Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Zmarł Colin Powell, były sekretarz stanu USA. Generał, który nienawidził wojny

Gen. Colin Powell (1937–2021) Gen. Colin Powell (1937–2021) Department of Defense photo by Marvin Lynchard / Flickr
Był jednym z najpopularniejszych i najciekawszych polityków amerykańskich – jako pierwszy w historii USA czarnoskóry wojskowy doszedł do najwyższych stanowisk w armii i w hierarchii władzy.
W Gabinecie Owalnym za kadencji George’a Busha, 1990 r.Susan Biddle/ U.S. National Archives and Records Administration/Wikipedia W Gabinecie Owalnym za kadencji George’a Busha, 1990 r.
Ronald Reagan i Colin Powell, 1988 r.Reagan White House Photographs/Wikipedia Ronald Reagan i Colin Powell, 1988 r.

W wieku 84 lat zmarł w Waszyngtonie z powodu komplikacji po przejściu covid-19 były sekretarz stanu, emerytowany gen. Colin Powell. Był jednym z najpopularniejszych i najciekawszych polityków amerykańskich – jako pierwszy w historii USA czarnoskóry wojskowy doszedł do najwyższych stanowisk w armii i w hierarchii władzy. W komentarzach po jego śmierci podkreśla się, że choć związany z początku z Partią Republikańską, stał się także żywym symbolem coraz rzadszego dziś w Ameryce przywództwa ponad politycznymi podziałami.

„Doktryna Powella”

Urodzony w 1937 r. w nowojorskim Harlemie syn ubogich imigrantów z Jamajki wychowywał się w Bronksie, ukończył publiczny City College of New York i wstąpił do wojska, które jako jedna z nielicznych wówczas instytucji otwierało Afroamerykanom drogę do kariery. Na wojnie w Wietnamie został dwukrotnie ranny. Po studiach w National War College szybko piął się w oficerskiej hierarchii i w 1979 r. awansował na generała brygady. W administracji Ronalda Reagana został pierwszym w dziejach Ameryki czarnoskórym doradcą prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego, a w ekipie jego następcy George′a H.W. Busha – pierwszym czarnym przewodniczącym Kolegium Szefów Sztabów.

Pełniąc to ostatnie stanowisko, Powell odegrał kluczową rolę w czasie zwycięskiej wojny nad Zatoką Perską w 1991 r., gdy wojska USA wyzwoliły Kuwejt okupowany przez iracką armię Saddama Husajna. Generał zasłynął wtedy strategią ataku przeważającymi siłami, którą nazwano „doktryną Powella” – przeciw Irakowi rzucono do walki 700 tys. żołnierzy amerykańskich, wspieranych kontyngentami międzynarodowej koalicji. Z charyzmatyczną osobowością znakomicie wypadał też na ówczesnych briefingach, przyczyniając się do gremialnego poparcia wojny w USA.

Marek M. Dziekan: Wojna o Irak

Mógł być prezydentem Ameryki

Kiedy przeszedł na wojskową emeryturę w 1993 r., znajdował się u szczytu popularności. Dwa lata później zachęcano go, by w wyborach w 1996 r. kandydował na prezydenta. Sondaże wskazywały, że poparłaby go większość Amerykanów, w tym niezależnych wyborców. Na udział w wyścigu do Białego Domu namawiano go też przed wyborami w 2000 r. Gdyby się zgodził, to on, a nie Barack Obama, zostałby może pierwszym czarnym prezydentem USA. Powell nie zdecydował się jednak na start. Podobno głównie wskutek sprzeciwu swej żony Almy, która obawiała się o jego bezpieczeństwo – jako Afroamerykanin, sądziła, mógł się stać ofiarą rasistowskiego zamachu.

W rządzie George′a W. Busha Powell został sekretarzem stanu. Podzielał początkową niechęć prezydenta do zamorskich interwencji wojskowych – generał należał do tych wojskowych, którzy, jak to ktoś powiedział, „nienawidzą wojny”. Sytuację diametralnie zmienił atak Al-Kaidy 11 września, po którym USA zaatakowały Afganistan. W 2003 r. Powell miał wątpliwości co do sensu ataku na Irak, na co naciskali twardogłowi w ekipie Busha, ale zgodził się wygłosić przemówienie na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, przedstawiając domniemane dowody posiadania przez Husajna broni masowego rażenia, które miały uzasadnić inwazję. Wystąpienie popularnego generała mogło wzmocnić poparcie dla wojny w Kongresie.

Powell samokrytycznie uznał je potem za swój wielki błąd. Rola, jaką odegrał, praktycznie zakończyła jego polityczną karierę. Krytycy uważają, że powinien wtedy podać się do dymisji, zamiast legitymizować wojnę, która uchodzi dziś za ogromny strategiczny błąd Ameryki i jedną z najważniejszych przyczyn jej obecnych problemów. W drugiej kadencji Busha generał przestał być szefem dyplomacji.

Czytaj też: Pierwsze wystąpienie Bidena w ONZ. Piękne słowa, a gdzie czyny?

Nie utracił wiary w USA

W 2008 r. poparł demokratycznego kandydata do Białego Domu Baracka Obamę i wezwał do jego reelekcji cztery lata później. W 2016 r. wystąpił zdecydowanie przeciw Donaldowi Trumpowi, popierając Hillary Clinton. Trumpa nazwał „narodową hańbą i międzynarodowym pariasem”. W wyborach w tymże roku trzech elektorów w stanie Washington – wygranym przez Clinton – demonstracyjnie oddało na Powella swoje głosy, narażając się na sankcje. W ubiegłorocznych wyborach generał publicznie poparł kolejnego demokratę: Joe Bidena.

We wspomnieniach o zmarłym amerykańscy politycy, wojskowi i eksperci podkreślają prawość Powella, jego patriotyzm, lojalność wobec rządu Busha, którego był kluczowym członkiem, oraz pragnienie reprezentowania kraju jako całości, a nie tylko popierającej go partii czy ideowej orientacji. W przemówieniu na afroamerykańskim Howard University w Waszyngtonie w 1994 r. generał powiedział, że „nie można tracić wiary w Amerykę”, porównując ją do rodziny, w której bywają kłótnie, ale mimo to „nie można pozwolić, by rozpadła się na walczące ze sobą frakcje”. Słowa te przypomina się dziś jako przestrogę, którą Ameryka zignorowała, dzieląc się na coraz zacieklej zwalczające się dwa polityczne obozy.

Po śmierci Powella, który był zaszczepiony na covid, w internecie pojawiły się głosy, że miałby to być przykład potwierdzający, iż szczepionki nie działają. Generał cierpiał jednak na wiele chorób, które osłabiły odporność jego organizmu. W 2003 r. przeszedł kurację na raka prostaty, a wcześniej zdiagnozowano u niego szpiczaka (odmiana raka krwi).

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Kolejny zjazd Lewicy. Tkwi w pułapce, a przed nią scenariusze złe i jeszcze gorsze

Pokiereszowana w kolejnych wyborach Lewica już wie, że kręci się w kółko i w najlepszym razie czeka ją dalszy dryf. Ale kręcić się będzie nadal, bo ma do wyboru jedynie scenariusze złe i jeszcze gorsze.

Rafał Kalukin
16.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną