Recenzja płyty: Marilyn Manson, „The Pale Emperor”
Najgorętsi zwolennicy mogą ten zestaw uznać za powrót do formy po serii bardzo słabych albumów.
Najgorętsi zwolennicy mogą ten zestaw uznać za powrót do formy po serii bardzo słabych albumów.
Trudny, ale udany powrót całego kobiecego tria na scenę.
Muzycy z lekkością i maestrią przemierzają dźwiękowe labirynty.
Nie za wiele bluesa, ale naprawdę dużo pierwszorzędnej muzyki.
Co tu dużo mówić, mamy do czynienia z arcydziełem.
To piękny i bardzo osobisty zestaw utworów, a zarazem sygnał powrotu do prostszego ducha nagrań Björk sprzed lat.
Pojęcie „supergrupa” nieco się zdewaluowało przez lata.
Tytuł najnowszej płyty zespołu Kill It Kid „You Owe Nothing” (Nic nie jesteś winien) może być nieco mylący, gdyż zespół wiele zawdzięcza swoim amerykańskim kolegom, głównie z południa Stanów.
W dziedzinie muzycznej archeologii cykl płyt poświęconych „Sondzie” to wydarzenie.
Dotychczasowa publiczność powinna być nową płytą usatysfakcjonowana.
Intymność w zestawieniu z lekkością, swobodą i słyszalną radością śpiewania nadaje szczególny urok tej interpretacji.
Ten zestaw wydaje się szczególnie godny polecenia, choćby z racji renomy wydawcy gwarantującej jego jakość.
Zarówno dla wytrawnych znawców gatunku, jak i dla tych, którzy jazzu się obawiają.
Płyta zaskakuje i pozytywnie się wyróżnia w czasach, gdy soulowe produkcje są z reguły mocno podbite elektronicznym rytmem.
Ogromna porcja zakręconej muzyki, stanowiącej pełną eksperymentalnych rozwiązań intrygującą mieszankę rocka, protopunku, bluesa, free jazzu i Bóg wie jeszcze jakich innych ingrediencji.
Płyta, której słucha się z przyjemnością.
Instytut Adama Mickiewicza chwali się jego muzyką w ramach promocji polskiej kultury.
Obcowanie z Bachem Anderszewskiego to zawsze wielka przyjemność.
To pamięć czasów, gdy młody Mietek grał w przedwojennej Warszawie w teatrach i na weselach.
Płyta przypomina Maleńczuka z epoki Homo Twist, natomiast teksty, wszystkie co do jednego, mają charakter publicystyczno-krytyczny.