Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Co spowodowało tragiczny pożar w Szwajcarii? Alpejskie kurorty zmieniły się nie do poznania

Służby zabezpieczają miejsce pożaru w barze Le Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Służby zabezpieczają miejsce pożaru w barze Le Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. AP Photo/ Antonio Calanni / East News
Śledczy są już prawie pewni, że zimne ognie umieszczone zbyt blisko stropu spowodowały pożar w kurorcie Crans-Montana. Uczestnicy imprezy zostali uwięzieni w płonącym budynku. Wśród rannych znajduje się Polak.

Według najnowszych informacji podanych w piątek rano przez stację CNN, powołującą się na szwajcarskie władze, zdecydowana większość ofiar była w wieku od 16 do 25 lat. To uczestnicy imprezy sylwestrowej w barze La Constellation w bardzo popularnym alpejskim kurorcie Crans-Montana. To miejsce należące do najdroższych i najbardziej luksusowych obszarów wypoczynkowych w tej części Europy, choć niekoniecznie tak popularne jak Gstaad czy Verbier. Co roku, jak wynika z danych lokalnej izby turystycznej, przyjeżdża tam blisko 4 mln turystów, choć w przeciwieństwie do innych miejscowości alpejskich akurat w Crans-Montanie najwięcej (blisko 80 proc.) stanowią lokalni goście. Szwajcarzy dominują na stokach i w hotelach, rzadziej można spotkać tam Francuzów czy Włochów – spoza Europy regularnie do kurortu przyjeżdżają właściwie tylko Amerykanie.

Płonące butelki

Pożar w czasie sylwestrowej imprezy wybuchł około godz. 1:30. Jak w piątek po południu poinformowały służby prasowe szwajcarskiej prokuratury, najprawdopodobniej bezpośrednią przyczyną tragedii było przeskoczenie iskier z zimnych ogni na belki stropu. CNN oraz BBC potwierdziły już autentyczność nagrań wideo ze środka klubu, na których widać uczestników imprezy tańczących z płonącymi, iskrzącymi się butelkami. Scenariusz, który teraz śledczy uznają za najbliższy prawdzie, to sytuacja, w której dochodzi do przeskoku iskrowego – praktycznie całe pomieszczenie staje wówczas w płomieniach jednocześnie.

Materiały wideo z wypadku pokazują dramatyczny przebieg pożaru. Na jednym z nagrań widać wielkie słupy ognia w całym budynku i jęzory zaczepiające o konstrukcję stropu. Po sieci krążą też filmy pokazujące desperackie próby ucieczki z płonącego budynku. Widać na nich młodych ludzi próbujących wydostać się przez okna, a także tłum niemal tratujący się na klatce schodowej (klub był wielopiętrowy). Już teraz widać, że wewnątrz budynku najprawdopodobniej nie zostały zachowane procedury bezpieczeństwa. Niewykluczone, że gości było zbyt wielu, a wyjścia ewakuacyjne nieodpowiednio oznaczone. CNN wskazuje, że w takich przypadkach szansę na przeżycie można zachować właściwie jedynie w przypadku opuszczenia płonącej struktury w ciągu pierwszych dwóch minut od wybuchu pożaru.

Ofiary pożaru

Według stanu na piątek rano nie udało się to aż 47 osobom. Liczba ofiar może się jednak zwiększyć, bo wielu uczestników imprezy jest nadal uznawanych za zaginionych. Ambasada Włoch w Szwajcarii podała już, że nie posiada informacji o sześciu osobach narodowości włoskiej, które brały udział w sylwestrowej zabawie. 16 innych Włochów jest obecnie hospitalizowanych, trójka została przetransportowana helikopterem do mediolańskiego szpitala Niguarda, gdzie została umieszczona na specjalistycznym oddziale leczenia zaawansowanych oparzeń.

Swoje placówki medyczne ofiarom zaoferowali również Francuzi, a także Polska. „Wyrazy najgłębszego współczucia dla rodzin i bliskich ofiar pożaru w Crans-Montanie. Szwajcaria i kanton Valais mogą liczyć na polską solidarność. Jesteśmy gotowi, na prośbę Szwajcarii, do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej dla 14 poszkodowanych w polskich szpitalach” czytamy w oświadczeniu premiera Donalda Tuska opublikowanym na platformie X. Jak po południu doniósł portal TVN24, wśród rannych znajduje się obywatel Polski.

Czytaj też: Jak narodziła się zimowa turystyka

Przyciąganie turystów

Tragedia w Crans-Montanie roznieciła na nowo dyskusję o całym ekosystemie gospodarki i turystyki w luksusowych alpejskich kurortach. Zdecydowana większość z tych miejsc to tak naprawdę miasteczka już całkowicie sztuczne, wypełniające się wyłącznie w czasie sezonu zimowego, w których nikt z lokalnych mieszkańców nie jest w stanie rezydować na stałe. To wydmuszki późnego kapitalizmu, miejsce lokowania transnarodowego kapitału – ceny nieruchomości są tam tak wysokie, że domki czy apartamenty są osiągalne wyłącznie dla światowego 1 proc. Crans-Montana ma tę przewagę nad podobnymi miejscowościami, że z racji doskonałych warunków przyciąga raczej turystów, dla których sport i jazda na nartach są ważniejsze od imprez i wydawania pieniędzy na luksusowe produkty. Nie zmienia to jednak faktu, że szwajcarskie, a częściowo i austriackie zimowe kurorty w ciągu ostatnich kilkunastu lat zmieniły się nie do poznania.

Aby utrzymać zainteresowanie bogatych przyjezdnych, zwłaszcza młodych, muszą nieustannie poszerzać swoją ofertę rozrywkową. Dlatego jak grzyby po deszczu powstają tam miejsca takie jak La Constellation. Inicjatywy lokalnych władz nie kończą się zresztą na samych klubach. Coraz więcej jest imprez pod gołym niebem, a nawet festiwali muzycznych trwających niemal całą dobę. O konsekwencjach skupiania wielkiej liczby turystów w takim miejscu Europa zresztą już raz się przekonała. Zimą 2020 r. ekskluzywny Gstaad, który od lat organizuje wielki zimowy festiwal muzyczny dla narciarzy (występowała na nim m.in. Rihanna), stał się pierwszym europejskim epicentrum koronawirusa. Późniejsze badania epidemiologiczne wskazały, że to właśnie stamtąd turyści rozwieźli tajemniczy chiński wirus po całym kontynencie.

Czytaj także: Koniec nart przez zmiany klimatu? Naukowcy wiedzą, gdzie i kiedy zabraknie śniegu

Tym razem tragedia wydarzyła się podczas zabawy sylwestrowej, pojawia się więc pytanie, czy tego typu atrakcje oraz przepełnione bary i kluby nocne powinny być kluczowym elementem krajobrazu alpejskich miasteczek. Trend wydaje się nie do odwrócenia, również z powodu zmian klimatycznych. Lodowce topnieją, naturalnego śniegu jest coraz mniej, siłą rzeczy osób wyjeżdżających w Alpy dla samego szusowania po białym puchu będzie coraz mniej. Także dlatego, że już teraz austriacko-szwajcarska gospodarka turystyczna skoncentrowana jest na kliencie luksusowym, który niekoniecznie chce cały dzień męczyć się na stoku. Przyczyn tragedii w barze La Consellation jeszcze nie ustalono, co nie zmienia faktu, że stała się ona również symbolem innej tragedii – głębokiej transformacji jednego z najpiękniejszych i najmniej skażonych współczesnością obszarów w Europie. Transformacji, której za pozytywną uznać nie można.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kultura

13 najlepszych polskich książek roku według „Polityki”. Fikcja pozwala widzieć ostrzej

Autorskie podsumowanie 2025 r. w polskiej literaturze.

Justyna Sobolewska
16.12.2025
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną