Co dziś gryzie Unię Europejską?
Odpowiedź okazuje się dość przygnębiająca. Unia w wielu należących do niej krajach jest dziś chłopcem do bicia.
Jaki jest stan Unii?
verkeorg/Flickr CC by SA

Jaki jest stan Unii?

Dziś szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker wygłasza przemówienie o stanie Unii Europejskiej. Parafrazując tytuł słynnego amerykańskiego filmu z lat 90. „Co gryzie Gilberta Grape′a”, można by zapytać: co dziś gryzie Unię Europejską? Jaki jest stan jej ducha? Odpowiedź okazuje się przygnębiająca, bo Unia w wielu należących do niej krajach jest chłopcem do bicia. Znaczna część krajowych polityków buduje swój kapitał na oskarżeniach wobec Wspólnoty: o mieszanie się w wewnętrzne spory, zamach na suwerenność i narzucanie określonej polityki.

Czytaj także: Dwie Polski, dwie Unie. Sondaż POLITYKI

Lepiej poza Unią?

Unię dotykają też wątpliwości, wzmacniane dodatkowo prawicowym populizmem. W wielu państwach – np. w Niemczech, gdzie Alternatywa dla Niemiec (AfD) wyrosła na znaczącą siłę polityczną, czy we Włoszech, gdzie antyunijna Liga stworzyła rząd z antysystemowym Ruchem Pięciu Gwiazd – do głosu doszli prawicowcy i ultraprawicowcy, twierdzący, że ich krajom byłoby znacznie lepiej poza Unią. Albo wręcz postulujący upadek unijnego projektu.

Doskonałe podglebie dla wszystkich prawicowych partii daje kryzys imigracyjny, który tylko pozornie się zakończył. Na szlaku bałkańskim nie ma już tłumów maszerujących imigrantów, a umowa z Turcją zatrzymała masowy napływ uciekinierów. Ale powstały nowe szlaki. Kraje, do których trafiło najwięcej imigrantów, nie zawsze dobrze sobie z tym radzą, a tam, gdzie zdarzają się zamachy terrorystyczne, pierwszy cień podejrzeń od razu pada na nich.

Rzym grozi Brukseli

Dochodzi element braku solidarności i nieustannego dobijania się o wsparcie i sprawiedliwy udział w rozdzielaniu imigrantów. Włochy od czasu zmiany rządu nie wpuszczają do swych portów statków z uratowanymi na Morzu Śródziemnym, chociaż wcześniej to robiły. Teraz domagają się, aby statki kierować też do innych europejskich portów. Kilka dni temu Rzym zaczął nawet grozić Brukseli, że jeśli nie uzyska pomocy, to przestanie wpłacać składki do unijnego budżetu.

Premia za niechęć do imigrantów

Antyimigranckość w ogóle stała się politycznym paliwem. Partie antyimigranckie odbierają wyborców tradycyjnej prawicy i lewicy. W zeszłym roku w Holandii bazująca na antyimigranckich hasłach partia Geerta Wildersa stała się drugą największą w parlamencie. Dzięki antyimigranckości niemiecka AfD weszła po raz pierwszy do Bundestagu i została w nim trzecią siłą. Imigrantami straszy na Węgrzech Viktor Orbán. O politykę imigracyjną kłócą się bawarska CSU i CDU kanclerz Angeli Merkel. Antyimigracyjne slogany pomogły wygrać w Austrii Sebastianowi Kurzowi. Nawet w zdawałoby się bardzo otwartej na imigrantów Szwecji antyimigranckie ugrupowanie Szwedzcy Demokraci dostało ponad 17 proc. głosów i jest trzecią siłą w kraju.

Pretensje o nieudolną politykę migracyjną zlały się ze strachem przed rosnącym terroryzmem. Ataki nożowników, napady seksualne, jak te w Kolonii, czy szarże kierowców wjeżdżających w tłumy na ulicach są orężem dla przeciwników wpuszczania imigrantów.

Czytaj także: Jak na Sycylii radzą sobie z problemem uchodźców

Kto lepiej wyjdzie na brexicie

Symbolem unijnego kryzysu jest wreszcie brexit. Z klubu Wielka Brytania wyjdzie najprawdopodobniej pod koniec marca 2019 r. Opuści UE, bo taka była wola narodu. Od dwóch lat rząd próbuje z Unią wynegocjować jak najlepsze warunki rozwodu. Teoretycznie chodzi o to, żeby zabezpieczyć prawa obywateli państw unijnych i uregulować zobowiązania finansowe Wielkiej Brytanii wobec Wspólnoty. A w praktyce obie strony przeciągają linę, bo każda chce wyjść lepiej na tym rozstaniu.

Grecja dźwiga się z zapaści

Poza tym kraje unijne ubożeją i zmieniają się. Grecja dopiero pod koniec sierpnia zakończyła program pomocowy, w ramach którego za bolesne reformy UE udzieliła jej ponad 60 mld kredytu. Po blisko dekadzie Grecy wracają do wzrostu gospodarczego, ale dziś są już zupełnie innym krajem. Premier, choć wdzięczny, przekonuje, że Unia zamiast pójść w stronę demokracji, idzie w stronę technokracji. Ważniejsze niż np. Rada Europejska stały się zaś takie instytucje jak Europejski Bank Centralny czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Unia przeżywa dziś kryzys też dlatego, że Europejczycy zaczęli powątpiewać w samych siebie, a ideę Wspólnoty coraz częściej chcą zastępować ideą państw narodowych. Choć wielu przywódców unijnych państw zdaje sobie sprawę, że wspólne działanie przynosi wszystkim korzyści, których żadne z tych państw nie byłoby w stanie osiągnąć samodzielnie, to na własnych podwórkach politycy często wolą sprawy przedstawiać inaczej. W dodatku stawiając Wspólnotę w opozycji do własnych, niby-szlachetnych działań.

Czytaj także: Nie Polska czy Węgry, ale Czechy są najbliżej wyjścia z Unii

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj