Społeczeństwo

Rodzina, jaka jest, każdy widzi. Czy na pewno?

„Idealnej” rodziny nie ma, tak jak nie istnieje „idealny” związek między osobami. Każda rodzina ma swoją opowieść. „Idealnej” rodziny nie ma, tak jak nie istnieje „idealny” związek między osobami. Każda rodzina ma swoją opowieść. Daiga Ellaby / Unsplash
„Od rodziny nie można uciec” to zapis wielogodzinnej, instruktywnej, szczerej, empatycznej rozmowy ludzi, którzy rodzinie życzą dobrze, lecz jej nie idealizują.
Okładka książki „Od rodziny nie można uciec”mat. pr. Okładka książki „Od rodziny nie można uciec”

Rodzina. Największa wartość dla Polek i Polaków ponad podziałami politycznymi i światopoglądowymi. Mantra Kościoła i prawicy, które stroją się w szaty jej obrońców przed siłami rzekomo dążącymi do jej zniszczenia i zastąpienia swoimi podróbkami. A jaka jest prawda o „podstawowej komórce społecznej” w dzisiejszym świecie? Nie znajdziemy jej w przekazie propagandowym. Można jej szukać w rzetelnych reportażach o życiu rodzin, np. tych z nieuleczalnie chorymi dziećmi, w niezależnych od ideologii czy polityki badaniach i analizach socjologicznych i kulturoznawczych, a także w książkach psychologów i praktyków psychiatrii i psychoterapii. W tym terapii rodzin.

Czytaj też: Czym tak naprawdę jest dziś rodzina

Rodzina realna, nieidealna

I właśnie ukazała się taka książka: „Od rodziny nie można uciec”. To zapis wielogodzinnej, instruktywnej, szczerej, empatycznej rozmowy ludzi, którzy rodzinie życzą dobrze, lecz jej nie idealizują. Bo „idealnej” rodziny po prostu nie ma, tak jak nie istnieje „idealny” związek między osobami. Każda rodzina ma swoją opowieść, swoją wielopokoleniową przeszłość, przechodzi kolejne cykle życiowe, kryzysy, dramaty, tragedie, upadki i wzloty, chwile szczęścia, jedności i lęku przed rozpadem. To rodzina realna.

Do rozmowy o realnej rodzinie zasiedli prof. Irena Namysłowska, Katarzyna Jabłońska i Cezary Gawryś. Ludzie z dużym doświadczeniem życiowym i znaczącym dorobkiem. Prof. Namysłowska, psychiatra, od wielu lat prowadzi terapię rodzin, sama jest matką dwojga dzieci i babcią; Cezary Gawryś, z wykształcenia filozof, teolog, z odbytym kursem psychoterapii systemowej, redaktor czasopisma i wydawnictwa Więź, autor kilku książek, ma trzech synów i dwóch wnuków; Katarzyna Jabłońska, polonistka, krytyczka filmowa, redaktorka „Więzi”, autorka książkowych rozmów z przedwcześnie zmarłym na raka ks. Janem Kaczkowskim.

Wszyscy troje są katolikami, a środowisku „Więzi” był od początku ideowo bliski chrześcijański personalizm wspólnotowy Emmanuela Mouniera, dystansujący się zarówno od totalitaryzmu, jak i skrajnego indywidualizmu, a politycznie zbliżony do europejskiej lewicy katolickiej.

Czytaj też: Jak traumy z dzieciństwa wpływają na dorosłe życie

I że cię nie opuszczę aż do śmierci...

Jednak psychoterapeuta rodzinny musi być „neutralny” religijnie i politycznie. Przychodzą do niego ludzie z jakimś problemem, jego zadaniem jest ich wysłuchać, ułatwić zrozumienie, co się z nimi dzieje i co się dzieje w ich rodzinach. Jeśli to możliwe – pomóc w rozwiązaniu problemu, z poszanowaniem ich godności i wolności. Do nich należy ostatnie słowo. Psychoterapeuta rodzinny może im pomóc je wydobyć. To nie jest spacer po różach. W rozmowie powraca zdanie Lwa Tołstoja z „Anny Kareniny”, że rodziny szczęśliwe są do siebie podobne, natomiast każda nieszczęśliwa rodzina jest inna, przeżywa swoje nieszczęście na własny, niepowtarzalny sposób.

Tak było w rodzinie bohaterki słynnej powieści Tołstoja. Szukała relacji z innym mężczyzną z braku miłości do męża. „Dla niej poświęciła dziecko – mówi prof. Namysłowska – poczucie bezpieczeństwa, reputację, a ostatecznie straciła życie. Można by to nazwać wielką miłością”. I dodaje: „Każda rodzina ma własną historię, ale zasadniczo zawsze chodzi o to samo: o potrzebę bycia w dobrej relacji, takiej, która daje poczucie bezpieczeństwa, wzajemnego zaufania, akceptacji i lojalności. Coś z tego zawarte jest w kościelnej przysiędze małżeńskiej – »i że cię nie opuszczę aż do śmierci. Chcę być z tobą na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie«”.

Czytaj też: Destrukcyjne relacje w rodzinie

Łatwo powiedzieć. Zdarzają się małżeństwa i rodziny, w których taka dobra, bezpieczna relacja się spełnia i trwa długie lata. Realizowane są trzy podstawowe potrzeby: bezpieczeństwo, miłość, wolność. Ale takie rodziny nie przychodzą do terapeutów rodzinnych. Przychodzą rodziny z problemami. Książka opowiada właśnie o nich, a my w ich historiach być może odnajdziemy cząstkę naszych.

Czytaj też: Jak nie skrzywdzić swoich dzieci?

Terapeuta podąża za pacjentem

A jednocześnie nie ma w niej tematów tabu, moralizowania, ferowania wyroków z wyżyn autorytetu. Jest empatia i uważność. Na przykład w sprawie homoseksualizmu. Prof. Namysłowska nie podpisuje się pod kościelnym przekazem, że należy akceptować orientację homoseksualną, ale nie homoseksualne czyny. „To budzi mój sprzeciw nie tylko jako psychiatry, ale również katoliczki. Według mnie w takim postawieniu sprawy jest pewna niesprawiedliwość, a nawet okrucieństwo”. A pomysł, by na drodze terapii „naprawczej” zmieniać tę orientację na heteroseksualną, uważa za „nadużycie psychoterapeutyczne”.

Bo praca psychoterapeuty „polega na podążaniu za tym, czego oczekuje i potrzebuje nasz pacjent”. Pani profesor miała wielu pacjentów homoseksualnych, żaden z nich nie prosił, by pomogła mu zmienić jego orientację. Odrzuca też sugestie o związku homoseksualizmu z pedofilią: „homoseksualizm jest jedną z orientacji seksualnych, a pedofilia to zaburzenie w sferze seksualności, które polega na odczuwaniu pociągu seksualnego do dzieci”.

To tylko jeden z wątków rozmowy. Znajdziemy w niej także rozważania i konkretne historie dotyczące rodzinnych punktów krytycznych, tematy takie jak seks, pojawienie się dziecka, relacje rodzice–dzieci, trudności z nastolatkami poszukującymi własnej tożsamości i drogi w życiu, transpłciowość, wykorzystywanie seksualne własnych dzieci, anoreksja, próby samobójcze, wpływ pornografii, syndrom „opuszczonego gniazda”, niewierność w związku, złudzenie, że kolejne dziecko rozwiąże problem, rozwód, doświadczenia rodzicielstwa i bycia dziadkiem i babcią (od kochania są rodzice, dziadkowie są od przekazu międzypokoleniowego), starzenie się, samotność, żałoba, szykowanie się na śmierć, czynnik religijny. Czy istnieje psychoterapia chrześcijańska? – pytają rozmówcy. „Psychoterapeuci są źli albo dobrzy, a nie chrześcijańscy lub niechrześcijańscy”, odpowiada pani profesor. Jej zdaniem dojrzała religijność oznacza miłość do życia.

Czytaj też: Pułapki patchworkowej rodziny

Wirus w rodzinnym systemie

No dobrze, ale kim są terapeuci rodzinni, skąd się wzięli, jaka jest historia psychoterapii rodziny? Szczególną zasługą książki jest otwarcie „okna weneckiego” na ich pracę, jej zasady i cele, wyzwania i pułapki. Między innymi te, które podnosi krytyka feministyczna (że terapie rodzin tworzyli głównie mężczyźni). Namysłowska przyznaje, że we własnym życiu nie doświadczyła zbyt wiele nierówności i dyskryminacji, z jakimi spotykają się kobiety. Ale „jeśli feminizm rozumieć jako radość i dumę z bycia kobietą, docenienie siły kobiety, a jednocześnie jej wrażliwości, to z pewnością jestem feministką”. To bardzo dobry pomysł, by pokazać terapeutów jako ludzi, a nie tylko płatnych specjalistów. Sądzę, że zwiększa to wiarygodność rozmowy.

Sama rodzina – temat główny – jest przez rozmówców ujmowana jako fascynujący system wzajemnych relacji. Prof. Namysłowska pokazuje, jak ten rodzinny system działa. Albo nie działa, kiedy zbudujemy te osobiste relacje nie tak, jak byśmy chcieli; gdy zakradnie się do nich jakiś wirus, demolujący nasz życiowy „projekt” niczym komputerowy malware lub covid, i nie potrafimy znaleźć naszej rodzinnej szczepionki.

Rozmowa toczyła się przed pandemią i ubiegłorocznymi protestami w sprawie aborcji. Prof. Namysłowska pisze we wstępie, że zastanawiała się, jak rozmowa wyglądałaby w dobie pandemii: „Gdzieś na dnie duszy mam nadzieję, że zmiany nie byłyby zasadnicze. Rodzina mimo swojej ewolucji pozostaje rodziną i nie można od niej uciec”.

Chętnie przeczytałbym drugi tom podejmujący obszernie oba tematy, w szczególności kwestię sporu o prawo do bezpiecznej i legalnej terminacji niechcianej ciąży. Doszły też ostatnio inne, równie poruszające: obecny stan psychiatrii dziecięcej i pomocy państwa dla rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi. Jest o czym dalej rozmawiać.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną