Recenzja książki: Antoine Wilson, „Usta-usta”
Antoine Wilson pogrywa z moralnością czytelnika i gra konwencjami. Pod płaszczykiem thrillera utkał przypowieść o tym, jak niezbadane są wyroki losu.
Antoine Wilson pogrywa z moralnością czytelnika i gra konwencjami. Pod płaszczykiem thrillera utkał przypowieść o tym, jak niezbadane są wyroki losu.
To nie zwroty akcji są tu najistotniejsze, lecz działanie ludzkiego mózgu i komunikacji.
„Księga innych miejsc” sprawnie przetwarza rozmaite fantastyczne i superbohaterskie schematy.
„Tam, gdzie tańczą umarli”, druga część cyklu, zaczyna się od podwójnego morderstwa.
To nie jest książka kulinarna, raczej rodzaj dziennika, w którym jedzenie zajmuje centralne miejsce.
Czy samo zanikanie (jak na okładce), czy przechodzenie na stronę milczenia, to jest poezja, która w swoim minimalizmie staje się oddechem.
Na jego przykładzie poznajemy działanie systemu kościelnego. Nie ma w tej opowieści tematów tabu.
Kōda twierdzi, że drzewo nigdy nie umiera, że cały czas pracuje. Nic więc dziwnego, że w Japonii do drzew się pielgrzymuje, czci się je i chroni.
Alice Lugen, autorka mrocznej „Tragedii na przełęczy Diatłowa”, pisze pod pseudonimem. Jest dociekliwa, bada ruski mir od podszewki, obnażając jego brutalność i niedorzeczność.
Mamy mnożyć w głowie pytania i poszukiwać na nie odpowiedzi wraz z główną bohaterką.
Czyta się to jak bajkę, ale jeśli nawet nie wszystko, to wiele z tego wydarzyło się naprawdę.
Szatrawska pokazuje czas rozpuszczonych instynktów z wojną w tle. Niby odległe, a nie tak bardzo.
Szkoda, że opowieści są nierówne, momentami nakładają się na siebie. Na szczęście dołki u jednych wyrównują szczyty reportażu u innych.
Za zasłoną magicznego realizmu skrywa się przejmująca historia traum i lęków, szaleństwa i gniewu, miłości i rozczarowania.
Prawdziwą bohaterką tej opowieści jest historia – to ona wychodzi na plan pierwszy.
Wielką siłą „Nosków” jest próba odpowiedzi na pytanie, co pcha dzieci w tę otchłań.
Zakonnik emanuje pozytywną energią, redaktor nie unika trudnych pytań. Są anegdoty, tematy poważne i jeszcze poważniejsze, nie ma w tej książce pobożnego nudziarstwa hagiograficznego.
Dystopijna powieść o przetrwaniu w czasach epidemii.
Książka zachwyci tych, których interesuje muzyczna materia.
Pisarstwo imponujące precyzją i oszczędnością. Może hermetyczne, lecz warte odczytywania wciąż na nowo.