Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Rozczarowani i zniecierpliwieni: młodzi i kobiety. Czy teraz pójdą zagłosować?

Wybory zdecydują o aborcji w szpitalach Wybory zdecydują o aborcji w szpitalach Krzysztof Hadrian / Agencja Wyborcza.pl
To pierwsze wybory samorządowe, w których tak istotne są kwestie światopoglądowe. Kobiety i młodzi, którzy zdecydowali o wyniku wyborów 15 października, czekają na spełnienie złożonych obietnic. I są naprawdę zniecierpliwieni.

Polski samorząd ma twarz mężczyzny. Jak wynika z badań Fundacji Batorego na podstawie danych z PKW, statystyczny kandydat w wyborach 7 kwietnia to mężczyzna w średnim wieku, z wyższym wykształceniem, bez przynależności partyjnej. W wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast udział kobiet jest mały: kandydatek jest ok. 20 proc. Najwięcej z nich ubiega się o funkcję wójta.

Choć kobiety w samorządzie działają, to wyraźnie widać, że jest ich najwięcej na najniższych szczeblach. Tylko co dziesiąty wójt, burmistrz czy prezydent jest kobietą. Kandydatów i kandydatek jest mniej więcej tyle samo, ale to mężczyźni okupują najlepsze miejsca – dostali aż 85 proc. jedynek na listach.

Kandydaci posapują spod wąsa

– Samorządom potrzebna jest zmiana. Jeśli popatrzymy na Sejm, jedna czwarta posłów to posłowie pierwszej kadencji. Następuje wymiana pokoleniowa, zwiększa się udział kobiet. Ale Senat i samorządy to inna bajka. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia z jednomandatowymi okręgami, które nie sprzyjają wymianom, a więc także kobietom. Widać to w Senacie, widać w samorządach – mówi posłanka Anita Kucharska-Dziedzic. Kandydatki na burmistrzynie i prezydentki z szansami na wybór to rzadkość. Rady miast, gmin, powiatów, sejmiki – to przecież w większości te same osoby od lat.

Ale te wybory będą inne od poprzednich. – To pierwsze wybory samorządowe, w których kwestie światopoglądowe będą tak ważne. To dlatego, że w wyborach 15 października zostały złożone bardzo konkretne obietnice, z których wiele skierowano do kobiet. Wśród wyborczyń i wyborców zauważalne są nastroje rozgoryczenia, które jest zrozumiałe zwłaszcza w kontekście tych, którzy głosowali na Trzecią Drogę – uważa dr Anna Materska-Sosnowska.

Strajk Kobiet zachęca do udziału w wyborach, odwołując się do stanowiska Związku Powiatów Polskich i Związku Miast Polskich, które są przeciwne zmianom w umowach ze szpitalami. Zgodnie z nimi każdy szpital musi mieć na pokładzie lekarza, który będzie przeprowadzał legalne aborcje. Takie zmiany już w styczniu zapowiadała ministra zdrowia Izabela Leszczyna. Samorządowcy aborcji u siebie nie chcą. Dlatego OSK pisze: „Niech umierają, mówią panowie ze ZMP i ZPP. Aborcji w samorządowych szpitalach nie było, nie ma i nie będzie! Posapują spod wąsa. (...) Wybory samorządowe za pasem. Zobaczcie, kto tam jest w tym towarzystwie i nie głosujcie na nich, bo (...) będą w ramach nadzoru pozwalali katolickim konowałom zabijać kolejne kobiety”.

Wybory zdecydują o aborcji w szpitalach

Do sprawy odniósł się także szef Lewicy i wicemarszałek Sejmu, który wcześniej w ostrych słowach komentował postępowanie Szymona Hołowni, zarzucając mu bezczynność w kwestii procedowania projektów ustaw aborcyjnych. Teraz Czarzasty powiedział: „Wybory zdecydują, czy w szpitalach samorządowych będzie dokonywana aborcja w momencie zagrożenia życia bądź zdrowia kobiety”.

– Lewica podnosi argument, że nie będzie dostępnych wszystkich zabiegów medycznych, w tym aborcji, w szpitalach powiatowych i wojewódzkich bez szanujących prawa kobiet samorządów powiatowych i wojewódzkich – uważa Anita Kucharska-Dziedzic.

To znana praktyka. Tak było w przypadku finansowania in vitro, które rząd PiS przerzucił na samorządy; tak było w przypadku ustaw anty-LGBT. Kucharska-Dziedzic: – PiS obiecywał wynagradzanie strat wynikłych z uchwał anty-LGBT i braku finansowania unijnego, zapowiadając pisowskim samorządom, ze pokryje dziury budżetowe z dotacji centralnych, byleby z tych uchwał się nie wycofywać. Wyobrażam sobie teraz, że pisowskie samorządy będą dofinansowywać oddziały ginekologiczne szpitali niewykonujących zabiegów terminacji ciąży, byleby nadal obowiązywała w nich klauzula sumienia, a nie prawa pacjentek.

Szkoły także podlegają samorządom. A szkołę, jak podkreślają ekspertki i eksperci edukacyjni, trzeba przede wszystkim odpartyjnić.

Kucharska-Dziedzic dodaje, że wszyscy w koalicji 15 października boją się niższej frekwencji niż podczas wyborów parlamentarnych, bo powszechne jest przekonanie u ludzi młodych i kobiet, że cel najważniejszy, a więc odsunięcie PiS od władzy, już osiągnięto. Polityczka kontynuuje: – Odsuwanie PiS od władzy zmobilizowało młodych, wykształconych i kobiety, by odstać w kolejce do lokalu nawet kilka godzin i zagłosować. Teraz mogą uznać, że swoje zrobili, i po prostu nie pójść na wybory samorządowe. Dlatego tak ważne jest utrzymanie mobilizacji u tych dwu grup: młodych i kobiet.

Hamowanie Hołowni

Dr Materska-Sosnowska zaznacza, że społeczna mobilizacja i rekordowa frekwencja z października teraz się nie powtórzy. To nie te emocje, a i rozczarowanie rośnie. Jej słowa znajdują odzwierciedlenie w wynikach badań Fundacji Batorego. Wśród głównych wniosków jest ten, że tuż przed upływem stu dni nowego rządu wyborcy zaczęli się niecierpliwić. – Większość wciąż ma nadzieję na zmiany, ale niepokoi ich to, że nie dostrzegają konkretnych kroków w stronę obniżenia kosztów życia, zwiększenia jakości i dostępności ochrony zdrowia. Oczekują też poprawy obronności kraju wobec rosnącego poczucia zagrożenia wojną – uważa.

Kobiety mają poczucie, że rząd zwleka ze spełnieniem obietnic. A najbardziej sceptyczni wobec działań rządu są ci wyborcy i wyborczynie, którzy i które głosowali na Trzecią Drogę.

To efekt działań marszałka Hołowni, który okazał się hamulcowym w kwestii aborcji. Bo choć jego poglądy na aborcję są znane i wiadomo, że jest zwolennikiem „kompromisu” z 1993 r. i referendum, to zarzekał się, że zamrażarkę sejmową zlikwiduje. Tymczasem ustawy leżą w niej od listopada.

Dr Anna Materska-Sosnowska: – Marszałek Hołownia przytrzymał projekty aborcyjne do „po wyborach”. Cena za te zawiedzione oczekiwania i niedotrzymane obietnice, choćby tę o zlikwidowaniu sejmowej zamrażarki, będzie słona, a pamiętajmy, że poza wyborami samorządowymi czekają nas wybory europejskie i prezydenckie. Tym bardziej że jesienią mobilizacja i frekwencja wśród młodych i kobiet była rekordowa, i to ich głosy zdecydowały o wyniku wyborów.

Szklany sufit w samorządzie

Inne zdanie na temat samorządu ma burmistrzyni Hrubieszowa Marta Majewska. Podkreśla, że na kwestie światopoglądowe tu nie powinno być miejsca. – Samorząd nie jest kobietą, widać to w statystykach. Na wysokich stanowiskach – prezydentek miast czy burmistrzyń – jest niewiele kobiet. Szklany sufit istnieje także w samorządzie i niełatwo się przebić. Coś drgnęło, a ostatnie wybory parlamentarne były przełomowe – nieomal wszystkie partie kierowały przekaz do kobiet, a listy były często ułożone z użyciem suwaka. Wybory samorządowe są jednak inne. Nasi wyborcy mają od nas inne oczekiwania. Tu trzeba działać, załatwiać konkretne sprawy: wyremontować szkołę, naprawić drogę, zapewnić miejsca w przedszkolu czy żłobku, wybudować wodociąg. Tu się pracuje – mówi Marta Majewska.

Jak dodaje, zrozumiałe jest rozgoryczenie kobiet, które głosowały na demokratyczną opozycję w październiku, wierząc w złożone im obietnice w zakresie dostępności wszystkich świadczeń medycznych, w tym oczywiście aborcji. Ale podkreśla: – Na załatwianie tych spraw miejsce jest w Sejmie, nie w mieście i nie w powiecie. Tutaj liczy się szybkie, sprawne działanie, mądre zarządzanie.

Dr Anna Materska-Sosnowska konkluduje: – W polityce nie ma nic za darmo. Społeczeństwo wystawi rachunek.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną