Recenzja książki: Marcin Wicha, „Nic drobniej nie będzie”
To szczęśliwa okoliczność, że Marcin Wicha zaczął pisać felietony (i teraz również pisze je dla POLITYKI), bo robi to tak, jak nikt inny.
To szczęśliwa okoliczność, że Marcin Wicha zaczął pisać felietony (i teraz również pisze je dla POLITYKI), bo robi to tak, jak nikt inny.
Powieść o pamięci, pułapkach nostalgii, zmyśleniach, nieco proustowska, ale bardzo poruszająca.
Opowieść z lekkością i humorem meandruje pomiędzy rozmaitymi historiami, a wyzwalając śmiech, pozwala czasem domknąć wątek, który nie ma końca.
Wpływ polityki chińskiej na świat, w tym Polskę i Europę Środkową, może mieć charakter gospodarczego i de facto politycznego podboju.
„Miasto w chmurach” jest opowieścią o tym, co może się stać, gdy uda nam się ocalić choć jedną książkę więcej.
Skuteczność ukraińskiego oporu przeciwko rosyjskiej agresji zaskoczyła nawet najbardziej wytrawnych ekspertów.
Po znakomitej „Trylogii kopenhaskiej” i „Ulicach dzieciństwa” dostajemy zbiór opowiadań Tove Ditlevsen, duńskiej pisarki, którą świat dopiero odkrywa, chociaż ona sama nie żyje od 1976 r.
Eksperymenty autorki z formą nie są dziełem przypadku, sama jest swoim pierwszym krytykiem. „Manifest” ma być „inspirujący” i jest.
Powieść Wasyla Barki o Hołodomorze jest wstrząsająca, ale warto przez nią przejść i docenić, jak literatura może udźwignąć obrazy głodu.
Jak zwykle u Kinga pod atrakcyjną fabułą kryje się drugie dno.
Autorka pisze z dużym wdziękiem, wyrozumiałością dla swoich bohaterów i szczęśliwie unika kaznodziejskich tonów.
Knausgård chciał być jak Stephen King, ale nie udało mu się domknąć tej całości w sposób przekonujący.
„Testament” nie zmieni sposobu, w jaki postrzegamy Kościuszkę, ale znów czyni go ciekawym i budzi apetyt na więcej.
Opowiadania Caldwell pokazują też codzienność, żyjemy w tych wszystkich nieuchwytnych sieciach, zależnościach, przeczuciach i nieopisanych „intymnościach”, autorka daje im głos.
Na wskroś współczesny, kapitalny esej na przykładzie SPATiF-u przybliżający mechanizm tworzenia koterii, autokreacji, powtarzający się ostatnio na platformach społecznościowych.
Sens tej powieści tkwi w jej różnorodności, polifoniczności.
Zanim Eduardo Antonio Parra został pisarzem, był m.in. promotorem sprzedaży kart kredytowych, handlarzem złomem, dziennikarzem i nauczycielem literatury.
Chutnik robi w literaturze miejsce dla bohaterów (bohaterek) niedoreprezentowanych, dobrze oddając ich dylematy – bo to nie tylko życie tyłem do kierunku jazdy, ale i w ciągłym szpagacie.
Świetne studium nieprzystosowania, spóźnionego odnajdywania siebie i otrząsania się z miłości na tyle zaborczej, że wręcz toksycznej.
Przerażeni ogromem cierpień, zniszczeń i śmierci wołamy: „Nigdy więcej!”. A jednak ludobójstwa znów się zdarzają. Słyszymy przestrogę „Nie bądź obojętny!”, a jednak widzimy, że obojętni są wśród nas.