Recenzja filmu: „Reality”, reż. Quentin Dupieux
To film romantyczny czy komediowy? – pyta kupujący bilet. – Nie wolno mi odpowiadać na takie pytania – informuje oschle kasjerka.
To film romantyczny czy komediowy? – pyta kupujący bilet. – Nie wolno mi odpowiadać na takie pytania – informuje oschle kasjerka.
Komedia w sam raz na lato, niestety, niepozbawiona wad.
Chyba stęskniliśmy się za takim filmem.
Propozycja dla widzów unikających typowo letniego repertuaru.
Film jest miałki, pomysły ograne, a bójki mało efektowne.
Film ma w sobie napięcie i dynamizm, jakich nikt się nie spodziewa po tak skromnym filmie.
W tej tragikomedii o ulotności złudzeń, strachu przed zramoleniem i dorosłością zaskakuje nieokiełznany, chwilami surrealistyczny styl, podszyty niebanalnym humorem.
Jest to film o dziwnej przyjaźni i osobliwie pojmowanej lojalności kumpli.
Reżyser wystawia widza na ciężką próbę. Nie sposób nadążyć za ciągłymi woltami emocjonalnymi bohaterów.
Film o nawróconym grzeszniku uświadamiającym sobie, że życie to wartości rodzinne i ciepła woda w kranie.
Oglądając film, narzucają się skojarzenia z południowoamerykańskimi telenowelami.
Opowieść o zablokowanym psychicznie człowieku, hodowanych pieczołowicie obsesjach, nieprzystosowaniu.
Siłą tego dokumentu jest wielogłos – mozaika punktów widzenia i informacji.
Film śledzi prowokacyjne działania Femenu przez wiele miesięcy, aż do przymusowej emigracji na Zachód założycielek ruchu.
Opowieść o człowieku staje się w tym dokumencie opowieścią o awangardzie muzycznej w ogóle.
Spotkanie po latach to najlepsze kilkanaście minut filmu, szkoda tylko, że na kulminację czekamy tak długo.
O przekleństwie bycia zakochanym i niemożności przekroczenia granic samego siebie.
Chwilami wydaje się, że film został nakręcony w czasach, o których opowiada.
Największą siłą filmu jest dyskretny, nienachalny ton, wyrażony spokojną pracą kamery, podkreślającą harmonię natury, niewinność przyrody i pejzażu.
Pierwsze spostrzeżenie widza może być takie, że jazda szwedzkim pociągiem to prawdziwy komfort.