Świat

Facebook usuwa setki dezinformujących kont hakerów z Rosji i Iranu

Część usuniętych przez Facebooka profili było aktywnych od 2012 r. Część usuniętych przez Facebooka profili było aktywnych od 2012 r. freestocks.org / Unsplash
Masowe działanie hakerskie Iranowi udowodniono po raz pierwszy. Nieprawdziwe informacje rozpowszechniane przez Teheran znacząco różnią się ideologicznie od kremlowskich.

Przedstawiciele Facebooka ogłosili usunięcie ze swoich serwisów 652 kont zidentyfikowanych jako prowadzące „skoordynowane nieautentyczne działania” na platformach należących do firmy. Określenie to w nomenklaturze używanej przez Facebooka opisuje grupy kont kontrolowane przez jedną organizację i używane do wpływania na kształt debaty publicznej w państwach trzecich.

Nie tylko Rosja. Ataki hakerskie prowadził też Iran

Część usuniętych profili było aktywnych od 2012 r. Publikowane przez nie treści docierały do odbiorców w Stanach Zjednoczonych, ale też w Wielkiej Brytanii, na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Łacińskiej. Tak jak miało to miejsce w podobnych przypadkach w przeszłości, Facebook powiązał część profili z rosyjskim rządem. Po raz pierwszy jednak masowe działanie hakerskie udało się udowodnić też Iranowi.

Usunięcie 652 kont nastąpiło niespełna miesiąc po likwidacji 32 profili powiązanych z Internet Research Agency – fabryką trolli z Sankt Petersburga współpracującą z rosyjskim wywiadem wojskowym (GRU). Wówczas Facebook ocenił, że usunięte konta celowały w zaostrzenie kampanii przed zaplanowanymi na jesień wyborami do amerykańskiej Izby Reprezentantów i Senatu. Tym razem usunięte profile miały dezinformować na skalę międzynarodową.

Fałszywe newsy z Iranu dotarły do 10 mln internautów

Irańskie fake konta nadzorowali pracownicy mediów publicznych z tego kraju. W trakcie sześciu lat przeprowadzili trzy kampanie, w sumie używając do tego niemal 500 profili i stron na Facebooku oraz ponad 100 kont w należącej do Facebooka platformie do udostępniania zdjęć – Instagramie. Od 2012 r. ok. miliona użytkowników tych serwisów obserwowało przynajmniej jedno z irańskich kont, ale liczba osób, które wyświetliła treści publikowane przez urzędników z Teheranu, mogła wynieść nawet powyżej 10 mln. Irańczycy osiągnęli tak imponujące zasięgi, praktycznie nie wydając pieniędzy na reklamę – do 2017 r. przeznaczyli jedynie 12 tys. dol. na promocję swoich materiałów. Płatności dokonywali w dolarach, lirach tureckich i indyjskich rupiach, utrudniając Facebookowi zlokalizowanie i połączenie pozornie niezależnych od siebie profili.

Czytaj także: Jak uchronić demokrację przed fake newsami

Rosja i Iran dezinformują, ale w innych sprawach

O ile sposób przekazywania dezinformacji przez Irańczyków jest podobny do metod używanych przez Rosjan, to nieprawdziwe informacje rozpowszechniane przez Teheran znacząco różnią się ideologicznie od tych kremlowskich. Kluczową różnicą jest przedstawianie prezydenta Donalda Trumpa. Podczas gdy Rosjanie wspierali wybór amerykańskiego prezydenta, Persowie atakowali rezydenta Białego Domu za wycofanie USA z wielostronnego porozumienia nuklearnego z Iranem. W tym celu hakerzy – pod szyldem Liberty Front Press – podszywali się pod amerykańskich liberałów, krytykowali Trumpa na forach i organizowali wiece przeciwników prezydenta.

Ponadto trolle rozpowszechniały wirusy, włamywały się na konta i dezinformowały w Turcji i Wielkiej Brytanii. Publikowały materiały krytykujące politykę Izraela i wspierały palestyńskie starania o niepodległość.

Czytaj także: Portale polskich trolli. Kto się za nimi kryje?

Prorosyjskie trolle w Polsce

W tym samym czasie 150 kont kontrolowanych przez GRU wspierało przekaz w sprawie polityki międzynarodowej Kremla. Tym razem rosyjscy hakerzy mieli działać poza USA, wzmacniając narrację Moskwy dotyczącą inwazji na Ukrainę i rosyjskiej interwencji w Syrii. Przedstawiciele Facebooka odmówili przekazania szczegółów, ale jest bardzo prawdopodobne, że część tych działań miała miejsce w Polsce. W przeszłości usprawiedliwianie inwazji na Ukrainę i pogorszenie relacji polsko-ukraińskich było głównym celem działania prorosyjskich trolli w kraju. W najbliższym czasie należy się spodziewać coraz większego zaangażowania obcych hakerów właśnie w Polsce – sprzyja temu maraton wyborczy, który rozpocznie się wraz z wyborami samorządowymi.

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

„Zielony rycerz. Green Knight”: filmowy powrót do mitycznej Brytanii

W filmie „Zielony rycerz. Green Knight” Davida Lowery’ego oglądamy Króla Artura i jego rycerzy Okrągłego Stołu. Znowu. Co takiego tkwi w legendach arturiańskich, że współczesna kultura regularnie do nich wraca?

Marcin Zwierzchowski
27.07.2021
Reklama