Kultura

Holland i Szumowska powalczą o Złotego Lwa. Ich filmy polskiej władzy będą wadzić

Agnieszka Holland i Małgorzata Szumowska, zdjęcie z 2019 r. Agnieszka Holland i Małgorzata Szumowska, zdjęcie z 2019 r. Artur Zawadzki / Forum
Nie pamiętam, kiedy i czy w ogóle w przeszłości nasz kraj miał aż dwa tytuły w głównym konkursie w Wenecji. To wielki sukces Agnieszki Holland oraz Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta, którzy podejmują gorące tematy, niekoniecznie mile widziane przez polską władzę.

Kręcona w autentycznych plenerach bez dotacji PISF „Zielona granica” Agnieszki Holland to oparta na faktach sfabularyzowana historia o tym, co się dzieje na granicy z Białorusią. Opowieść o odwadze, strachu i bohaterstwie z trzech perspektyw – uchodźców, polskich aktywistów i strażników granicznych.

Agnieszka Holland o granicy

„Wydarzenia na naszej granicy mnie, mającej rozległe doświadczenia historyczne, a także jako twórczyni zajmującej się najczarniejszymi wydarzeniami w historii: Holokaustem i Hołodomorem, wydały się bardzo mocnym sygnałem – tłumaczyła reżyserka powody zrealizowania tego filmu na zaimprowizowanej konferencji prasowej zaraz po ogłoszeniu programu weneckiego festiwalu. – Interesowała mnie łatwość, z jaką dobrzy ludzie mogą robić bardzo niedobre rzeczy, ale też jak niektórzy w sytuacjach granicznych wykazują się dobrocią i poczuciem sprawiedliwości. Jak to się dzieje, że ktoś robi rzeczy sprzeczne z jego interesem, a nawet takie, które mogą go kosztować życie? Znamy ten fenomen z historii i dla mnie odbicie tego fenomenu znalazło się w postawie ludzi, którzy od półtora roku pomagają na granicy. Te ludzkie wybory, także tych, którzy na tej granicy wypełniają rozkazy, wydały mi się najciekawsze. Jeśli nie opowiemy tego, co się dzieje teraz, to już wkrótce nie będziemy mogli niczego opowiedzieć. Problem uchodźczy jest jednym z najważniejszych problemów współczesności, z którym nikt jak na razie nie potrafi sobie poradzić. A będzie on narastał”.

„Zielona granica”, do której scenariusz napisała reżyserka oraz Gabriela Łazarkiewicz-Sieczko i Maciej Pisuk, nie została zgłoszona do Gdyni, trafi za to od razu do kin 22 września. W rolach głównych obok aktorów zagranicznych, m.in. Jalala Altawilego, Behi Djanati Atai, zobaczymy Maję Ostaszewską, Tomasza Włosoka, Piotra Stramowskiego, Jaśminę Polak, Martę Stalmierską i Agatę Kuleszę.

Czytaj też: Polsko-białoruska granica bezprawia

Szumowska i Englert o transpłciowości

Również „Kobieta z…” Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta (pierwotnie noszący tytuł „Lubię wracać”) nie została uwzględniona w programie festiwalu w Gdyni. Film podejmuje skomplikowaną problematykę wywołującą u nas ogromne spory moralno-ideologiczne. Chodzi o tożsamość i postrzeganie osób transpłciowych – niezależnie od okoliczności prawie zawsze negatywne. W jednym z wywiadów udzielonych w trakcie realizacji filmu (PISF odroczył jego dofinansowanie) Szumowska ujawniła, że myślała o tej historii od 20 lat. To właśnie wtedy Englert został poproszony o nakręcenie jednej z pierwszych operacji korekty płci w Polsce. „Wiedza ludzi na ten temat jest bardzo ograniczona – stare stereotypy wciąż żyją i mają się dobrze. To trudny film i bardzo wrażliwy temat, ale dlatego jest to tak ważne” – skomentowała Szumowska.

Akcja rozgrywa się na przestrzeni 45 lat w małym polskim miasteczku (zdjęcia były kręcone m.in. w Kłodzku, Wambierzycach i Bystrzycy Kłodzkiej). Bohaterem jest Adam, przykładny mąż i ojciec przeżywający wewnętrzny dramat – czuje, że ciało jest jego więzieniem. To melodramat opowiadający o rodzinie i relacjach międzyludzkich, o czyimś prawdziwym ja, ukrywanym przez tyle lat – zapowiada „Variety”.

Szumowska i Englert: Nie lubią cię w ojczyźnie, znaczy, że jesteś dobry

Wenecja i polonica

Szumowska i Englert przyglądają się również zmianom zachodzącym w naszym kraju. „Mówimy o tym, jak pamiętamy Polskę w latach 70., 80., 90. i jak widzimy ją dzisiaj. Przemiana Polski – i tej osoby – wydała nam się bardzo interesującą koncepcją” – wyjaśnia Szumowska, dodając, że zmianom ustrojowym nie towarzyszyła zmiana mentalnościowa i sytuacja osób transpłciowych nie uległa przez to znacznej poprawie. Zdaniem Englerta wiedza i tolerancja to wciąż bardzo rzadkie zjawiska, więc walka o nie stała się również ich sprawą.

W ramach przygotowań autorzy filmu odbyli dziesiątki rozmów z osobami transpłciowymi i ich rodzinami. Realizowali go ze wsparciem społeczności transpłciowej. Ich zdaniem ma to być także pierwsza polska fabuła powstała z pełnym zachowaniem wszystkich zasad różnorodności i inkluzywności. W obsadzie Małgorzata Hajewska-Krzysztofik i Joanna Kulig. Film wyprodukowała założona niedawno firma No-Mad Films, której prezeską jest Klaudia Śmieja-Rostworowska (producentka m.in. „High Life” Claire Denis, „Obywatela Jonesa” Agnieszki Holland oraz „Innych ludzi” Aleksandry Terpińskiej). Przy udziale Katarzyny Jordan-Kulczyk, Gregory Jankilevitscha, Bogny Szewczyk-Skupień, Małgorzaty Szumowskiej, Michała Englerta oraz koproducentów: Jonasa Kellaghera i Kristiny Borjeson.

Co ciekawe, w ogłoszonym właśnie programie weneckiego festiwalu są jeszcze dwa inne polonica: głośny „Pałac” Romana Polańskiego (polsko-francuska koprodukcja, także niezgłoszona do Gdyni) i w sekcji Horyzonty „Gospodarstwo domowe dla początkujących” Gorana Stolevskiego (północnomacedońsko-polsko-chorwacko-serbsko-kosowska koprodukcja).

Festiwal potrwa od 30 sierpnia do 9 września.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Czy istnieją miasta idealne? Nowa Huta warunki spełnia. Warto przyjrzeć się jej bliżej

75-lecie Nowej Huty to okazja do rachunku sumienia dla urbanistów, decydentów i deweloperów. A dla nas – do refleksji, gdzie naprawdę chcielibyśmy mieszkać.

Marcin Skrzypek
09.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną