Recenzja filmu: „I młodzi pozostaną”, reż. Peter Jackson
Mocno zapadają w pamięć obrazy codzienności frontowej.
Mocno zapadają w pamięć obrazy codzienności frontowej.
To jeden z najlepszych filmów w karierze polskiej reżyserki.
Vince Gilligan nie potrafi się rozstać z bohaterami, których losy opowiadał przez 62 odcinki w latach 2008–13 w genialnej produkcji „Breaking Bad”.
Bardzo krwawe kino, zdecydowanie nie dla wszystkich, ale ci, którzy pójdą, będą nim zachwyceni.
Film nie jest typową biografią kręconą w hołdzie wielkiemu artyście.
Jeśli istnieje jeszcze czysta poezja na ekranie, ten film jest tego dowodem.
Synonimy” (zwycięzca tegorocznego Berlinale) są niepoprawną politycznie, ostrą, czasami niemiłą w oglądaniu satyrą na świat niepozwalający ani być sobą, ani na realizację marzeń.
Ten film powstał wyłącznie z serca i miłości.
Formalnie dramat Ozona nawiązuje do oscarowego „Spotlight”.
Kasia Smutniak w „(Nie)znajomych” Tadeusza Śliwy wciela się w postać Ewy – tej samej, którą trzy lata temu zagrała we włoskiej wersji tego filmu „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” Paola Genovesego.
Szalony, dziki, nasycony anarchią i autoironią spektakl odreagowujący życiową paranoję z głupiejącą ojczyzną w tle.
Psychologiczny dramat o wyższości potrzeby poznania siebie samego nad potrzebą zgłębienia tajemnic wszechświata.
Film ujawnia, jak oparta na wyzysku i olbrzymich nierównościach społecznych rzeczywistość w istocie zamienia się w piekło.
Ani to pastisz kina rabunkowego, ani brutalny kryminał, a skoro coś pośrodku, to wychodzi nijako.
Banalna intryga generuje serię szalonych zdarzeń, mniej lub bardziej śmiesznych gagów podawanych przez reżysera w zawrotnym tempie.
Powrót po 27 latach do rodzinnego miasta na ostateczną rozprawę z klaunem.
Bardzo nierówny film kładący nacisk na relację między ojcem i próbującym go po wielu latach odnaleźć synem.
Akcja filmu dzieje się rok po wydarzeniach z finału serialu.
Choć najnowszy film Patryka Vegi jest bardziej stonowany od jego poprzednich thrillerów, to chyba miał też śmieszyć? Ostatecznie ani nie bawi, ani przed niczym nie ostrzega.
Antonina i Jan Żabińscy prowadzili przed wojną warszawskie zoo.