Świat

Nowy hiszpański rząd ma więcej kobiet niż mężczyzn

W nowym rządzie Hiszpanii jest 11 kobiet. W nowym rządzie Hiszpanii jest 11 kobiet. Javier Lizon / Forum
Tworzący ten feministyczny rząd lider partii PSOE Pedro Sánchez twierdzi, że równouprawnienie jest jednym z jego priorytetów.

W skład nowego hiszpańskiego rządu, który łącznie z socjalistycznym premierem Pedro Sánchezem liczy 18 osób, wchodzi zaledwie siedmiu mężczyzn. Reszta to kobiety, które objęły nie tylko tzw. miękkie resorty, ale też teki strategicznych ministerstw, w tym finansów, gospodarki i obrony, wcześniej tradycyjnie rezerwowane przez mężczyzn.

Jedenaście kobiet w nowym rządzie Hiszpanii

Wicepremierem została Carmen Calvo, znawczyni prawa konstytucyjnego i była minister kultury, która teraz objęła też przywrócony resort równouprawnienia. Za gospodarkę będzie odpowiadać Nadia Calviño, ekonomistka i prawniczka, a ostatnio dyrektorka generalna Komisji Europejskiej do spraw unijnego budżetu. Na czele resortu sprawiedliwości stanęła doświadczona prokurator Dolores Delgado, od lat specjalizująca się w zagadnieniach związanych z walką z terroryzmem i przestępczością seksualną.

Resortem obrony pokieruje bliska współpracowniczka premiera Margarita Robles. Ministrem finansów została była minister ds. budżetu Andaluzji Maria Jesus Montero, a nową minister edukacji – Isabel Celaá, 69-letnia polityczka urodzona w kraju Basków. Za sprawy wewnętrzne będzie odpowiadać polityczka z Katalonii Meritxell Batet, która weźmie na siebie m.in. negocjacje z Katalonią i innymi regionami, które częściej niż niepodległości domagają się większej autonomii.

Nowym ministrem pracy została Magdalena Valerio, która wcześniej zajmowała się sprawami zatrudnienia, turystyki i sprawiedliwości w regionalnym rządzie Kastylii-La Manczy. Ministerstwo zdrowia, konsumentów i spraw społecznych objęła była minister w rządzie Walencji Carmen Monton Giménez, ministerstwo przemysłu i handlu – Maria Reyes Maroto Illera. Teresa Ribera, jako minister ds. ekologii, zamyka żeńską jedenastkę.

Czytaj także: Na czym polega hiszpański kryzys polityczny

Równouprawnienie jednym z hiszpańskich priorytetów

W Europie tylko Szwecja ma więcej kobiet ministrów w swoim rządzie: dwanaście pań na jedenastu panów. Hiszpania, chociaż nigdy nie miała kobiety premiera, właśnie dołącza do krajów takich jak Francja czy Kanada, gdzie ponad 50 proc. rządu stanowią kobiety. Tworzący ten feministyczny rząd lider partii PSOE Pedro Sánchez twierdzi, że równouprawnienie jest jednym z jego priorytetów.

Ale Sánchez wcale nie był pierwszy, bo rząd z kobietami powołał już inny socjalistyczny premier Jose Luis Rodriguez Zapatero. Po wyborach w 2008 r. w skład jego drugiego gabinetu weszło dziewięć kobiet i ośmiu mężczyzn. To wtedy pierwszy raz w historii Hiszpanii urząd wicepremiera objęła kobieta – Maria Teresa Fernandez de la Vega, a ministrem obrony, również jako pierwsza kobieta w historii Hiszpanii na tym stanowisku, została Carmen Chacon Piqueras, która była w zaawansowanej ciąży, gdy odbierała nominację.

Feminizm posunięty do absurdu

Rząd Zapatero nazywano feministycznym, a jego samego określano mianem premiera feministy. Co zresztą było w pełni uzasadnione, bo to on doprowadził do wprowadzenia obowiązujących wszystkie partie polityczne 40-proc. kwot dla kobiet i zaproponował listy suwakowe, na których kandydatury kobiet i mężczyzn ułożone są na przemian. To za jego rządów przeszła ustawa o równym statusie kobiet i mężczyzn, wtedy też najmocniej walczono z przemocą na tle płciowym. I wreszcie to o Zapatero mówiono, że w równouprawnieniu poszedł dalej niż jakikolwiek przywódca lewicy.

Chociaż krytycy twierdzili, że w swoim feminizmie przekroczył granice absurdu, a niekiedy i śmieszności. Kiedy w czasie jego kadencji z wizytą w Hiszpanii przebywała Michelle Bachelet, pierwsza kobieta prezydent z Chile, wydano na jej cześć wielkie przyjęcie, na które zaproszono tylko kobiety. A samemu Zapatero zdarzyło się też powiedzieć, że w zagraniczną podróż zabierze tylko dziennikarki.

Czy władza zostanie w rękach hiszpańskiej lewicy?

Ale przesada w sprawach związanych z kobietami i gwałtowność wprowadzanej rewolucji obyczajowej mogły wynikać z niezwykle trudnej historii, która w Hiszpanii dopiero w połowie lat 70., po śmierci gen. Franco, zapewniła kobietom prawa wyborcze, podmiotowość i wydobyła je spod kurateli mężczyzn. Oraz sprawiła, że kobiety, a za nimi politycy – choć początkowo z oporami – próbowali nadgonić stracony czas.

Hiszpania, podobnie jak inne państwa, nie jest krajem jednorodnym i wprowadzane przez lewicę zmiany społeczno-kulturowe nie wszystkim się podobały. Czasy rządów prawicy zawsze więc były odbiciem w drugą stronę. Tak jak przy okazji ostatnich lat rządów prawicowego Mariano Rayoja, który już na początku urząd ministra ds. równouprawnienia uznał za fanaberię i szybko kazał go zlikwidować. Gdy wahadło wróciło na lewą stronę, rząd ponownie chce nadrabiać.

Tym bardziej że po drodze zdarzyło się #MeToo, które dało kobietom nową siłę i chęć do działania. Sánchez dostrzega to i nie chce tej energii zmarnować. Przy okazji piecze oczywiście drugą pieczeń na tym samym ogniu, bo tworząc mniejszościowy rząd, w dodatku na krótki czas, zdaje sobie sprawę, że musi znaleźć formułę, która przyciągnie ewentualnych przyszłych wyborców, ale i wyraźnie odetnie go od prawicy i jej poprzedniego, zdominowanego przez mężczyzn rządu. Czy feministyczny rząd jest wystarczającym wytrychem, żeby władza została w rękach lewicy, okaże się w ciągu najbliższych miesięcy.

Czytaj także: Dlaczego Unia nie zajmuje się kryzysem w Hiszpanii?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama