Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

ABW ustrzeliło Daniela. Spółka Orlenu z negatywną opinią służb

Daniel Obajtek podczas konferencji Orlenu w listopadzie 2023 r. Daniel Obajtek podczas konferencji Orlenu w listopadzie 2023 r. Adam Chełstowski / Forum
Służby specjalne wydały negatywne opinie dla atomowej spółki Orlenu i Michała Sołowowa – Orlen Synthos Green Energy. To bolesny cios nie tylko w „mały atom”, ale przede wszystkim w prezesa paliwowej spółki Daniela Obajtka.

Decyzja zasadnicza to furtka, przez którą musi przejść każdy podmiot starający się o wejście do gry o atom w Polsce. Została zapisana już w ustawie z 2011 r. o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej i inwestycji towarzyszących. Ale w tamtym porządku prawnym była jedną z wielu formalności.

Po przejęciu władzy przez PiS ustawę znowelizowano i zapisy o decyzji zasadniczej powędrowały na sam przód ustawy. A wydanie decyzji zasadniczej stało się fundamentem starań o oficjalne rozpoczęcie procesu inwestycyjnego. – Państwo dało tym samym sygnał, że kładzie rękę na atomie. I bez tej zgody nie ma mowy o tym, żeby ktokolwiek funkcjonował na tym rynku – mówi nasze źródło, które chce zachować anonimowość.

78 reaktorów do 2038 roku

O decyzję gorliwie zaczęły starać się wszystkie podmioty, które chciały budować elektrownie jądrowe w Polsce. W grze był również podmiot mieszany, państwowo-prywatny, czyli spółka Orlen Synthos Green Energy (OSGE), która łączyła prywatny kapitał najbogatszego Polaka, Michała Sołowowa, i największej spółki pod kontrolą Skarbu Państwa – Orlenu.

Spółka miała ambitne, żeby nie powiedzieć: bombastyczne plany. Prezes Orlenu Daniel Obajtek opowiadał nie o jednym, ale o 78 małych reaktorach, tzw. SMR-ach (Small Modular Reactor), i to do 2038 r. Był to wyścig z czasem na miarę Phileasa Fogga, czyli bohatera fantastycznej powieści Juliusza Verne’a „W 80 dni dookoła świata”. Tym bardziej że na świecie nie ma jeszcze ani jednego komercyjnie działającego SMR-a. Co jednak fantazji Obajtka nie studziło, a jego biznesowego partnera pewnie kosztowało wiele nerwów. Biznes, zwłaszcza wielki, lubi ciszę.

Coś się zacięło

W kwietniu OSGE zaczęła starania o wydanie decyzji zasadniczej. Spółka złożyła swój wniosek dosłownie parę dni po tym, jak podobny złożył konkurencyjny KGHM, który również zamierza budować atom na bazie technologii SMR. Miedziany gigant dość płynnie przeszedł procedury i na początku lipca dostał decyzję zasadniczą. W przypadku wniosku OSGE coś się zacięło. Decyzja, która pierwotnie również miała być wydana w lipcu, zaliczała jedno opóźnienie za drugim.

Dotychczasowa minister klimatu Anna Moskwa, odpowiedzialna za jej wydanie, tłumaczyła, że wniosek był niepełny i należało go uzupełnić, a tym samym czas dla wydania decyzji niejako stanął w miejscu. Następnie PiS przegrał wybory i wokół decyzji zaczęły dziać się dziwne rzeczy. – OSGE dostało negatywną opinię z ABW. Nie wiadomo dlaczego, bo dokument jest tajny. Ale coś jest na rzeczy, bo dociskani o ponowne rozpatrzenie decyzji, po raz drugi wydali negatywną opinię – mówi nasz rozmówca.

Duży atom kontra mały?

Nie udało nam się uzyskać opinii Ministerstwa Klimatu, które od wczoraj nie było w stanie odpowiedzieć na trzy proste pytania. Przy czym zasadnicze są dwa: czy obecna, a właściwie tymczasowa minister zignoruje opinię ABW i wyda OSGE pozytywną decyzję, i czy tym samym nie dojdzie do narażenia bezpieczeństwa i interesów państwa, skoro służby mówią „nie”?

Sprawa jest podwójnie delikatna, bo minister klimatu Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, jak wynika z jej oficjalnego biogramu, zawodowo związana była z Orlenem. „W 2021 roku pracowała w spółkach Grupy Kapitałowej Orlen. Była Prezesem Zarządów Baltic Power i Orlen Neptun, gdzie odpowiadała za rozwój polskich oraz zagranicznych projektów morskiej energetyki wiatrowej”.

Eksperci rynku energetycznego w decyzji służb widzą element gry pomiędzy tzw. dużym atomem (czyli budową wielkich elektrowni pod patronatem państwa) a podmiotami, które chcą wejść na rynek z technologią małych, ale – jak twierdzą ich zwolennicy – bardziej wydajnych ekonomicznie reaktorów jądrowych. Jedno jest pewne – największym przegranym jest wszechmocny jak dotychczas Daniel Obajtek.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Wydania specjalne

Czego uczy nas pokolenie „zetek”

Łączą nas podobne potrzeby, wystarczy jedynie się wzajemnie wysłuchać – postuluje prof. Tomasz Sobierajski.

Grażyna Morek
09.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną