Świat

Ile dzieci mogą mieć Chińczycy? Tyle, ile zechce władza

Chińska partia komunistyczna nadal świetnie wie, ile dzieci powinni mieć Chińczycy. Chińska partia komunistyczna nadal świetnie wie, ile dzieci powinni mieć Chińczycy. M M / Flickr CC by 2.0
Rządząca w Chinach partia komunistyczna prawdopodobnie przymierza się do poluzowania rygorów i puszczenia prokreacji na żywioł.

Chińska partia komunistyczna nadal świetnie wie, ile dzieci powinni mieć Chińczycy. Przez jakiś czas z obaw przed przeludnieniem pozwalała tylko na jedno (co do zasady, bo różnie traktowano np. mieszkańców wsi i miast albo członków mniejszości narodowych). Od 2016 r. rozszerzono limit na dwoje dzieci. Teraz partia prawdopodobnie przymierza się do poluzowania rygorów i puszczenia prokreacji na żywioł.

Władza planuje przyszłość

Obserwatorzy zwiastuny zmian wywodzą z informacji wypływających z biura najwyższego prokuratora ludowego. Trwają bowiem prace nad nowym kodeksem cywilnym i w projekcie (trafi na obrady malowanego parlamentu wiosną 2020 r.) brakuje fragmentów o planowaniu rodziny. Wprowadzono też czas do namysłu dla rozwodzących się par i łatwe zerwanie procedury rozwodowej.

Partia komunistyczna rządzi swymi poddanymi z ołówkiem w ręku i według wieloletnich planów, lubi prognozy ujęte w wykresach i tabelkach. Komuniści planują przyszłość, w tym własną, a chcąc pozostać jak najdłużej u władzy, starają się z wyprzedzeniem ustalić, gdzie czyhają zagrożenia. Dlatego z uwagą słuchają demografów i księgowych.

Pułapki demograficzne

Ci alarmują, że w najbliższych dekadach demografia będzie pracowała na niekorzyść Chin, zresztą podobnie jak w wielu innych jako tako rozwiniętych krajach. Bo co do zasady za model najbardziej pożądany uchodzi tam co najmniej tzw. reprodukcja prosta, czyli sytuacja, gdy następne pokolenia są przynajmniej tak samo liczne jak poprzednie. Postulat ma to uzasadnienie, że spadająca liczba mieszkańców tworzy szereg problemów m.in. dla gospodarki i systemów zabezpieczenia społecznego.

Chiny, podobnie jak Europa, będą się starzeć w najbliższych dekadach, co oznacza, że w społeczeństwie najwięcej będzie starszych osób, co zrodzi nowe kłopoty, np. z opieką, finansowaniem emerytur i służby zdrowia. Wyzwaniem będzie kurcząca się siła robocza. Poza tym jedynaków wychowano pod kloszem, młodzi mężczyźni mają problem, by znaleźć partnerki itd. Jest i aspekt godnościowy – w najbliższych kilku latach to Indie będą najliczniejszym państwem.

Rodzi się za mało dzieci

Więcej tu szans niż zagrożeń. Ich źródła tkwią w trwającym prawie 40 lat eksperymencie z ograniczaniem prokreacji, kulturowo uwarunkowaną modą na posiadanie synów oraz znacznym wzrostem zamożności, owocującym mniejszą liczbą dzieci w rodzinach. Ostatnia zmiana, dopuszczająca dwójki, nie przyniosła spodziewanych efektów. W 2017 r. liczba urodzeń w porównaniu z rokiem poprzednim spadła. Urodziło się 17,2 mln dzieci, gdy prognozy mówiły o 20 mln.

W teorii jakimś wyjściem jest zastąpienie braków imigracją z miejsc, gdzie wzrost populacji jest wyższy. Niewykluczone jednak, że partia komunistyczna spróbuje wręcz zachęcać do posiadania większej liczby dzieci, np. kusić jakimś odpowiednikiem 500 plus.

A gdyby poddani nie słuchali zachęt i z oporem wypełniali patriotyczny obowiązek, wtedy władze wykorzystają własne organy, by lud do rozmnażania zmusić. Mogą wykorzystać te same wstręty administracyjne, jakie wcześniej aplikowano za zbyt liczne potomstwo. W niedługiej przyszłości da się to robić bardziej precyzyjnie i dolegliwie, wdrażany jest przecież system kontroli obywatelskiej, punktowej oceny wiarygodności każdego obywatela. Stąd podejrzenia, że to pozorna liberalizacja.

Czytaj także: Orwell w chińskim wydaniu

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną