Recenzja płyty: Sinfonia Varsovia, „39’45”
Sinfonia Varsovia jest znakomitym interpretatorem tej muzyki.
Sinfonia Varsovia jest znakomitym interpretatorem tej muzyki.
Kwintetowi Namysłowskiego wszystkie rytmiczne zawijasy przychodzą naturalnie, ale przy tym tą zakopianką jedzie nieco asekurancko, środkiem drogi.
To nie płyta, to kawałek życia. Przekonywał o tym film „One More Time with Feeling”, który Nick Cave zaprezentował na całym świecie jednego wieczoru – w przeddzień premiery.
Ppłyta przypomina, że prosty, dynamiczny rock wciąż żyje i ma się, jak na swój wiek, bardzo dobrze.
Ta płyta to wydarzenie artystyczne pozwalające wierzyć, że powódź miałkiej komercji nie zniszczyła jeszcze tego, co w muzyce rozrywkowej naprawdę wartościowe.
Płyta poświęcona jest polskim utworom na skrzypce i orkiestrę z XX w., w większości spod znaku neoklasycyzmu.
Wśród 26 utworów znajdziemy znane już oryginały, ale też nowe wersje kilku utworów.
Materiał do wspólnej zabawy zarówno na niezłej imprezie, jak i na stadionie.
Aktywność artystyczna Joego Bonamassy może przyprawić niektórych o zawrót głowy, a nawet ściągnąć na artystę zarzuty o nadmierne eksponowanie swojej osoby.
Mariaż starego z nowym – na każdym planie – wydaje się najmocniejszą stroną albumu.
W pogoni za ciekawymi – a nieprezentowanymi dotąd na płytach – archiwaliami muzyki ilustracyjnej po „Sondzie” i „07 zgłoś się” sosnowiecka GAD Records wraca do dzieciństwa już zupełnie dosłownie.
Po ponad dziesięciu latach zasłużona dla hip-hopu grupa nagrała płytę, jakiej oczekuje się od gigantów gatunku.
Efekt jest pełnym świeżości amalgamatem nowoczesnej produkcji i tradycyjnej duchowości, a zarazem nie przypomina żadnej z dotychczasowych prób łączenia wschodnich brzmień z jazzem.
Tradycja najlepszych lat brytyjskiego rock and rolla połączona z młodzieńczą energią muzyków.
Obok porywającego blues rocka znaleźć można tu dowody na fascynację jazzem, starym rock and rollem i jeszcze parę stylistycznych wycieczek.