Czy Warszawa potrzebuje trzech kolejnych pomników?
W Warszawie mają stanąć trzy nowe pomniki: Jana Olszewskiego, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i gen. Ścibora-Rylskiego. Jak to możliwe, że w XXI w. wciąż czcimy wielkich odlewami z brązu?
Pl. Piłsudskiego w Warszawie chwilę przed odsłonięciem pomnika smoleńskiego
Michał Dyjuk/Forum

Pl. Piłsudskiego w Warszawie chwilę przed odsłonięciem pomnika smoleńskiego

W centrum Warszawy mają zostać upamiętnieni: zmarły przed tygodniem premier Jan Olszewski (wniosek Prawa i Sprawiedliwości), Krzysztof Kamil Baczyński w 75. rocznicę śmierci (wniosek Koalicji Obywatelskiej) oraz gen. Zbigniew Ścibor-Rylski (wniosek obywatelski). Stołeczni radni, wydając decyzje o tworzeniu nowych miejsc pamięci, okazują się niezwykle zgodni.

Pomniki zamiast innych pożytecznych projektów

Nic tak nie ociepla wizerunku jak pomnik! Ba, to już chyba klasyczny sposób na walkę radnych z własną prokrastynacją. Jeśli nie mają pomysłu na żaden ambitny projekt, który byłby pożyteczny dla obywateli, to zawsze mogą przegłosować decyzję o postawieniu pomnika. Szczególnie takiego, który upamiętnia kogoś wielkiego i ważnego. A monumenty są zwykle łudząco do siebie podobne.

Przykładem Jan Paweł II – jego podobizny zalały kraj, dobitnie pokazując, kto w ostatnim stuleciu zdobył klucz do serc i umysłów Polaków. Żaden pomnik JP2 nie mógł się pojawić ot tak. Wcześniej został z przytupem odsłonięty, trzeba było przeciąć wstęgę, pokropić zgromadzonych wodą święconą. Słowem: pokazać ciągłość występującą między polskim papieżem a włodarzami miasta.

Pomnik Olszewskiego przed pomnikiem Mazowieckiego

W przypadku pomników przedstawiających bohaterów ta ciągłość wydaje się kluczowa. To nie przypadek, że decyzje o upamiętnieniu Jana Olszewskiego czy gen. Ścibora-Rylskiego zapadają bardzo krótko po ich śmieci. Pomysł uczczenia Jana Olszewskiego to najwyraźniej echo niedawnej wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy o potrzebie postawienia pomnika Tadeuszowi Mazowieckiemu. Pierwszy premier III RP został już w Warszawie upamiętniony: ma swój skwer nieopodal Sejmu, a na gmachu kamienicy, w której mieszkał, wisi tablica informacyjna. Wypowiedź Dudy padła w rocznicę rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu, tak jakby przyparty do muru prezydent, spodziewając się pytań o ocenę wydarzeń sprzed 30 lat, chciał postawić sprawy jasno: Mazowieckiemu należy się uznanie. A pomnik to najlepszy sposób, by je wyrazić.

Czytaj także: Pomnik Mazowieckiego? Doradczyni prezydenta jest przeciw

Pomniki czekały na odsłonięcie nawet sto lat

W polskiej historii najnowszej batalie o pomniki to chleb powszedni. Dość wspomnieć walkę, którą stoczyli gdańscy stoczniowcy o pomnik ofiar Grudnia ′70. Na mocy porozumień sierpniowych pomnik mógł już stanąć, ale do 10. rocznicy wydarzeń zostało trochę ponad sto dni, a wszystkim zależało, żeby został odsłonięty właśnie wtedy. Terminu udało się dotrzymać dzięki ogólnonarodowemu wysiłkowi i mimo utrudnień ze strony państwa. Słynne trzy wysokie krzyże przy wejściu do stoczni stały się symbolem nowego porządku, o który walczyła Solidarność. Zmartwychwstania narodu wyrastającego z totalitarnego betonu.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj