Ludzie i style

Threads już działa w Europie. Nowa aplikacja Mety: wyzwanie dla Muska i TikToka

Uruchomiona w Europie platforma Threads szybko zbiera nowych użytkowników. Uruchomiona w Europie platforma Threads szybko zbiera nowych użytkowników. Dado Ruvic / Reuters / Forum
Zaprojektowana jako konkurencja dla X (Twittera) aplikacja szybko zbiera nowych użytkowników. I potwierdza, że koncern Zuckerberga chce pokonać wszystkich rywali w świecie mediów społecznościowych.

„Pobierz Threads, nową aplikację tekstową Instagramu” – taki komunikat wyświetlił się wczoraj milionom europejskich użytkowników tej platformy do publikowania zdjęć. Pół roku po uruchomieniu „nitek” w USA, gdzie przyciągnęły ponad 100 mln użytkowników w pierwsze pięć dni, od 14 grudnia są dostępne również w Europie. Opóźnienie wynikało z ogromnej różnicy w regulacjach dotyczących platform społecznościowych i firm technologicznych, przede wszystkim w zakresie konkurencji. Unijny Digital Markets Akt ogranicza możliwości największych graczy do wprowadzania nowych produktów, by nie nadużywały pozycji. Władze Unii Europejskiej miały latem poważne wątpliwości co do tego, czy Threads nie zaburzy równowagi rynkowej, zamieniając firmę Marka Zuckerberga de facto w monopolistę wśród platform społecznościowych.

Czytaj też: Walki dinozaurów. Czy Threads pociągnie Meta w przyszłość?

Threads: co to jest?

Nowa aplikacja w swojej filozofii przypomina X (dawniej Twitter) – użytkownicy mogą publikować krótkie wpisy, liczące do 500 znaków, oraz zdjęcia, filmiki czy linki odnoszące do zewnętrznych stron. Jak sama nazwa wskazuje, na platformie można publikować wpisy ciągiem, tworząc „nitkę”, co zresztą jest określeniem zapożyczonym z twitterosfery i odnosi się właśnie do szeregu postów na ten sam temat, nieprzerywanych dyskusją autora z innymi użytkownikami. Pozostałe funkcjonalności są doskonale znane z innych mediów społecznościowych. Serduszko jako polubienie, opcja dołączenia do rozmowy, podania wpisu dalej czy eksportowania go poza platformę. Ważna jest też pełna synchronizacja Instagrama i Threads; jednym kliknięciem można wyświetlić swój wpis na „nitkach” w siostrzanej aplikacji.

Meta liczy na tę synergię. Threads reklamuje nie tyle jako osobny element swojego imperium, ile „aplikację tekstową Instagrama”. Nie ukrywa przy tym, że podobieństwa do Twittera nie są przypadkowe. To otwarte rzucenie rękawicy Elonowi Muskowi, który wciąż nie jest w stanie powstrzymać exodusu użytkowników i reklamodawców z X. Koncern Zuckerberga udowadnia natomiast, że chce pozostać monopolistą na rynku social mediów.

Czytaj też: Jaka piękna katastrofa Twittera

Konkurenci z TikToka

Pierwszym sygnałem o podjęciu międzynarodowej walki było wprowadzenie na Instagramie rolek, które w lecie stanowiły 25 proc. całego ruchu na platformie. To oczywiście odpowiedź na wielki sukces TikToka, platformy spoza ekosystemu Doliny Krzemowej – z Chin. Tu Waszyngton i Bruksela wyjątkowo podążają w tym samym kierunku, wzrost popularności „chińskiej aplikacji” zaniepokoił je ze względów regulacyjnych i bezpieczeństwa. Stąd fala zakazów korzystania z aplikacji na telefonach służbowych pracowników administracji publicznej niektórych stanów USA czy w Parlamencie Europejskim – i Unia, i Stany podejrzewają, że TikTok może szpiegować użytkowników i zbierać znacznie więcej danych, niż przyznaje. Rolki okazały się olbrzymim sukcesem i dowodem, że dublowanie już istniejących funkcjonalności wcale nie przeszkadza w osiągnięciu komercyjnego sukcesu.

Z „nitkami” może być podobnie, choć, jak dowiedziała się „Polityka”, Instagram nie inwestuje w nie tak bardzo jak w rolki. Różnica dotyczy skali – TikTok jest znacznie większy niż X, to poważniejszy rywal dla Mety. Aplikacja przyciąga miliard użytkowników, portal Muska – 350 mln. W perspektywie rocznej spadł zresztą aż o 4 proc. Nie pomagają kontrowersyjne wypowiedzi szefa, który dał ostatnio do zrozumienia reklamodawcom, że niewiele obchodzi go ich reakcja na jego polityczne komentarze.

Robi najwyraźniej dobrą minę do złej gry, bo szybki rzut oka na najważniejsze wskaźniki pokazuje, że sytuacja w firmie jest coraz gorsza. Musk kupił Twittera za 44 mld dol., w ubiegłym miesiącu, jak donosił „New York Times”, jej wartość była wyceniana już na 19 mld. 80 proc. pracowników w USA albo zostało zwolnionych, albo odeszło, przychody z reklam na rynku amerykańskim spadły o 60 proc. Chociażby dlatego Mecie nie spieszyło się z wejściem na europejski rynek – Twitter po prostu nie stanowi aż takiej konkurencji.

Meta ściga się z Muskiem

Koncern Zuckerberga „nitki” rozwija stopniowo. Po uruchomieniu platformy w Stanach wyniki oceniał bardzo dobrze – potem liczba użytkowników zaczęła spadać i ustabilizowała się na relatywnie wysokim poziomie. Nie jest to aż taki zastrzyk jak rolki, ale spółka chce w Threads inwestować. I podkreśla, że rynku europejskiego nie analizuje w kategoriach jednostkowych. Rywalizacja z X jest bowiem globalna, a Meta chce prześcignąć portal Muska w liczbach bezwzględnych. Europa jest oczywiście dużym i ważnym rynkiem, ale nikt, jak słyszymy w Instagramie, nie będzie analizował wyników na Starym Kontynencie w oderwaniu od reszty świata.

Dla Mety to kolejny krok ku konsolidacji rynku mediów społecznościowych pod berłem Zuckerberga, choć oczywiście warto obserwować rywalizację z X, która mimo wszystko nie musi być jeszcze rozstrzygnięta. Niewykluczone, że podział użytkowników nastąpi po linii poglądów politycznych. Musk, zdeklarowany obrońca wolności słowa (często opacznie rozumianej), obiecał likwidację „cenzury” i „poprawności politycznej”, co poskutkowało na razie odpływem użytkowników i drastycznym wzrostem wpisów o tematyce radykalnej, antysemickiej i nawołującej do nienawiści. Coraz lepiej czują się alt-prawicowcy, mniej tu ludzi o umiarkowanym światopoglądzie. Threads przejmie więc prawdopodobnie konwersację niepolityczną, a dawny Twitter stanie się czymś na kształt „alternatywnego medium”, przesuwając się w kierunku tych części internetu, w których dominowały dotąd Reddit, 4chan czy 8chan. W liczbach bezwzględnych Meta pewnie zatriumfuje, choć większy wpływ na rzeczywistość może ostatecznie mieć Musk. I choćby z tego powodu ciężko przewidzieć, kto zwycięży w tym pojedynku.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Kaczyński się pozbierał, złapał cugle, zagrożenie nie minęło. Czy PiS jeszcze wróci do władzy?

Mamy już niezagrożoną demokrację, ze zwyczajowymi sporami i krytyką władzy, czy nadal obowiązuje stan nadzwyczajny? Trwa właśnie, zwłaszcza w mediach społecznościowych, debata na ten temat, a wynik wyborów samorządowych stał się ważnym argumentem.

Mariusz Janicki
09.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną