Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Osobisty wróg Łukaszenki. Andrzej Poczobut już 1000 dni w więzieniu

Andrzej Poczobut Andrzej Poczobut Rafal Malko / Agencja Wyborcza.pl
Od tysiąca dni Andrzej Poczobut, działacz polskiej mniejszości, dzielny i niezłomny bojownik o wolną i demokratyczną Białoruś, dziennikarz, nasz kolega i przyjaciel, przebywa za kratami.

Reżim Aleksandra Łukaszenki pozbawił go wolności i skazał na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, bo miał odwagę krytykować prezydenta i jego rządy wpychające Białoruś w coraz czarniejszą dziurę bezprawia i autorytaryzmu. Uwięziono go, oskarżono i skazano na podstawie kompletnie fałszywych i perfidnych zarzutów o wzniecanie nienawiści rasowej i religijnej oraz gloryfikowanie faszyzmu.

Jakby tego było mało, żeby zrobić większe wrażenie na obywatelach Białorusi, dołożono jeszcze terroryzm. Każdy zarzut z osobna i wszystkie razem to kłamstwa, wytoczone przeciwko kryształowemu człowiekowi, patriocie Białorusi i Polski.

Maltretowany psychicznie i fizycznie

A białoruski wymiar sprawiedliwości nie słuchał nawet, co ma do powiedzenia podsądny czy jego obrońca, przełknął te brednie niczym łyżkę kawioru. Szukał jedynie sposobu, jak nałożyć na Poczobuta karę ciężką, dolegliwą, prawie nie do udźwignięcia dla zwykłego człowieka.

Jakby to nie wystarczało, w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze w Nowopołocku, jednym z najgorszych miejsc, jakie można sobie wyobrazić, Poczobut jest nieustająco przetrzymywany w karcerze, pozbawiony widzeń, choćby z obrońcą, listów i paczek żywnościowych od rodziny, leków na dolegliwości sercowe, na które leczył się od dawna. Jest po prostu maltretowany, psychicznie i fizycznie. Wszystko dlatego, że stał się osobistym wrogiem Łukaszenki.

Stał się nim, bo nie padł na kolana, nie poprosił o łaskę, nie pokajał się. Trzyma się prosto, patrzy odważnie przed siebie, nie spuszcza wzroku, nie skłania głowy. Wierzy w zwycięstwo. Pewnie i w to, że pomoc nadejdzie. Jego dzielność i siła czasami przerażają. Po jednej stronie jest bezwzględność całego aparatu państwa autorytarnego, które nie cofa się przed niczym, a los człowieka jest mu obojętny i podeptany. A po drugiej jest samotny Andrzej.

Zadanie dla ministra Sikorskiego

Polska dyplomacja twierdziła dotychczas, że robi wszystko, co powinna i może, że próbuje wszelkich kroków, aby doprowadzić do uwolnienia Poczobuta. Ale przecież zawsze można więcej. Zwłaszcza dziś, gdy po wyborach 15 października nastąpiła zasadnicza zmiana w polskim życiu politycznym. Jest nowa większość sejmowa, nowy rząd, nowy minister spraw zagranicznych. Uwolnienie Poczobuta powinno być pierwszym, najważniejszym zadaniem dla ministra Radosława Sikorskiego na równi ze sprawą pomocy Ukrainie.

Tysiąc dni za kratami za niewinność to jest o tysiąc dni za dużo. Każdy taki dzień trzeba przeżyć od rana do rana. Skoro przeciwko Poczobutowi wytoczono najcięższe zarzuty, może i Polska powinna uderzyć mocniej? Nie tylko w reżim Łukaszenki, majątki jego przyjaciół i zwolenników politycznych. Może trzeba sięgnąć po argumenty, które dotkną także obywateli. Kiedy widzę ich – niektórych w wielkich i drogich autach – na zakupach w Polsce, to nie przestaję się buntować. Bo mam przed oczami wychudzoną szarą twarz Andrzeja Poczobuta. I pytam, dlaczego na to pozwalamy, czy nie możemy ograniczyć tego wolnego przepływu w poszukiwaniu luksusowych dóbr?

Białorusini powinni to odczuć

Zawsze staliśmy na stanowisku, że im szerzej otworzymy granicę, tym skuteczniej sukces naszych przemian podziała na białoruskich sąsiadów. Ale chyba tak to nie zadziałało, nie do końca. Wiem, że nie ma odpowiedzialności zbiorowej, ale myślę, że Białorusini powinni odczuć, że dzieje się w ich kraju zło. Nie mogą trwać w przekonaniu, że jakoś będzie i że oni nic nie mogą zrobić. Takie myślenie zaprowadziło ich właśnie tam, gdzie dziś są. Mogą, bo – w gruncie rzeczy – tylko ich postawa ma znaczenie dla Łukaszenki.

Mam wrażenie, że większość społeczeństwa już przeszła do porządku dziennego nad liczbą politycznych więźniów, nad więzieniem dziennikarzy i przetrzymywaniem w karcerze niezależnego dziennikarza Andrzeja Poczobuta, który jest działaczem polskiej mniejszości, ale też obywatelem Republiki Białoruś. Ich współobywatelem.

My pamiętamy, Andrzeju!

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kultura

Dlaczego książki drożeją, a księgarnie upadają? Na rynku dzieje się coś dziwnego

Co trzy dni znika w Polsce jedna księgarnia. Rynek wydawniczy to materiał na poczytny thriller.

Justyna Sobolewska, Aleksandra Żelazińska
18.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną