Świat

Jak Amerykanie próbują ośmieszyć Alexandrię Ocasio-Cortez

Alexandria Ocasio-Cortez Alexandria Ocasio-Cortez Andrew Kelly / Forum
Dzieciństwo w domu jednorodzinnym, chodzenie do pracy w bluzie dresowej, występ w tanecznym spocie reklamowym swojej uczelni – lista pseudozarzutów pod adresem nowej gwiazdy Partii Demokratycznej rośnie z każdym dniem.

Fenomenem na krajowej scenie politycznej stała się kilkanaście miesięcy temu, kiedy ogłosiła start w prawyborach demokratów w Nowym Jorku. 28-letnia wówczas Ocasio-Cortez, wychowana na Bronksie córka imigrantów z Puerto Rico, całe swoje doświadczenie w zawodowej polityce zmieściłaby w jednej linijce życiorysu. Zaangażowana w kampanię prezydencką Berniego Sandersa, po zwycięstwie Donalda Trumpa w 2016 r. była po prostu jedną z milionów młodych osób w Ameryce, które aktywnie walczyły o jakościową zmianę w narodowej polityce, a po porażce demokratów znalazły się na politycznym marginesie.

Najmłodsza kobieta w Izbie Reprezentantów

Aby się utrzymać, pracowała na pełen etat jako barmanka. Nie porzuciła jednak marzeń o karierze, a przede wszystkim o wprowadzeniu nowego porządku na amerykańskiej scenie politycznej. Nie rezygnując z pracy w barze, stanęła do prawyborów przeciwko Joe Crowleyowi, ubiegającemu się o reelekcję przewodniczącemu klubu demokratów w Izbie Reprezentantów. Choć nikt nie dawał jej większych szans, Ocasio-Cortez zdobyła 57,13 proc. głosów, wygrywając partyjną nominację. W listopadowych wyborach zdobyła z kolei mandat do Kongresu, stając się najmłodszą w historii kobietą zasiadającą w Izbie Reprezentantów.

Czytaj także: Nowa odsłona amerykańskiego Kongresu

Wróg numer jeden na prawicy i nie tylko

Od tego momentu dla amerykańskiej prawicy, przede wszystkim tej internetowej, stała się wrogiem publicznym numer jeden. Dzięki radykalnym jak na tamtejszy klimat polityczny postulatom powszechnej i darmowej opieki zdrowotnej czy anulowaniu długu studenckiego zyskała przydomek pierwszej komunistki Stanów Zjednoczonych, a komentatorzy z Fox News i obozu Trumpa publicznie oskarżają ją o chęć wszczęcia w kraju marksistowskiej rewolucji.

Nie do końca przychylne jest jej nawet własne ugrupowanie, bo przewodziła wewnątrzpartyjnej opozycji wobec wyboru Nancy Pelosi na przewodniczącą Izby Reprezentantów. Wraz z innymi debiutantami w Kongresie chciała przeforsować inną kandydaturę, argumentując, że demokratom potrzebna jest zmiana pokoleniowa na najwyższym szczeblu. Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem kadencji, 3 stycznia, weszła niezaanonsowana do gabinetu Pelosi, domagając się natychmiastowych działań legislacyjnych w celu walki z globalnym ociepleniem. Od tego momentu ochrona środowiska stała się jednym z jej głównych postulatów, a zestaw inicjatyw ustawodawczych, zwany Nowym Zielonym Porządkiem i nawiązujący do pakietu reform gospodarczych z czasów prezydentury Franklina D. Roosevelta, ma być jej pierwszym poważnym testem w Kongresie.

Ocasio-Cortez wciąż na celowniku

Dla prawicy jednak ważniejsze jest to, by Alexandrię Ocasio-Cortez publicznie zdyskredytować. Prorepublikańskie media, zwłaszcza te internetowe, z propagowania mitów na jej temat uczyniły w ostatnich miesiącach wręcz główną misję. Zaczęło się od wrześniowego wywiadu udzielonego magazynowi „Interview”, któremu towarzyszyła sesja zdjęciowa. Na jej potrzeby wschodząca gwiazda Partii Demokratycznej ubrana została m.in. w buty od ekskluzywnego projektanta Manolo Blahnika i garnitur wart 3 tys. dol. Internauci błyskawicznie dokonali dekonstrukcji jej stylizacji, wyceniając nawet kolczyki.

Suchej nitki nie zostawiły na niej również prawicowe portale, oskarżając ją o hipokryzję i zakłamanie. Według internetowych komentatorów Ocasio-Cortez okazała się kolejną przedstawicielką elity, która z jednej strony walczy o prawa najuboższych i żąda redystrybucji państwowych środków, a z drugiej przechadza się po Nowym Jorku w szpilkach wartych tysiące dolarów. W szale swojej krytyki nie zauważyli, że ubrania na sesję zdjęciową nie należały do Ocasio-Cortez, a były wypożyczone. To normalna praktyka, stosowana na całym świecie w mediach, bez względu na ich orientację polityczną.

Pochodzenie, dzieciństwo, wykształcenie

Następnie zaczęto grzebać w jej pochodzeniu i życiorysie. Najpierw pojawiło się nowe wcielenie tzw. ruchu urodzeniowców, którzy kilka lat temu kwestionowali amerykańskie pochodzenie Baracka Obamy. Poprzedni prezydent miał być ich zdaniem urodzony w Kenii, przez co nie miał prawa ubiegać się o najwyższy urząd w kraju. Ocasio-Cortez z kolei przypisywano fałszerstwo dokumentów i urodzenie już chyba w każdym z krajów Ameryki Centralnej. Wszystko z powodu jej latynosko-brzmiącego nazwiska. I w tym przypadku jednak prawica wykazała się lenistwem, bo Ocasio-Cortez urodziła się na nowojorskim Bronksie, a jej pochodzenie i tak nie ma tu nic do rzeczy. Korzenie rodziców polityczki sięgają Puerto Rico, którego mieszkańcy mają amerykańskie paszporty i mogą m.in. głosować w prezydenckich prawyborach.

Po pochodzeniu kolej przyszła na jej dzieciństwo. Internetowi tropiciele sensacji znaleźli jej dom rodzinny i zidentyfikowali go jako typową nowojorską szeregówkę. To wystarczyło, by Ocasio-Cortez ponownie oskarżyć o brak wiarygodności. Jak ktoś, kto mieni się obrońcą uciśnionych, może wychowywać się w warunkach typowych dla klasy średniej, w tym kontekście brzmiących niemal jak luksusowe? Dla telewizji Fox News i jej komentatorów było to oczywistą sprzecznością.

Podobnie z jej wykształceniem. Alexandria Ocasio-Cortez jest absolwentką Uniwersytetu Bostońskiego. To szkoła oczywiście bardzo dobra, o światowej renomie zwłaszcza w naukach społecznych. Jednak w kwestii prestiżu czy rozpoznawalności daleko jej do sąsiadów z Bostonu i okolic, czyli Uniwersytetu Harvarda i uważanej za najlepszą uczelnię na świecie MIT. Większość krytyków z Twittera i Facebooka nie przejęła się nieco ponad dwoma kilometrami oddzielającymi kampusy BU i Harvardu, łącząc obie szkoły w jeden twór. W internecie pojawiły się wręcz fotografie z ceremonii rozdania dyplomów Ocasio-Cortez z podpisem „absolwentka Ligi Bluszczowej”. Problem w tym, że Uniwersytet Bostoński do tego grona nie należy.

Autentyczna, naturalna, nie do zaakceptowania

Fala absurdalnej krytyki osiągnęła szczyt w ubiegłym tygodniu, gdy w sieci rozprzestrzeniać zaczęło się nagranie z 2011 r. Alexandria Ocasio-Cortez wraz z kilkunastoma znajomymi z uniwersytetu tańczy na nim do popularnego utworu „Lisztomania” zespołu Phoenix. Wideo, nagrane na kampusie BU, było jednym z klipów reklamujących szkołę w kampanii dla licealistów. Widać w nim, jak obecna deputowana do Izby Reprezentantów wykonuje rzeczy wręcz niesłychane – uśmiecha się i tańczy, ma na sobie spódniczkę i podkoszulek z logo uczelni. Jej „frywolny” taniec, połączony z faktem, że przy kręceniu filmu używała swojego studenckiego przezwiska „Sandy”, ma zdaniem republikanów świadczyć o braku powagi i niezdolności do pełnienia urzędu państwowego.

Alexandria Ocasio-Cortez jest z pewnością politykiem kontrowersyjnym, dla wielu w USA ciężkim do zaakceptowania. Największym jej grzechem wydaje się jednak autentyczność i normalność. Tego republikanie przetrawić najwyraźniej nie są w stanie.

Sprawdź też: Niebanalny quiz wiedzy o Ameryce

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama