Kultura

„365 dni”, „Music” i Vega. Znamy najgorsze filmy roku

Kadr z filmu „Swingersi” Kadr z filmu „Swingersi” mat. pr.
Oscarowe emocje jeszcze przed nami, za to poznaliśmy już najgorsze filmy ubiegłego roku. W Hollywood wręczono Złote Maliny, wiemy też, które rodzime produkcje zasłużyły na Węże.

To miał być „triumf” polskiego kina. „365 dni” – film nieudolnie erotyczny, zmiażdżony przez krytyków po obu stronach oceanu – z sześcioma nominacjami były Malinowym faworytem. Niestety (na szczęście?) skończyło się tylko na nagrodzie za najgorszy scenariusz, adaptację powieści Blanki Lipińskiej. Najwięcej antynagród zdobył (mimo wszystko dość nieoczekiwanie) dramat „Music”, musical o losach byłej dilerki narkotyków, która opiekuje się autystyczną siostrą. Film otrzymał statuetki za najgorszą reżyserię (za kamerą debiutowała piosenkarka Sia) oraz dla aktorek: Kate Hudson za rolę główną i Maddie Ziegler za drugoplanową.

Czytaj też: „365 dni”. Hitowy erotyk z Polski

Rudy Giuliani i jego suwak

Po dwie Złote Maliny zdobyły „Absolut Proof” i „Kolejny film o Boracie”. „Absolut Proof”, dokument zrealizowany przez zagorzałego protrumpowca Mike’a Lindella, miał dowodzić, że wybory prezydenckie w USA w 2020 r. były sfałszowane, a zwycięstwo Bidena to efekt współpracy firm dostarczających maszyny do liczenia głosów oraz zagranicznych sił sprzeciwiających się polityce Trumpa. Film – odwołujący się do popularnych teorii spiskowych – został wyemitowany na skrajnie prawicowym kanale One America News Network tylko dlatego, że Lindell, który dorobił się fortuny na sprzedaży poduszek, wykupił trzy godziny czasu antenowego. Cóż, przynajmniej pod kątem Złotych Malin się opłacało: „Absolute Proof” został uznany za najgorszy film roku, a Lindella obwołano najgorszym aktorem.

Wyróżnienia dla „Kolejnego filmu o Boracie” pozornie mogą zaskakiwać, bo komedia z Sachą Baronem Cohenem zbierała raczej pozytywne recenzje. Ale obie Maliny zdobył za swój mimowolny udział w tym filmie były burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani: w kategorii najgorszy aktor drugoplanowy oraz najgorszy ekranowy duet (w tym przypadku: Giuliani i suwak jego spodni). Polityk został sfilmowany w niedwuznacznej sytuacji z aktorką, która grała ekranową córkę Borata, co skończyło się głośnym skandalem, choć kariery Giulianiego nie zatopiło.

Czytaj też: Kiedyś wielcy, dziś chałturzą w kinie akcji

Weteran Patryk Vega

Widzowie rozczarowani brakiem Malinowego sukcesu „365 dni” mogą pocieszać się Wężami przyznawanymi najgorszym polskim filmom. Dzieło Barbary Białowąs i Tomasza Mendesa zdobyło trzy wyróżnienia: Wielkiego Węża dla najgorszego filmu roku, za scenariusz i dla najgorszego ekranowego duetu dla Anny Marii Siekluckiej i Michele′a Morrone′a.

W innych kategoriach musiało jednak uznać wyższość weterana Wężowych rozdań Patryka Vegi oraz pozbawionej wdzięku, humoru i seksapilu komedii „Swingersi”. „Pętla” Vegi zdobyła wyróżnienia za reżyserię, rolę Kataryny Warnke oraz w kategorii „efekt specjalnej troski” za scenę porodu. „Bad Boy” tego samego reżysera został doceniony za „rolę poniżej talentu” (Maciej Stuhr). Sukces „Swingersów” – polskiego remake’u estońskiej komedii (powstała także wersja ukraińska, a wszystkie nakręcił ten sam reżyser Andrejs Ekis) – to zasługa Michała Koterskiego, „docenionego” za najgorszą rolę męską oraz udział w najbardziej żenującej scenie: grany przez niego bohater, telewizyjny gwiazdor, obwieszcza ze swojego balkonu, że „wygrzmoci wszystkich”.

Czytaj też: „Polityka” Vegi? Rzeczywistość pisze lepsze scenariusze

Wyzwania dla filmowych masochistów

Wężowe kategorie nie ograniczają się jedynie do osiągnięć czysto filmowych. Stawkę uzupełniają wyróżnienia za najgorszy plakat (dla filmu „Zenek” za afisz będący podróbką plakatu „Bohemian Rapsody”), najgorszy teledysk okołofilmowy (Książe Kapota x Avi LeLeLe z filmu „Asymetria”) oraz najgorsze tłumaczenie zagranicznego tytułu („Tyler Rake: Ocalenie”, tyt. oryg. „Extraction”).

Wszystkie wyróżnione Złotymi Malinami i Wężami filmy są dostępne w różnych serwisach streamingowych. Poza „Absolute Proof”, ale ten seans to naprawdę wyzwanie dla największych filmowych masochistów.

Czytaj też: Godzilla kontra King Kong. Potwory na potworny czas

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Zygmunt Freud i jego rewizja natury człowieka

Gdy Albert Einstein wytyczał nową drogę myśleniu o przestrzeni, czasie i grawitacji, wiedeński lekarz Zygmunt Freud rewidował wiedzę o istocie człowieczej natury.

Joanna Cieśla
08.09.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną