Recenzja książki: Marek Krajewski, „Głos z piekła”
Za każdym razem, gdy Marek Krajewski zapowiada koniec powieściowych przygód Eberharda Mocka, po paru latach do losów policjanta z Breslau wraca.
Za każdym razem, gdy Marek Krajewski zapowiada koniec powieściowych przygód Eberharda Mocka, po paru latach do losów policjanta z Breslau wraca.
Ta książka jest jak porozumiewawczy uśmiech rzucony w metrze do kogoś, kto też wolał czytać, niż scrollować telefon.
Nowa powieść Macieja Siembiedy różni się od jego wcześniejszych książek i jest najbardziej osobista.
Belgijka napisała mnóstwo nieznanych u nas powieści, oby więcej ich dotarło do Polski.
Napisana przez Marcina Kołodziejczyka – od ponad 20 lat naszego redakcyjnego kolegę – „Blaga” to reportaż w najczystszej, krystalicznej postaci. Nie tropi afer i nikogo nie przyszpila, lecz opisuje codzienną walkę istoty ludzkiej o jakiś sens w życiu – tym razem w latach 90., w Polsce.
To, co niosą bohaterowie tej prozy – broń, sprzęt, pamiątki, talizmany czy wyrzuty sumienia – przygniata także czytelnika.
Olbrzymim walorem tej książki są przede wszystkim te fragmenty, które rejestrują zmiany obyczajowe, koneksje świata estrady ze światem polityki, a wreszcie to, co działo się z muzyką popularną przez kilka wspominanych tu dekad.
Podczas lektury nasuwa się pytanie: po co? Trudno być własnym adwokatem, rzecznikiem, recenzentem, bezstronnym kronikarzem. A Masza Potocka próbuje być nimi naraz.
Rudzka potrafi sportretować jak nikt inny starzejące się ciała i to życie już na niższych obrotach.
Choć serial „Kulawe konie” wiernie przenosi na ekran prozę Micka Herrona, warto sięgać po oryginały.
Bohatera tych snutych w długiej rozmowie wspomnień Marcina Rusteckiego nie trzeba przedstawiać 40-letnim fanom komiksu.
To kryminał w stylistyce cosy – zabawny, ironiczny. Tak cosy, jak tylko Bytom na to pozwala.
Ta opowieść wyrasta z ducha literatury sowizdrzalskiej, i z ducha Rabelais’go, pomieszania wysokiego z niskim, a to wszystko utopione zostało w sosie osiedla lat 90., Tymińskiego i Korwin-Mikkego.
Nie chodzi tu o rzeczy, lecz raczej o błyski, zdumienia, namysły wytrącające z kolein codzienności, a przede wszystkim o ludzi.
Choć książka nie zawsze nadąża za deklarowanymi ambicjami, już dla samego języka i suspensu warto po nią sięgnąć.
„Agla” czytana już jako zamknięta całość pozwala się odkryć na nowo.
Książka „Syn Jezusa” Denisa Johnsona to rzecz kultowa i kapitalna.
Tomasz Grabowski, socjolog i politolog, który po dłuższym pobycie w USA powrócił do kraju, buduje szerszy obraz naszego podstawowego problemu z dwoma Polskami.
Rothfeld sama nie buduje żadnego systemu, tylko interpretuje i przygląda się nadmiarom i temu, co wymyka się kontroli.
Sześcioro nurków głębinowych zamkniętych na miesiąc w komorze ciśnieniowej, którą opuszczają jedynie po to, by pracować na dnie Morza Północnego.