Świat

Dlaczego stosunki grecko-tureckie stały się tak jawnie wrogie?

Dlaczego stosunki grecko-tureckie stały się tak jawnie wrogie?

Stosunki między Grecją i Turcją już dawno nie były tak napięte. Stosunki między Grecją i Turcją już dawno nie były tak napięte. Sarah Eskandarpour / Unsplash
Takiej eskalacji incydentów z użyciem marynarki wojennej i lotnictwa obu państw nie było od ponad 20 lat.

Od początku roku stosunki grecko-tureckie, i tak zwykle napięte, stały się jawnie wrogie. Takiej eskalacji incydentów z użyciem marynarki wojennej i lotnictwa obu państw nie było od ponad 20 lat, kiedy to wiosną 1996 dwaj członkowie NATO toczyli ostry spór o bezludne wyspy archipelagu Dodekanezu, leżące na Morzu Egejskim. Groźbę wybuchu otwartej wojny zażegnano dzięki naciskowi dyplomatycznemu, głównie Stanów Zjednoczonych.

Krajobraz po tureckim puczu

Sytuacja zmieniła się na gorsze po nieudanej próbie wojskowego puczu w Turcji, kiedy to w lipcu 2016 roku ośmiu tureckich żołnierzy, obawiających się represji ze strony polityków z obozu prezydenta Recepa Erdoğana, uciekło na pokładzie wojskowego śmigłowca do Grecji, gdzie uzyskało azyl. Mimo nacisku rządu tureckiego Grecja kategorycznie odmawia wydania uciekinierów, nie godząc się nawet na wymianę na dwóch własnych żołnierzy, aresztowanych i przetrzymywanych w Turcji (mieli zgubić się we mgle i nieświadomie przekroczyć granicę).

Czytaj także: Fascynujący kraj, który łączy Europę z Azją

Spotkania na morzu i w powietrzu

Na Morzu Egejskim wciąż dochodzi do zbrojnych incydentów – u wybrzeży dwóch bezludnych wysp Imia (mają one, łącznie, zaledwie 4 hektary powierzchni, ale leżą niecałe 7 km od wybrzeża Turcji) w lutym tego roku turecki patrolowiec staranował niewielki grecki okręt Gavdos; w kwietniu doszło do spotkania tureckich F-16 i greckich myśliwców Mirage (jeden z nich rozbił się, wracając z misji, pilot zginął); kilka dni później żołnierze greccy otworzyli ogień do tureckiego śmigłowca straży wybrzeża, zbliżającego się bez świateł do wyspy Kastelorizo, również należącej do archipelagu Dodekanezu.

Ten, nie pierwszy już tak poważny, kryzys grecko-turecki jest spowodowany nie tylko grą politycznych i militarnych interesów – stojące za nim emocje wynikają również, a może nawet w głównej mierze z historii obu narodów.

Czytaj także: Turcja w Europie. Nierozwiązany problem przynależności

Grecja zdradzona przez Zachód

Dla mieszkańca Zachodu historia Grecji to przede wszystkim starożytność, głównie w jej klasycznym kształcie – Ateny Peryklesa, Partenon, Spartanie broniący Termopil, filozofia Sokratesa i Platona, dzieła Fidiasza. Słowem: to wszystko, co ukształtowało naszą cywilizację. Jednak współczesny Grek, zapytany o historię swojego narodu, pomyśli najczęściej nie o pomnikach starożytności, lecz o Bizancjum, prawosławnym imperium, które zastąpiło Rzym i na kilkaset lat stało się centrum cywilizowanego świata, a jego upadek oznaczał zagładę przebogatej, choć mało nam znanej kultury.

Grecki resentyment historyczny dotyczy przede wszystkim dwóch zjawisk: zdrady Zachodu – IV krucjata, już w średniowieczu nazwana przeklętą, zakończona zdobyciem Konstantynopola (1204) i ustanowieniem tam łacińskich rządów, złamała na zawsze potęgę Bizancjum, uniemożliwiając w konsekwencji obronę przed agresywnymi plemionami tureckimi. Drugi element to utrata samego Konstantynopola (1453), zdobytego przez Turków, wyznaczająca kres i upadek bizantyjskiego świata, kultury i, na długo, greckiej niepodległości.

Czytaj także: Grecja na krawędzi kolejnego kryzysu

Tureckie podboje

Turcja trzymała Greków w żelaznym uścisku niemal czterysta lat – dopiero w 1821 roku wybuchło skierowane przeciw okupantom powstanie, zakończone interwencją zachodnich potęg i Rosji (interwencję tę wymusiła w dużym stopniu opinia publiczna, porażona opisami tureckich okrucieństw, jakich dopuszczała się osmańska armia, pacyfikując powstanie). Rozstrzygająca okazała się morska bitwa pod Navarino (1827), gdzie połączone floty Anglii, Francji i Rosji zmasakrowały turecką marynarkę wojenną. Nie była to już, rzecz jasna, ta sama Turcja, która dwa wieki wcześniej wstrząsała Europą i groziła jej zagładą. W XIX wieku dawne imperium osmańskie stało się „chorym człowiekiem Europy”, wciąż wielkim, ale nienadążającym za nowoczesnym światem, przeżytkiem dawnego porządku.

Polityka osmańska opierała się na zbrojnym podboju. Utrata ziem raz zdobytych uznawana była w Turcji za krzywdę, wyrządzoną niesprawiedliwie przez Zachód w interesie mało znaczących Greków. Drugi akt dramatu nastąpił podczas, fatalnych w skutkach dla Turcji, wojen bałkańskich (1912–1913), kiedy to imperium osmańskie utraciło niemal wszystkie posiadłości na kontynencie europejskim.

Czytaj także: Dokąd zmierza Turcja?

Grecka ofensywa

Wreszcie, po pierwszej wojnie światowej, Grecja, wzmocniona swoim udziałem w zwycięskim obozie i mająca początkowo wsparcie mocarstw rozpoczęła wojnę z Turcją (1919–1921). Jej celem było zbudowanie „wielkiej Grecji”, odzyskanie terenów w Azji Mniejszej zamieszkanych przez Geeków od ponad 2,5 tys. lat oraz zdobycie Konstantynopola.

Mimo początkowych sukcesów grecka ofensywa zakończyła się katastrofą, a w konsekwencji najpierw masakrą ludności greckiej (wielki pożar Smyrny), później zaś, zgodnie z postanowieniami traktatu z Lozanny, nastąpiła wymiana ludności – z terenów pod kontrolą rządu tureckiego wysiedlono około 1,5 mln Greków, z państw bałkańskich ok. 300 tys. muzułmanów. Traktat wyznaczył też nowe granice pomiędzy państwami, dziś kwestionowane przez stronę turecką, oddając Grecji m.in. cały (z wyjątkiem największej Rodos, okupowanej przez Włochy do 1943 roku) archipelag Dodekanezu wraz z bezludnymi wysepkami, o kontrolę nad którymi Grecja i Turcja spierają się do dziś.

Czytaj także: Czy w 2023 roku Turcja przestanie istnieć?

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Bajki dla suwerena. Dlaczego filmy Patryka Vegi są tak popularne?

Rozmowa z dr. hab. Jackiem Wasilewskim o tym, co takiego wie o Polakach Patryk Vega, czego nie wiedzą inni.

Joanna Cieśla
20.03.2018
Reklama