Recenzja płyty: The Beatles, „Abbey Road – Deluxe 50th Anniversary Edition”
Już pierwsze dźwięki otwierającego całość „Come Together” wbijają w fotel, szczególnie, jeśli słucha się tego na dobrym sprzęcie.
Już pierwsze dźwięki otwierającego całość „Come Together” wbijają w fotel, szczególnie, jeśli słucha się tego na dobrym sprzęcie.
Rzadki przypadek, gdy wiodąca postać z cenionej grupy zaczyna solową karierę, przy której dokonania zespołu z miejsca bledną.
Album z pieśniami Chopina, dedykowany pamięci znakomitego teoretyka muzyki Mieczysława Tomaszewskiego, to interesująca propozycja nie tylko dla fanów polskiej liryki wokalnej.
Doskonała próbka testowa dla początkujących i duża porcja stylowego grania i śpiewania dla zaawansowanych.
Blind Boys of Alabama to klasa sama w sobie.
Wolny, wiadomo, że jest również bardzo otwarty na inspiracje.
Teksty, gęste od znaczeń i na równi z muzyką budujące klimat.
Muzyka Trupy Trupa przypiera do muru.
Zapał i energia, z jaką The Dead Daisies prezentują swoje wersje 10 wielkich rockowych dzieł, każą przynajmniej docenić ambicję artystów.
Sławne nazwisko może być przepustką do świata ludzi rozpoznawalnych, ale także obciążeniem wynikającym z wygórowanych oczekiwań.
Ciekawa propozycja, może trudniejsza niż inne płyty tych artystów, ale będąca w stanie odrobinę przybliżyć twórczość Pendereckiego osobom, które raczej jej nie znają.
Słyszymy tu herosa jazzu, który ewidentnie próbuje odnaleźć swój głos w erze popu i elektro-funku.
Wszystkie utwory po remasteringu brzmią porywająco i przebojowo, bez względu na rok premiery.
Era przepakowywania klasycznych lub mniej klasycznych płyt różnych wykonawców nadal trwa.
Patricię Ann Cole pewnie mało kto pamięta.
Tytuł czwartej płyty Bon Iver może kojarzyć się ze wsobnością amerykańskiego muzyka – prywatnie Justina Vernona – który mimo sławy i stylistycznej ewolucji zachował wizerunek samotnego songwritera.
Są gitary, walą bębny, tatuaże u członków zespołu wciąż na miejscu...
Chuck Mead przez lata szefował doskonałemu zespołowo BR5-49, konsekwentnie łączącemu country z rockiem.
Nie ma tu presji na opowiadanie czegokolwiek konkretnego, chodzi raczej o to, żeby wydać nową płytę latem, jak co roku.
Afryka, którą tu słyszymy, brzmi dość pocztówkowo i nudno.