Świat

„Mury to oznaka słabości”. Świat o sytuacji w Usnarzu Górnym

Usnarz Górny. Co się mówi na świecie o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej? Usnarz Górny. Co się mówi na świecie o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej? camilo jimenez / Unsplash
Polska w oczach świata jest symbolem autorytaryzmu, polityki napędzanej izolacjonizmem i nienawiścią. To obraz za granicą mocno już scementowany. I trudno sobie dziś wyobrazić, czy i w jaki sposób uda się ten cement kiedyś rozbić.

„Wielu w Europie chce stawiać mury w stylu Trumpa. To oznaka słabości” – tak swój felieton we włoskim dzienniku „Corriere della Sera” zaczyna Federico Fubini. Choć tekst ma znacznie szerszą tematykę i jest poświęcony stosunkowi do uchodźców w Europie, nie tylko Polski, zachowanie rządu PiS jest w nim wskazywane jako kolejny przykład „europejskiej ortodoksji, która w ostatnim czasie stawia się w jednym szeregu z Donaldem Trumpem i Viktorem Orbánem”.

Fubini opisuje działania polskich polityków, którzy „zablokowali uchodźców na pasie ziemi niczyjej oddzielającym kraj od Białorusi”, jako dowód, że ani władze poszczególnych krajów, ani Unia Europejska jako jeden organizm wciąż nie przygotowały strategicznej odpowiedzi na kryzys migracyjny. W sytuacjach takich jak ta w Usnarzu Górnym improwizują, jednak manifestacja siły czy budowanie ogrodzeń z drutu kolczastego nie rozwiążą problemu i nie powinny być uznawane za instrument polityki zagranicznej – konkluduje Fubini.

Włoska prasa: Warszawa jak Budapeszt

W podobnym tonie o kryzysie na polsko-białoruskiej granicy pisze inny włoski dziennik: „La Stampa”. Gazeta zauważa, że już „chwilę po przejęciu Kabulu” przez Talibów w wielu europejskich stolicach zaczęto wznosić „metaforyczne i dosłowne” mury, które mają zatrzymać napływ uchodźców z Afganistanu. Jak dodaje, politycy na Starym Kontynencie mówią już wprost, że „nie można dopuścić do powtórki z 2015 r.”, choć słowa te można interpretować wielorako. Dla obozu progresywnego to wezwanie do większej unijnej solidarności i pomocy, natomiast przeciwnicy otwartych granic apelują, by przybyszów z Azji i Bliskiego Wschodu nie przyjmować wcale, bo sześć lat temu kraje takie jak Niemcy popełniły tu błędy.

Według „La Stampa” Polska należy do tej drugiej grupy, a blokując granicę przed uchodźcami, wysyła Europie jasny sygnał, że wspiera wizję Unii zamkniętej, obwarowanej murami, niechętnej przybyszom z innych krajów i kultur. W ten sposób zajmuje pozycję, którą w czasie poprzedniego kryzysu migracyjnego okupował Budapeszt, wówczas lider frakcji antyuchodźczej.

„Politico”: PiS znów demonizuje migrantów

Agencja Reutera koncentruje się na militaryzacji odcinka granicznego w Usnarzu Górnym. Już w tytule depeszy zauważa, że Polska „stawia ogrodzenie i podwaja liczbę żołnierzy” na granicy. Podkreśla, że według polskiego, litewskiego i łotewskiego rządu zwiększona ostatnio liczba migrantów na granicach z Białorusią to efekt celowego działania Aleksandra Łukaszenki, który wypychając ich w kierunku zewnętrznych granic UE, chce zdestabilizować sytuację w tych krajach. Dodaje też, że władze w Warszawie są pod ostrzałem opozycji, organizacji pozarządowych i obrońców praw człowieka. Przeciwnicy rządu domagają się umożliwienia uchodźcom ubiegania się o ochronę prawną na terenie Polski, a polityków PiS oskarżają o łamanie prawa międzynarodowego, w tym konwencji genewskiej.

O wojsku na granicy pisze też europejska odsłona serwisu „Politico”. Portal cytuje sekretarza stanu w resorcie spraw wewnętrznych Macieja Wąsika, który stwierdził, że straż graniczna „nie będzie wpuszczać do kraju nielegalnych imigrantów”. Podobnie jak w innych relacjach i tutaj pojawia się podawana przez Warszawę, Rygę i Wilno interpretacja związana z celową polityką Łukaszenki, aczkolwiek „Politico” zaznacza, że uchodźcy są „rzekomo” wypychani przez Mińsk w stronę granicy.

Przytacza też słowa wiceministra spraw zagranicznych Pawła Jabłońskiego, twierdzącego, że zwiększona liczba osób wzdłuż pasa granicznego zarówno w Polsce, jak i na Litwie „wygląda na zorganizowaną operację”. Portal dokładnie opisuje sytuację w sercu kryzysu, czyli na samej granicy polsko-białoruskiej, gdzie, jak mówi sołtys pobliskiej Zubrzycy Wielkiej Paweł Łabanowicz, „trzeba pomagać tym ludziom, bo są wśród nich kobiety i dzieci, a tam, skąd idą, może być wojna”, a z drugiej strony ich obecność budzi niepokój; mieszkańcy nie czują się tak swobodnie i bezpiecznie jak wcześniej. To w Polsce bardzo powszechne podejście do tematu uchodźców, podsumowuje „Politico”, przypominając, że PiS doszedł do władzy w 2015 r. również dzięki propagandzie demonizującej migrantów.

Brytyjska prasa: rosną nastroje antyuchodźcze

Hiszpańska „La Vanguardia” pisze z kolei, że Polska „chce zbudować mur na granicy”, by „zahamować wojnę migracyjną”. Przytacza niedawne zmiany w polskim prawie „mające przyspieszyć wydalenie z kraju osób, które na jego teren dostały się nielegalnie”. Gazeta cytuje też kontrowersyjną wypowiedź Władysława Frasyniuka, ważnej postaci demokratycznej opozycji w czasach PRL, który sam pojechał na granicę, nazywając zachowanie polskich żołnierzy „antypolskim” i „sprzecznym z wartościami, o które walczyli nasi ojcowie i dziadkowie”. Stacja Euronews informuje natomiast, że na polsko-białoruskim pasie granicznym „migranci znaleźli się w stanie zawieszenia” i nie zanosi się na złagodzenie sytuacji. Rosną nastroje antyuchodźcze, więc zdaniem Euronews „liczba migrantów, którzy nie otrzymują pomocy, będzie rosnąć”.

BBC skupia się na zapowiedziach budowy długiego na 508 km muru wzdłuż granicy z Białorusią. Przypomina również, że o wywoływanie konfliktu w strefie przygranicznej i „naruszanie białoruskiej suwerenności” polskie władze oskarżył sam Łukaszenka.

Plany budowy ogrodzenia w porannym newsletterze odnotował dziś także „New York Times”, a „Washington Post” zauważa, że z dużym zaniepokojeniem sytuację na polskiej granicy monitoruje ONZ ds. uchodźców. Ten drugi dziennik cytuje również szefa MON Mariusza Błaszczaka, który mówi o „ataku na Polskę” pod Usnarzem. Sporo miejsca kryzysowi poświęciła nawet brazylijska gazeta „O Globo”, na co dzień tematy związane z Polską raczej ignorująca. Dziennik przytacza słowa wiceministra spraw zagranicznych Marcina Przydacza, według którego osoby znajdujące się teraz w strefie przygranicznej to nie uchodźcy, ale wypychani przez białoruski rząd „migranci ekonomiczni”.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną