Recenzja filmu: „Samotnik”, reż. Ric Roman Waugh
Efekt jest do przewidzenia – po wyjściu z kina amnezja gwarantowana.
Efekt jest do przewidzenia – po wyjściu z kina amnezja gwarantowana.
Jeśli ktokolwiek jeszcze wierzy, że w Ameryce prawa człowieka są szanowane, a demokracja kwitnie, obejrzawszy ten film, przestanie mieć złudzenia.
Intymny dramat osnuty wokół nierozwiązywalnych dylematów wygląda, jakby był syntezą dotychczasowego dorobku autora „Wielkiego piękna”.
Nieczęsto można zobaczyć, jak jedna z największych aktorek brytyjskich strzela do ludzi zamienionych w potwory przez toksyczne grzyby.
„Zapiski śmiertelnika” rozbiegają się w wielu kierunkach, nie tworzą spójnej całości, chociaż czuje się warsztatową pewność reżysera.
Mało wciągające widowisko, ląduje w krainie dawno już opowiedzianych bajek.
Brakuje mu finezji, oddechu i dystansu, by zapamiętać go na dłużej.
Przejmująco wrażliwy, głęboko poruszający wizualny spektakl.
Podczas gdy kino rozrywkowe ściga się, by zagęszczać akcję, pobudzać emocje, Jim Jarmusch od czterech dekad pozostaje wierny swojej filozofii.
Autorskie podsumowanie 2025 roku w polskiej kinematografii.
Podsumowujemy rok w światowym kinie.
Czy „Jay Kelly” mówi coś nowego o Hollywood? Nie. Ale być może mówi o George’u Clooneyu więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Biorąc udział w tym budzącym kontrowersje projekcie, Jennifer Lawrence znów zasłużyła na nominację do Oscara. Gra niestabilną emocjonalnie pisarkę, której zachowanie ulega zmianie po urodzeniu synka.
Medytacja o złożoności, tragizmie, ulotności ludzkiego losu, wsłuchana w podteksty i rytm poetyckiej prozy dwukrotnie nominowanego do Nagrody Pulitzera Denisa Johnsona, śmiało może się ubiegać o miano najsubtelniejszego filmu roku.
Można by rzec: kino moralnego niepokoju w pełnej krasie, ale to krzywdzące uproszczenie.
Friedrich Nietzsche przestrzegał, by ci, co walczą z demonami, uważali, by samemu nie stać się jednym z nich. Bardziej poetycka wersja tego aforyzmu głosi, by nie spoglądać w otchłań, bo ona również patrzy na nas. „Norymberga” jest ciekawym rozwinięciem tej myśli.
Polityczne awantury podczas rodzinnych spotkań – często znamy to, niestety, z własnego doświadczenia.
Brawurowa odpowiedź na hipokryzję polskiego Kościoła, ślepego i głuchego na wyzwania współczesnego świata.
To kino pozbawione zbędnego komentarza, cisza mówi tu więcej niż słowa.
Projekt marzeń, stanowiący kulminację gotyckich zainteresowań eksplorowanych właściwie od zawsze przez autora „Kształtu wody”, budzi zachwyt głównie na poziomie oprawy plastycznej.