Recenzja wystawy: „Lekcja fruwania”
Pracom Krauzego trudno odmówić indywidualizmu i pewnej poetyki.
Pracom Krauzego trudno odmówić indywidualizmu i pewnej poetyki.
Trzy ciekawe artystyczne próby brania się z losem za bary w niepewnych czasach.
Jeśli ktoś lubi i ceni tzw. polską szkołę plakatu, poczuje się na tej wystawie jak ryba w wodzie.
Wnioski płynące z całej ekspozycji są raczej cierpkie, a galerię opuszcza się w nomen omen grobowym nastroju.
Wystawie towarzyszy bardzo bogaty program działań: wykłady, dyskusje, projekcje filmowe, oprowadzania, ale też – to ciekawostka – możliwość bezpłatnego i anonimowego poddania się testom na HIV.
To dopiero czwarta wystawa w tej nowej, ciekawej przestrzeni galeryjnej Wrocławia i trzeba przyznać, że początki są bardzo obiecujące.
Przeszłe czasy w krzywym zwierciadle? Czy aby na pewno?
Gdyby na jednym końcu ekspozycyjnego kontinuum umieścić efekciarską wystawę reprodukcji dzieł Leonarda da Vinci, jaką zafundowało widzom Muzeum Narodowe w Warszawie, to na drugim jego krańcu wypada ulokować ekspozycję wilanowską.
Gdyby żył, okrzyknięto by go dziś pewnie czołowym celebrytą.
Autorskie podsumowanie 2019 roku na rynku sztuki.
Łatwo to przegapić, bo najlepsze tegoroczne dyplomy stołecznej ASP zagoszczą w publicznej przestrzeni jak zwykle bardzo krótko.
Była już wystawa Leonarda da Vinci bez Leonarda i tę osobliwą tradycję konsekwentnie kontynuuje dyrektor Jerzy Miziołek, fundując nam tym razem Rafaela bez Rafaela.
Człowiek-legenda. Pierwszą wystawę miał w 1929 r., a jeszcze na przełomie XX i XXI w. zachowywał zawodową aktywność. Nieustannie poszukiwał i próbował.
Susid jest malarzem arcypolskim, niekiedy melancholijnie zdystansowanym, niekiedy ożywionym tym, co maluje i o czym pisze.
To wystawa efektowna, ale też dająca wiele pretekstów do refleksji.
Robert Rumas, artysta sztuk wizualnych i scenograf, stworzył wraz z zespołem wystawę monumentalną.
Bogaty w rocznicowe obchody rok dobiega końca, a mocny akcent na jego zakończenie postawiła architektura cyklem pięciu równoległych ekspozycji w różnych miastach, poświęconych różnym okresom i zagadnieniom mijającego stulecia.
W czasach realnego socjalizmu za pomysł tej wystawy jej kurator Bogusław Deptuła zostałby zapewne skazany na wymazanie z życia artystycznego, z paragrafu „formalizm”.
Dwie stylistycznie różne ekspozycje zanurzone w historii.
Walorem największym tych opowieści jest ich autentyzm, naturalność przekazu.