Społeczeństwo

Rząd w rozmowach z nauczycielami gra jak partner. Przemocowy

Negocjacje przedstawicieli rządu z nauczycielami w Warszawie Negocjacje przedstawicieli rządu z nauczycielami w Warszawie Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
250 zł w zamian za zwiększenie pensum o dwie lekcje tygodniowo w 2020 r. – taka była nowa propozycja rządu dla strajkujących nauczycieli. Po raz kolejny rozwiązania delegacji PiS okazały się de facto stawianiem pod ścianą.

Podwyżka wynagrodzeń o 250 zł w zamian za zwiększenie pensum o dwie lekcje tygodniowo, od września 2020 r. – taka była nowa propozycja rządu dla strajkujących nauczycieli, przedstawiona w trakcie rozmów w Centrum Dialogu Społecznego. Według ZNP oznacza to dodatkowe 125 zł wynagrodzenia zasadniczego za dodatkowe osiem lekcji w miesiącu. Nie jest to więc oferta podwyżki. Jest za to perspektywa zwolnień.

Po raz kolejny rozwiązania przedstawiane związkowcom przez delegację rządową okazały się de facto stawianiem pod ścianą. Były nie do przyjęcia ani dla Związku Nauczycielstwa Polskiego, ani dla Forum Związków Zawodowych, ani też dla Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, która wcześniej podpisała porozumienie z rządem. Rząd skarży się, że ZNP i FZZ przedstawiły dziś jedynie oczekiwania podwyżek, i to w tym roku, choć wiadomo, że w budżecie pieniędzy już nie ma. Ano nie ma, zostały rozdysponowane na świadczenie 500 plus na pierwsze dziecko i na tysiąc złotych dodatkowej emerytury.

Czytaj także: Dopóki wstrzymujemy klasyfikację maturalną, strajk ma sens

PiS wobec nauczycieli: upokarza, podburza, szantażuje moralnie

W sporze z nauczycielami rząd zachowuje się jak modelowy partner przemocowy. Ustami swoich ministrów mówi, że kocha i szanuje (Anna Zalewska: „Nauczyciele są ważni!”), jednocześnie upokarzając, podburzając i szantażując moralnie (Anna Zalewska: „Zwracam się do wszystkich nauczycieli, by byli przy dzieciach”; Michał Dworczyk: „Z zaniepokojeniem obserwujemy działania niektórych polityków, związkowców, którzy strajk próbują upolitycznić. Dlatego apel do pana Broniarza, Schetyny, żeby instrumentalnie i cynicznie nie wykorzystywać nauczycieli”). Kłamliwie oświadcza, że nie ma wyboru, zmuszony jest zrobić krzywdę (Anna Zalewska: „Mówię to oczywiście z dużą przykrością: wynagrodzenie za czas strajku się po prostu nie należy”).

Politycy PiS wywołali nauczycielski strajk celowo, dorzucając obietnice kolejnych transferów socjalnych po tygodniach nauczycielskich apeli o podwyżki. Do rozstrzygnięcia pozostaje, czy zrobiono to w celu odwrócenia uwagi od niepewnych wyników egzaminów gimnazjalisty i ósmoklasisty, czy też od chaosu przy rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych, która lada chwila się zacznie, czy może po to, by za pośrednictwem TVP podrzucić opinii publicznej przydatnego przed wyborami nowego wroga.

Dziś delegacja rządowa nie zgodziła się na zaproszenie do rozmów mediatorów. Co po raz kolejny dowodzi, że władza nie chce rozwiązać konfliktu z nauczycielami. Na edukacji zależy jej tylko jako na narzędziu, z użyciem którego można rozegrać bieżące polityczne interesy.

Czytaj także: Czy nauczyciele staną się inspiracją dla kolejnych grup?

Nauczyciele są w trudnej pozycji, trzeba ich wspierać

Wygląda na to, że do przyszłego tygodnia przyjdzie czekać na rozstrzygnięcie, czy we wszystkich szkołach ponadgimnazjalnych uczniowie zostaną sklasyfikowani, czy matury będą mogły odbyć się o czasie. Według ZNP na razie szkół, w których klasyfikacja się odbyła, i tych, które ją wstrzymały, jest mniej więcej tyle samo. W wielu domach zatem nie zanosi się w tym roku na spokojne święta. Na pewno nie będą one spokojne w domach rodzin nauczycieli.

Ich sytuacja psychologiczna jest szczególnie trudna. W zetknięciu z przemocowym traktowaniem trzeba wielkiej psychicznej siły i odporności, by nie dać się wkopać w pozycję ofiary. Nauczyciele sprowadzeni do pozycji przegranych nie będą dobrze pracować z dziećmi, gdy kiedyś protest dobiegnie końca. Dlatego w interesie wszystkich zainteresowanych jest okazywać protestującym wsparcie: organizować koncerty, manifestacje, palić „Światełka dla edukacji”, malować banery. Pokazywać, że nie są sami. Nawet jeśli samodzielne ogarnianie potomstwa bywa nużące, a niepewność dotycząca kolejnych egzaminów szczególnie męczy.

Dariusz Chętkowski: Jeśli przegramy ten strajk, to powinno nas się wszystkich zwolnić

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną