Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1519. dzień wojny. Kraj bez floty kontra morska potęga. Ukraina wygrywa to starcie. Dlaczego?

Duży okręt desantowy BDK-67 „Jamal”, projekt 775, baza Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu, Krym, lipiec 2014 r. Duży okręt desantowy BDK-67 „Jamal”, projekt 775, baza Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu, Krym, lipiec 2014 r. Andrei Britschewski / AKG Images / Forum
Od krążownika „Moskwa” po najnowsze jednostki desantowe – ukraińska armia systematycznie niszczy rosyjską flotę. Czy Rosja trwale utraciła panowanie na Morzu Czarnym?

Sytuacja na froncie oraz w rosyjskiej gospodarce wojennej pozostaje skomplikowana. Rosyjska ropa naftowa pochodząca ze złóż uralskich, która jeszcze na początku 2026 r. była sprzedawana po 44,6 dol. za baryłkę, kosztuje obecnie ponad 100 dol. Każde dodatkowe 10 dol. za baryłkę dodaje ok. 1,6 mld dol. miesięcznie do dochodów rosyjskiego budżetu federalnego, co przy założeniu ceny bazowej na poziomie 59 dol. sprawia, że rachunek ekonomiczny zdecydowanie sprzyja Moskwie. Przegląd dochodów Kremla został po cichu odłożony na półkę, a o cięciach wydatków już się nie wspomina. Sytuację tę Rosja zawdzięcza m.in. napadowi USA i Izraela na Iran, choć ukraińskie ataki dronów i zakłócenia w rurociągu Przyjaźń zmusiły agresora do obniżenia produkcji o 300–400 tys. baryłek dziennie w kwietniu 2026 r. Utrudnienia w transporcie i składowaniu surowca w zachodnich portach zmniejszają wolumen sprzedaży, co mimo wszystko uderza w dochody przeznaczane na finansowanie inwazji.

Na Krymie Rosjanie wprowadzili zakaz przejazdu pojazdów o napędzie elektrycznym i hybrydowym przez Most Krymski, utrzymując jednocześnie obowiązkowe kontrole wszystkich bagaży. Widać wyraźnie, że okupanci obawiają się zablokowania tej kluczowej arterii. Tymczasem w głębi Rosji rafineria w Tuapse nadal płonie, a ukraińskie drony zaatakowały obiekty w Syzraniu, położonym ok. 900 km od granicy. Jeden z dronów uderzył w blok mieszkalny, co nie było zamierzeniem Ukrainy, głównym celem była tamtejsza rafineria, która również została trafiona.

W nocy z 21 na 22 kwietnia Rosja przeprowadziła zmasowany atak powietrzny na Ukrainę, wykorzystując 215 dronów typu Gerań, Gerbera i Italmas. Ukraińska obrona powietrzna zneutralizowała 189 z nich, jednak trafienia odnotowano w 13 lokalizacjach, m.in. w porcie w Odessie i infrastrukturze kolejowej w Zaporożu. Na lądzie trwają walki o wieś Weterynarne na północ od Charkowa, gdzie działały jednostki 47. Częstochowskiej Dywizji Pancernej Gwardii. Podobne próby infiltracji miały miejsce pod Railhorodokiem i Konstantynówką, jednak bez istotnych zmian linii frontu.

Rosyjska marynarka wojenna się kompromituje

Kolejne dwa rosyjskie okręty wojenne trafione i wyłączone z działania w Sewastopolu to następny bolesny cios dla rosyjskiej Marynarki Wojennej, która de facto przegrywa wojnę z krajem niemal całkowicie pozbawionym własnej floty. Najnowszy pogrom jednostek desantowych miał miejsce w nocy z 18 na 19 kwietnia 2026 r. Ofiarą ataku padł starszy „Nikołaj Filczenkow” typu 1171 Tapir oraz nieco nowszy „Jamał” typu 775. Obie jednostki zostały precyzyjnie trafione przez bezzałogowe aparaty latające należące do specjalnej jednostki „Duchów” ukraińskiego wywiadu wojskowego HUR. Choć dokładna skala uszkodzeń nie jest publicznie znana, dostępne informacje potwierdzają, że oba okręty zostały wyłączone z użycia. W tym samym uderzeniu ucierpiał także „Azow” typu 775, który stał w Sewastopolu naprawiany po wcześniejszym ataku pociskami Storm Shadow z marca 2024 r. Obecnie wszystkie trzy jednostki unieruchomione w porcie zapewne nigdzie już nie popłyną, czekając jedynie na kolejne uderzenia.

Historia niszczenia rosyjskich zdolności desantowych na Morzu Czarnym to pasmo upokorzeń dla dowództwa w Moskwie. Zaczęło się w marcu 2022 r. w Berdiańsku, gdzie zniszczono okręt „Saratow” typu 1171. Był to sukces bez precedensu – prawdopodobnie pierwszy przypadek w historii, gdy okręt wojenny wroga zniszczono rakietą balistyczną, w tym przypadku Toczka-U. Sukces ten był możliwy dzięki kompromitującemu zaniedbaniu Rosjan, którzy nie wyłączyli dostępu do kamer przemysłowych w zajętym porcie, co pozwoliło Ukraińcom na precyzyjne określenie współrzędnych celu. W tym samym ataku uszkodzono jednostki „Cezar Kunikow” oraz „Nowoczerkask”, które – choć wówczas je naprawiono – nie uniknęły swego przeznaczenia. „Nowoczerkask” został rozerwany eksplozjami w Teodozji w grudniu 2023 r. po trafieniu brytyjskimi pociskami Storm Shadow, a „Cezar Kunikow” spoczął na dnie w lutym 2024 r., zatopiony przez rój dronów morskich Magura V5 u wybrzeży Ałupki. Było to z kolei pierwsze w historii zatopienie okrętu przez zdalnie sterowane morskie bezzałogowce.

Obecny stan posiadania rosyjskich sił desantowych na tym akwenie jest tragiczny. Z 13 jednostek zgromadzonych przed wojną – trzech typu 1171 oraz dziesięciu typu 775 – sprawnych pozostało zaledwie pięć. Cztery okręty uległy całkowitemu zniszczeniu, a kolejne cztery są tak poważnie uszkodzone, że ich naprawa, biorąc pod uwagę wiek konstrukcji pochodzących z lat 80., jest ekonomicznie i technicznie nieopłacalna. Wśród nich znajduje się „Mińsk”, skreślony już ze stanu floty, oraz „Oleniegorskij Gorniak”, który po ataku drona morskiego pod Noworosyjskiem doznał tak dużego przechyłu, że musiał być holowany. Co więcej, „Konstantin Olszański” – dawny ukraiński okręt przejęty przez Rosję w 2014 r. – został trafiony pociskiem Neptun w marcu 2024 r., gdy przygotowywano go do powrotu do służby. W efekcie rosyjska Marynarka Wojenna została praktycznie pozbawiona możliwości wysadzania desantów morskich, mając we wszystkich flotach łącznie o dwie jednostki desantowe mniej, niż posiadała ich na samym Morzu Czarnym w dniu rozpoczęcia inwazji.

Upadek potęgi nawodnej nie ogranicza się tylko do okrętów desantowych. Najbardziej spektakularną stratą pozostaje krążownik rakietowy „Moskwa”, zatopiony w kwietniu 2022 r. przez ukraińskie pociski przeciwokrętowe R-360 Neptun. Poważne straty odnotowano również wśród fregat projektu 11356R. „Admirał Makarow” został dotkliwie trafiony już w 2022 r., a w nocy z 5 na 6 kwietnia 2026 r. ponownie oberwał dronami w Noworosyjsku. Podobny los spotkał „Admirała Essena”, który po połączonym ataku dronów morskich i powietrznych prawdopodobnie nie wróci już do służby. Rosjanom na Morzu Czarnym została de facto jedna sprawna fregata – „Admirał Grigorowicz”, gdyż dwie stare jednostki typu 1135 praktycznie nie opuszczają portu. Choć agresor wciąż dysponuje okrętami podwodnymi i kilkoma korwetami, to i tutaj nie obeszło się bez strat, jak w przypadku „Rostowa nad Donem” zniszczonego w suchym doku czy korwety „Askold”, którą wyeliminowano pociskami Storm Shadow jeszcze na etapie prac wykończeniowych w stoczni w Kerczu.

Flota Czarnomorska – potęga na papierze

Rosyjska Flota Czarnomorska, na papierze potężna i budząca respekt, została niemal unicestwiona środkami napadu powietrznego i morskiego, którymi operuje państwo bez floty. Rosjanie nie są w stanie obronić nawet własnych baz, ponieważ większość skutecznych uderzeń miała miejsce właśnie w portach. Wynika to ze słabej organizacji obrony przeciwlotniczej, niskiego poziomu wyszkolenia załóg oraz złego stanu technicznego uzbrojenia. Z czterech głównych zadań floty – desantów, blokady morskiej, transportu i odpalania rakiet – rosyjskie okręty są w stanie realizować jedynie to ostatnie, i to z wyraźnie uszczuplonymi możliwościami. To absolutna kompromitacja, która rzuca cień na realną wartość rosyjskiej potęgi morskiej w starciu z nowoczesnymi technologiami bezzałogowymi.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Polak sprzedaje broń Ukrainie. „To nie były łatwe pieniądze. Trochę rozdałem za darmo”

Pomyślałem: „Przyszła wojna, przyszły standardy”. Ale było to dosyć naiwne myślenie – mówi Piotr Sapieżyński, prezes firmy Alfa sprzedającej broń Ukrainie.

Juliusz Ćwieluch, Paweł Reszka
09.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną