Świat

Dlaczego zespoły z Afryki odpadły z mundialu?

Senegal nie zakwalifikował się do dalszych rozgrywek podczas mundialu w Rosji. Senegal nie zakwalifikował się do dalszych rozgrywek podczas mundialu w Rosji. Mikal McAllister/Reuters / Forum
Afrykański futbol od dawna nie jest już egzotyczną ciekawostką. Ale rosyjski mundial pokazał, że na mistrza świata stamtąd trzeba będzie jeszcze poczekać.

Cierpimy z powodu krótkiego pobytu w Rosji Polaków, współczujemy (lub nie) Niemcom, że znaleźli się w kompanii outsiderów, a czy ktoś przejmuje się losem Afrykanów, których reprezentanci jak jeden mąż polegli w rozgrywkach grupowych? Nie ma już na mundialu Egiptu, Maroka, Nigerii, Tunezji i Senegalu. Nie ma Faraonów, Lwów Atlasu, Super Orłów, Orłów Kartaginy i Lwów Terangi. Poza Senegalem trzecie mecze rozgrywali o to samo co Polska.

Czytaj także: Futbol i przemoc niestety idą w parze

Słabe wyniki zespołów z Afryki

Afryka w odwrocie? Takiej sytuacji nie było od pamiętnych dla nas hiszpańskich mistrzostw w 1982 r. Wtedy też do strefy pucharowej nie dostał się nikt z tego kontynentu. Później było lepiej, a najlepiej wtedy, gdy Kamerun (1990 r.), Senegal (2002 r.) i Ghana (2010 r.) wspięły się aż do ćwierćfinału.

Słabe wyniki afrykańskich zespołów świadczą nie najlepiej o skuteczności polityki FIFA, której działacze z obecnym prezydentem Gianni Infantino stale mówią o podnoszeniu poziomu futbolu poza Europą i Ameryką Południową.

Minęły czasy, w których reprezentacje Nigerii, Ghany, Togo czy Wybrzeża Kości Słoniowej nie miały pojęcia o taktyce i przede wszystkim o dyscyplinie. Zastępy europejskich trenerów (wśród nich np. niedawno jeszcze dowodzący kadrą Senegalu Henryk Kasperczak) zrobiły swoje. Niebagatelną rolę odegrali wysłannicy klubów, którzy ściągają do siebie większe lub mniejsze talenty. Afrykański futbol od dawna nie jest już egzotyczną ciekawostką. A jednak rosyjski mundial pokazał, że na mistrza świata stamtąd trzeba będzie jeszcze poczekać. Olimpijskie złote medale już były, ale to nie to samo.

Czytaj także: Senegal – tu żyje się polityką i futbolem

Saleh na miarę Messiego i Ronaldo, ale...

Afryka miała i ma znacznie większych futbolistów niż reprezentacje. Takiego na przykład George’a Weah znamy i podziwiamy nie za to, że od kilku miesięcy jest prezydentem Liberii, ale dlatego, że był genialnym piłkarzem, najlepszym na świecie w 1995 r. Notabene jego Liberia nigdy nie zakwalifikowała się na mundial. A Didier Drogba z Wybrzeża Kości Słoniowej, a Abedi Pele z Ghany, a Samuel Eto’o z Kamerunu, a Nwankwo Kanu z Nigerii i ostatnio Pierre Emmerick Aubameyang z Gabonu? Największym ze współczesnych jest Egipcjanin Mohamed Salah, który w klubie ma szansę dorównać Messiemu i Ronaldo. Razem z Egiptem, mimo dwóch goli, nie uzbierał w Rosji nawet punktu.

Jest też grupa piłkarzy, którzy przynoszą chwałę nowym ojczyznom. Tak np. Romelu Lukaku może być jedną z największych gwiazd obecnego mundialu. Gra dla Belgii, ale jego korzenie sięgają Konga. Polacy też mieli Nigeryjczyka Emmanuela Olisadebe, który dzięki polskiemu paszportowi pojechał na mistrzowski turniej z drużyną Jerzego Engela. Tegoroczny brak osiągnięć może być jednorazowy. Przecież za cztery lata w Katarze klimat będzie sprzymierzeńcem Afrykanów.

***

Na jakim etapie afrykańskie zespoły odpadały z rozgrywek na mistrzostwach świata:

Meksyk 1986: Maroko (jedna ósma finału), Algieria (faza grupowa)
Włochy 1990: Kamerun (ćwierćfinał), Egipt (faza grupowa)
USA 1994: Nigeria (jedna ósma finału), Kamerun, Maroko (faza grupowa)
Francja 1998: Nigeria (jedna ósma finału), Tunezja, RPA, Maroko, Kamerun (faza grupowa)
Korea i Japonia 2002: Senegal (ćwierćfinał), Kamerun, Nigeria, RPA, Tunezja (faza grupowa)
Niemcy 2006: Ghana (jedna ósma finału), Wybrzeże Kości Słoniowej, Togo, Tunezja, Angola, (faza grupowa)
RPA 2010: Ghana (ćwierćfinał), RPA, Kamerun, Nigeria, Algieria, Wybrzeże Kości Słoniowej (faza grupowa)
Brazylia 2014: Nigeria, Algieria (jedna ósma finału), Wybrzeże Kości Słoniowej, Kamerun, Ghana (faza grupowa)
Rosja 2018: Tunezja, Nigeria, Maroko, Senegal, Egipt (faza grupowa)

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wojna państwa Marcinkiewiczów

Historia Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów toczy się jak wieloodcinkowy serial. Ale to, co długo było celebrycką, plotkarską farsą, w najnowszych odsłonach nabiera cech greckiej tragedii. Spór byłego premiera z byłą żoną to przypadek rozwodu publicznego, z wykorzystaniem mediów oraz nowych instytucji prawnych.

Martyna Bunda
06.08.2019
Reklama