Recenzja książki: Leszek Gnoiński, „Republika. Nieustanne tango”
Tak, to jest opowieść o zespole rockowym. A jednocześnie rzecz o tym, jak radzili sobie Polacy w ostatniej dekadzie PRL i pierwszej dekadzie III RP.
Tak, to jest opowieść o zespole rockowym. A jednocześnie rzecz o tym, jak radzili sobie Polacy w ostatniej dekadzie PRL i pierwszej dekadzie III RP.
Ta książka pokazuje upór, przez który Lucas często popełniał błędy, który jednak ostatecznie uczynił go jednym z najważniejszych twórców w historii kina.
Robert powraca tutaj do swoich ulubionych motywów: pamięci, dzieciństwa, melancholijnych prób zbliżenia się do przeszłości.
Książka z jednej strony nawiązuje więź z wielką tradycją, a z drugiej jest też piękną opowieścią o samej literaturze i o pisaniu.
Autorowi udaje się nie tylko oddać bogactwo języka ulicy, ale i stworzyć świetną polifoniczną opowieść, nawiązującą jednak zdecydowanie bardziej do Faulknera niż Dostojewskiego.
Autor skupia się na wątkach prywatnych, także tych najbardziej intymnych, ale na szczęście inteligentnie wplata w nie narrację drogi twórczej Reeda.
Hygge nie jest tylko konceptem przyjemnym i łatwym do wciśnięcia ludziom przed Bożym Narodzeniem, jak przedstawia go Wiking w swojej książce.
Historia rodzinna Moniki Sznajderman to splot losów polsko-żydowskich – z jednej strony rodzina żydowska, z drugiej polskie ziemiaństwo.
Bohater „Podwójnego salta” to postać wewnętrznie skomplikowana i tragiczna. Urodzony społecznik, który wybrał najbardziej egoistyczny zawód na świecie.
Opowiadania są dojmujące, bolesne, czasem zabawne, ale i skuteczne – bo rzeczywiście sprawiają, że rozumiemy kogoś obcego, czasem dziwacznego.
Autorki, jak mawiał Papcio Chmiel, bawią i uczą.
W czasach gdy Wielka Rafa Koralowa ledwo zipie, a Bałtyk staje się bombą z opóźnionym zapłonem, dobrze zaprojektowanej edukacji ekologicznej poświęconej wodnemu życiu nigdy dość.
Otwieramy książkę i trafiamy do muzeum roślin, które kiedykolwiek rosły na Ziemi albo rosną dziś w najdalszych zakątkach.
Literacka opowieść o bohaterce w kryzysie, wśród ról, których nie da się pogodzić.
Tytułowy smutek, ledwo zauważalny pomiędzy nieustannymi odblaskami dyskotekowej kuli, wybrzmi donośnie w okrutnym finale tej dobrej, nieoczywistej powieści.
Czytając tę książkę, widzimy nie tylko podróżujący po LSD i erotycznie rozpasany „swinging London”, ale też miasto artystycznych prekursorów, literackich straceńców i filozofów nadających ton całej epoce.
14 obszernych rozmów z głośnymi pisarzami XX i XXI w.
Autor jak czuły barometr wydobywa nie tylko to, co słychać, ale również to, czego nie widać.
Dowiadujemy się o sporach ideowych wśród ludzi opozycji, o ich dylematach, o wpływie, jaki „Zapis” wywierał na oblicze literatury oficjalnej, o sposobach penetracji Służby Bezpieczeństwa i dzięki czemu nie udało jej się dotrzeć do newralgicznych punktów techniki wydawczej. Bardzo ciekawe!