Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. Globalne „Trump Show” kręci się tylko wokół głównego bohatera

Pierwsze posiedzenie Rady Pokoju. „Trump Show” kręci się tylko wokół głównego bohatera

Powołanie Rady Pokoju podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Na zdjęciu od lewej Viktor Orbán, Donald Trump oraz prezydent Indonezji Prabowo Subianto, 22 stycznia 2026 r. Powołanie Rady Pokoju podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Na zdjęciu od lewej Viktor Orbán, Donald Trump oraz prezydent Indonezji Prabowo Subianto, 22 stycznia 2026 r. Harun Ozalp / Anadolu / Forum
Miała być alternatywą dla ONZ i „najlepszą organizacją w historii świata”. Na razie Rada Pokoju będzie jedynie zjazdem dyplomatów i polityków średniego szczebla, którzy posłużą za tło dla amerykańskiego prezydenta.

Zapowiedzi były szumne – a w ślad za nimi pojawiły się niemałe i wcale nie bezzasadne lęki. Kiedy tuż przed Światowym Forum Ekonomicznym w Davos Donald Trump ogłaszał powołanie Rady Pokoju, nowego wehikułu międzypaństwowego mającego nadzorować powojenną rekonstrukcję Strefy Gazy, świat zareagował mieszanką szoku, strachu i śmiechu. Już na pierwszy rzut oka było bowiem widać, że amerykański prezydent wcale nie nawrócił się na multilateralizm, tylko chce go skomercjalizować. Przedstawione warunki członkostwa w Radzie oraz zasady jej działania od razu pokazały jego intencje. Miliard dolarów za stałe miejsce, uczestnictwo jedynie na zaproszenie, podejmowanie decyzji zwykłą większością głosów, a przede wszystkim – sam fakt, że Trump będzie przewodniczącym rady „nieustannie”, czyli także po zakończeniu przez siebie urzędowania w Białym Domu. Oraz możliwość wyrzucenia dowolnego kraju członkowskiego z rady.

Początkowo do projektu Trumpa zapisały się głównie państwa, którym z demokracją, a zwłaszcza z demokracją liberalną, nie jest po drodze. Węgry, Kazachstan, Wietnam, Białoruś – przywódcy tych państw byli gotowi wziąć udział w przedsięwzięciu natychmiast, Viktor Orbán wystąpił zresztą obok Trumpa na prezentacji idei Rady w Davos. Szybko z kolei zakwestionowali ją przedstawiciele krajów, które są znacznie bardziej przywiązane do idei porządku międzynarodowego opartego na ogólnych, powszechnych i transparentnych zasadach.

Reklama