Recenzja płyty: Anderson East, „Johnny Cash: Forever Words. The Music”
Jest tu nawiązanie do prapoczątków w nurcie rockabilly i blues, i bluegrass, i wreszcie country w nowszej, bardziej popowej oprawie.
Jest tu nawiązanie do prapoczątków w nurcie rockabilly i blues, i bluegrass, i wreszcie country w nowszej, bardziej popowej oprawie.
Są przebojowi i korzystają z zaraźliwych amerykańskich wzorców, ale też pretensjonalni.
Estoński twórca napisał cztery symfonie – podobnie jak Johannes Brahms, tylko Brahmsa można rozpoznać zawsze, a każda z symfonii Pärta jest inna.
Cała płyta to kawał bardzo solidnej bluesowej roboty.
Na płycie znajdziemy 12 utworów, wszystkie autorstwa Lukasa Nelsona.
Pastelowy romantyzm pianisty Piotra Wyleżoła pasuje do serii Polish Jazz jak ulał, choć trzeba przyznać, że ta płyta mogłaby się ukazać w jej ramach zapewne i 40 lat temu.
Zespół, który kilka lat temu był nadzieją, dziś te nadzieje spełnia. A zaskakująco krótki utwór tytułowy jest w tym procesie kropką nad „i”.
Całości słucha się z przyjemnością.
Udana nowa odsłona w historii renomowanej grupy, która najwyraźniej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Choć od śmierci Jimiego Hendrixa minęło już prawie 50 lat, na rynku wciąż pojawiają się jego nowe płyty.
Emocje są tu prawdziwym punktem wyjścia, zgrabnie przesłanianym autoironią.
Artyście udało się niebanalnie powiązać rap z dobrymi melodiami.
Kolejna w tym roku płyta próbująca godzić tradycje białej i czarnej Ameryki, od country po soul i hip-hop.
Ciche słuchanie tej płyty całkowicie mija się z celem. Nichols i jego koledzy wymagają soczystego wzmocnienia.
Judas Priest nagrali płytę całkowitą, jak za dawnych lat.
Po wysłuchaniu całości płyty pozostaje wrażenie jakiejś mentalnej postapokalipsy i metafizycznego niepokoju.
Polscy artyści świetnie wpisują się w skandynawskie, północne myślenie emocjami, przestrzenią i ilustracyjnością.
Zespół inny niż wszystkie, posługujący się tradycyjnymi środkami, pełen uroku i wart zauważenia.
Wszystko jest znakomicie oddane przez pianistę, ale także przez orkiestrę i świetną między nimi współpracę.
Płyta może zaciekawić nawet słuchaczy nieprzekonanych do metalu.