Recenzja płyty: Bisquit, „Nagi król”
Muzyka eksploduje, ale nie bezładnie i prostacko, tylko… delikatnie.
Muzyka eksploduje, ale nie bezładnie i prostacko, tylko… delikatnie.
Po raz pierwszy w Polsce sekcja blaszana jednej z najlepszych naszych orkiestr zajmujących się na co dzień muzyką poważną nagrała płytę z zupełnie innym repertuarem.
Artysta obok tekstów proponuje słuchaczowi znakomitą muzykę.
Ewidentnie zimowy klimat roztopił się w czerwcowym słońcu podczas sesji nagraniowych realizowanych w prowansalskim studiu La Buissonne.
Płytą „Hard Trith” Montoya potwierdza swoją mocną pozycję w bluesowym świecie.
Utwory mają naprawdę wiele wdzięku i wydawałoby się, że trudno jest je zepsuć.
Odkąd Filip Berkowicz rozstał się z festiwalem Misteria Paschalia, w Gdańsku tworzy wielkanocną edycję Actus Humanus (grudniowa będzie nosić przydomek Nativitas).
Krakowski festiwal wielkanocny, choć nadal organizowany przez Krakowskie Biuro Festiwalowe, zmienił formułę: będzie miał co roku innego artystę kuratora.
To jest na pewno najbardziej przebojowa płyta Pablopavo.
Tematem tegorocznego festiwalu będzie powiązanie twórczości muzycznej i plastycznej.
Apetycznie i lekko podana mieszanka easy listening, surf rocka, ale też bossa novy i brazylijskiej psychodelii.
Znakomita płyta z piosenkami do słuchania, śpiewania, tańczenia.
Duże wrażenie robią kompozycje, a do tego diabeł i śmierć w każdym tekście – do dobrej sprzedaży powinno wystarczyć.
Niektórzy recenzenci, pisząc o nowej płycie ATW, sięgają porównaniami nawet do grupy Hawkwind, doszukując się „kosmicznego” pokrewieństwa między zespołami, które dzieli blisko pół wieku.
To jedna z najpiękniejszych jak dotąd płyt Filharmonii Narodowej z serii Warner Classics.
Prywatna wrażliwość, zawarta w tekstach, melodyce, rytmie, harmoniach, staje się nagle czytelnym kodem i chce się słuchać tych muzycznych opowieści wciąż od nowa.
Anderszewski nas ostatnio nie rozpieszczał – kiedyś nagrywał płyty co roku, teraz co trzy, cztery lata.
Little Hurricane to mały liczebnie zespół, ale o godnym pozazdroszczenia potencjale.
Prawdziwej rockowej iskry czy emocji podczas słuchania nie należy się spodziewać.
Na najnowszej płycie Masecki powraca do Chopina.