Recenzja filmu: „Piranie”, reż. Claudio Giovannesi
Za filmem najbardziej przemawiają żywe emocje młodych ludzi świetnie oddane przez nastoletnich aktorów.
Za filmem najbardziej przemawiają żywe emocje młodych ludzi świetnie oddane przez nastoletnich aktorów.
Film jest kalką estetyki „To” lub serialu „Stranger Things”, a wybrane przez del Toro opowieści są nierówne.
Masakra w domu Romana Polańskiego definitywnie zamknęła pewien rozdział nie tylko hollywoodzkiej, ale także amerykańskiej historii.
W filmie dominuje wątek komediowy wprowadzony przez Ashleigh (Elle Fanning), naiwną studentkę z Teksasu, która przyjeżdża do Nowego Jorku, by napisać artykuł o ambitnej produkcji filmowej.
Cała seria filmów „Toy Story” jest po prostu mądra. Kolejne odsłony podejmują temat człowieczeństwa i szczęścia.
Dokument przeplata opowieści kilku bijących na alarm dziennikarzy, ekspertów i byłych pracowników Cambridge Analytica, którzy, by ratować reputację, mówią o popełnionych przestępstwach.
Prześledzić można początki i rozwój kariery tego samorodnego talentu, prostego chłopaka z Modeny obdarzonego wyjątkowej jakości i siły głosem.
Dokument poświęcony Diego Maradonie przypomina uprawiany przez niego futbol – poetycki, bajeczny i dynamiczny, ale niepozbawiony przecież słabszych momentów.
Mistrz ponowoczesnej narracji powraca do tematu rozczarowania, śmierci i upiornej rzeczywistości, z której nie ma innej ucieczki, jak tylko poprzez jej zniszczenie.
Francuzi są mistrzami w powierzchownym krytykowaniu samych siebie.
Komediowe elementy są przyjemne.
Autor mierzył wysoko, chciał przedstawić zjawisko do tej pory nieopisane w kinie. Prawie mu się udało.
Filmowi nie pomaga harlequinowy pierwowzór, który posłużył za podstawę scenariusza.
Klątwa większego budżetu znowu zebrała swoje żniwo.
Horror o owładniętym przez demona aparacie fotograficznym, który robi nieostre zdjęcia, a następnie przyczynia się do śmierci kilku amerykańskich nastolatków.
Kto wie, czy dokument Manskiego nie byłby ciekawszy, gdyby reżyser zdobył się na większą szczerość w stosunku do samego siebie.
Film z Jennifer Aniston i Adamem Sandlerem to wakacyjna, zupełnie niezobowiązująca komedia, która może przypaść do gustu miłośnikom klasycznych kryminałów spod znaku Agathy Christie czy Arthura Conan Doyle’a.
Obok historii jednej kobiety równocześnie możemy śledzić historie innych hiszpańskich rodzin i ich traumatycznego doświadczenia wojny domowej.
Są w tym filmie brawurowe akcje wysadzania linii wysokiego napięcia oraz sceny policyjnych pościgów z pomocą dronów i helikopterów.
Doprawdy trudno pojąć, dlaczego twórcy dramatu szpiegowskiego „Tajemnice Joan” nie trzymają się wiernie faktów, które same w sobie stanowią fantastyczny materiał na mocny film o zdradzie i okolicznościach przekazania Sowietom tajnych materiałów zawierających plany zbudowania broni atomowej.