętania na dzisiaj, kiedy takie działania są jeszcze łatwiejsze.
To nie tylko opowieść o historii, ale i o tym, co ważne dziś: marzeniach, determinacji, ale i szukaniu odpowiedzi na najważniejsze pytanie: komu i jak miasto powinno służyć?
To mógłby być niezły kryminał na czas pandemii, od początku do końca trzymający w napięciu. Mógłby, gdyby nie opowiadał o realnych procesach, autentycznych postaciach i prawdziwych powiązaniach.
Niezwykle piękny tekst o ponadczasowej randze literatury.
„Pomarli” to kolejna autonomiczna odsłona rozpisanej przez Waldemara Bawołka na wiele części sagi z Ciężkowic.