Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Izrael wprowadza karę śmierci dla palestyńskich terrorystów. Dlaczego ta ustawa tak szokuje?

Itamar Ben-Gwir w Knesecie, 30 marca 2026 r. Itamar Ben-Gwir w Knesecie, 30 marca 2026 r. Itay Cohen / Associated Press / East News
Kneset uchwalił ustawę o karze śmierci, wymierzoną de facto wyłącznie w Palestyńczyków. Świat to potępia, palestyńskie formacje zbrojne wzywają do odwetu. Dlaczego to prawo wywołuje tak skrajne reakcje?

Przytoczmy kilka reakcji. Ministrowie spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii we wspólnym oświadczeniu dzień przed głosowaniem w Knesecie stwierdzili, że projekt podważa „zasady demokratyczne”. Amnesty International nazywa ustawę „publicznym przejawem okrucieństwa, dyskryminacji i absolutnej pogardy dla praw człowieka”. Palestyńskie Centrum Praw Człowieka potępia ją dlatego, że „utrwala długotrwałą politykę Izraela polegającą na pozasądowych egzekucjach pod przykrywką prawa”. W podobnym tonie wypowiada się palestyński resort spraw wewnętrznych.

Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (UNHCR) w Palestynie wezwało Izrael do natychmiastowego uchylenia prawa, podkreślając, że ONZ sprzeciwia się karze śmierci w każdych okolicznościach. „Ustawa łamie zakaz segregacji rasowej i apartheidu, ponieważ ogranicza się wyłącznie do Palestyńczyków z okupowanego Zachodniego Brzegu i Izraela, skazywanych często w niesprawiedliwych procesach”.

Stowarzyszenie na rzecz Praw Obywatelskich w Izraelu złożyło pierwszy wniosek przeciw ustawie, argumentując, że „tworzy odwrotną zależność między surowością kary śmierci a łatwością jej zastosowania”.

Hamas i Islamski Dżihad wezwały Palestyńczyków do ataków odwetowych.

Kara śmierci dla Palestyńczyków

Dlaczego ustawa wywołuje takie poruszenie? Przypomnijmy: kara śmierci w izraelskim systemie prawnym istnieje w zasadzie od zarania, była przewidywana m.in. za morderstwo (żadnej takiej nie wykonano). W 1954 r. z kodeksu karnego wykreślono tę możliwość; kara śmierci odtąd była wymierzana wyłącznie za zbrodnie przeciwko ludzkości i zdradę stanu. Taki wyrok zapadł dwukrotnie: w 1962 r. wobec jednego z architektów Holokaustu Adolfa Eichmanna (został powieszony) i w 1988 wobec strażnika obozu w Sobiborze Johna Demjaniuka (Sąd Najwyższy ten wyrok uchylił). W 1948 r., niedługo po powstaniu Izraela, za zdradę został skazany na śmierć oficer Meir Toubianski, później zrehabilitowany. Od lat 90. prokuratorzy przestali wnioskować o ten rodzaj kary przed sądami.

Co się zatem teraz zmienia? Bardzo dużo. Ustawa wymaga wykonania kary śmierci przez powieszenie w ciągu 90 dni od wydania wyroku przez sąd wojskowy, bez prawa do ułaskawienia. „Sąd wojskowy” jawnie wskazuje, o kogo tak naprawdę chodzi – podlegają mu Palestyńczycy na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy, natomiast nie dotyczą mieszkających tu ok. 520 tys. żydowskich osadników, sądzonych przez izraelskie sądy powszechne.

Ustawa odnosi się do osób, które dokonują śmiertelnych zamachów terrorystycznych „z zamiarem zaprzeczenia istnieniu państwa Izrael”. To kolejne wyraźne wskazanie na Palestyńczyków. Prawo dopuszcza też możliwość orzeczenia w zamian kary dożywocia, jeśli są ku temu „szczególne powody lub okoliczności”. Sąd będzie mógł orzec karę śmierci nawet wtedy, gdy prokuratura o nią nie wnosi. Do jej orzeczenia nie będzie wymagana jednomyślność.

Izraelscy politycy od czterech lat usiłowali wprowadzić „karę śmierci dla terrorystów”. W 2022 r. ustawa przepadła we wstępnym czytaniu, wróciła w marcu 2023 za sprawą projektu Ocma Jehudit, skrajnie nacjonalistycznej partii Itamara Ben-Gwira, ministra bezpieczeństwa narodowego w rządzie Beniamina Netanjahu. W listopadzie 2025 przeszła przez komisję parlamentarną i w końcu dotarła do Knesetu. Została przegłosowana 62 głosami, w tym członków opozycji. 48 parlamentarzystów było przeciw, jeden się wstrzymał.

Co z żydowskim terroryzmem?

„Państwo Izrael zmienia zasady gry: kto morduje Żydów, nie będzie oddychał i korzystał z warunków więziennych. To dzień sprawiedliwości dla ofiar i odstraszania dla naszych wrogów” – nie krył radości Ben-Gwir. On i członkowie jego partii od miesięcy wpinali z dumą w klapy symboliczne żółte stryczki, nawiązujące m.in. do wstążek noszonych w geście solidarności z Izraelczykami porwanymi przez Hamas 7 października 2023 r. Ben-Gwir, a także drugi skrajny minister w rządzie Netanjahu Becalel Smotricz sądzą, że priorytetem powinna być likwidacja Hamasu, a nie odzyskanie zakładników. Obaj mieszkają na nielegalnych osiedlach na Zachodnim Brzegu. Ich bazą wyborczą są właśnie osadnicy.

Ben-Gwir triumfuje, ale sprawa ma szersze tło. Ostatnio nie ma w zasadzie dnia, żeby osadnicy nie dopuścili się jakiejś formy przemocy wobec Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu. Od początku wojny z ich rąk zginęło już sześć osób, na porządku dziennym są podpalenia domów, samochodów, pól. Niedawno falę zamachów odwetowych wywołał wypadek, w którym palestyński kierowca śmiertelnie potrącił 18-latka.

Problem zauważa nawet szef sztabu izraelskiej armii gen. Ejal Zamir, który ostro potępił przemoc osadników wobec cywilów i izraelskich żołnierzy, uznając te ataki za „moralnie i etycznie nie do przyjęcia”. Parę godzin wcześniej osadnicy uderzyli w palestyńską wioskę Mukhmas. Nagrania z kamer uchwyciły napastników podkładających ogień przy kurniku.

„To niedopuszczalne, że podczas wojny toczonej na wielu frontach IDF musi mierzyć się także z mniejszością we własnym społeczeństwie”, stwierdził Zamir. Wezwał władze do „przeciwstawienia się temu zjawisku i wykorzenienia go, nim będzie za późno”.

Generała poparł m.in. Naftali Bennett, główny rywal Netanjahu w nadchodzących wyborach. Jak mówił „nie stworzyliśmy państwa żydowskiego po to, żeby działały w nim brutalne gangi”. Meraw Cohen, była minister równości społecznej i centrowa parlamentarzystka, mówi o „żydowskim terroryzmie”. „Zabija się owce, pali sady, ludzie są wypędzani z domów i atakowani tylko dlatego, że są Arabami”, stwierdziła.

Izraelczycy nie wierzą

Większość Izraelczyków od lat popiera karę śmierci dla terrorystów. Po 7 października te poglądy tylko się utrwaliły. – A co innego mielibyśmy robić z terrorystami? – zapytał mnie kilka tygodni temu znajomy, zwolennik partii centrowych, przeciwnik Netanjahu. Przyznał, że na jego przekonania wpłynęło także to, że wśród porwanych 7 października był jego przyjaciel (uwolniony w ramach porozumienia z Hamasem z października 2025).

W 2017 r. sondaż Izraelskiego Instytutu Demokracji wskazywał, że aż 70 proc. żydowskich Izraelczyków popiera karę śmierci za zabójstwo izraelskich cywilów z pobudek nacjonalistycznych (66 proc. popierało ją w przypadku zabójstwa żołnierzy). Sondaże z września 2023 i marca 2024 dały podobne rezultaty. Natomiast w badaniu z listopada 2025 aż 81 proc. respondentów opowiadało się za karą śmierci dla terrorystów (tu konkretnie pytano o skazanych z jednostki Nukhba, zaangażowanej w ataki 7 października). Przy czym połowa Izraelczyków nie wierzy w moc odstraszającą takiej kary.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Świat

Wet za wet. Wojna z Iranem zaczyna być droga. Ajatollahowie wcale jej nie przegrywają

Amerykanie szykują się do lądowej inwazji w pobliżu cieśniny Ormuz, Izraelczycy – w Libanie, Iran strzela na 4 tys. km, a wojna trwa już prawie miesiąc.

Łukasz Wójcik
24.03.2026
Reklama